piątek, 15 lipca 2016

Relacja ze Święta Mazurskiej Dłubanki 2016

Kolejne, siódme już Święto Mazurskiej Dłubanki za nami, czas na krótką relację z tego wydarzenia. Tegoroczne święto było rekordowe. Wzięło w nim udział 11 ekip z całej Polski. Byli studenci z SGGW oraz ze Szczecina, pracownicy Państwowego Muzeum Archeologicznego, indianiści z Torunia, instytucje lokalne oraz dwie grupy rekonstrukcyjne – Synowie Jaćwieży i oczywiście Projekt Chłop. Pełną listę grup i oficjalne sprawozdanie możecie znaleźć tu:

W tym roku planowaliśmy wyruszyć większą ekipą. Mieli do nas dołączyć znajomi rekonstruktorzy z Towarzystwa Szabli i Miecza z Zamościa, ale życie zweryfikowało plany. Ostateczne było nas 3,5 sztuki (3 dorosłych i dziecko ;) ). Przybyliśmy we wtorek wieczorem, byliśmy zatem dzień „w plecy” w stosunku do pozostałych grup. Tym niemniej zabraliśmy się ostro do pracy i po jednym dniu pracy mieliśmy już podstawowy kształt dłubanki gotowy.

Korowanie

Dłubanie. Po prawej powstaje dłubanka Seminolów – piękna i jak się okazało najszybsza w wyścigu.


Efekt pod koniec pierwszego dnia. Tempo znakomite, chociaż osiągnięte jedynie dzięki pomocy pilarzy. Pospiech okupiliśmy też dziurą w rufie.


Na szczęście mieliśmy dodatkową gródź wiec zatopienie nam nie groziło. Brakowało trochę czasu żeby załatać to w sposób zgodny ze sztuką – wycinając owalny otwór i zaklejając odpowiednio dobranym kołkiem. Użyliśmy więc kawałków drewna i współczesnych klejów.

Oprócz dłubanki Darek zaczął wykonywać ul kłodowy (tzw. leżak).


Drugi dzień, czwartek, upłynął na dłubaniu i chowaniu się przed przelotnymi i gwałtownymi opadami deszczu. Wieczorem czekała nas nie lada gratka – wyruszyliśmy na przedstawienie Dzika Jabłoń. Historia na poły realistyczna, na poły fantastyczna, w której wątki rewolucji przemysłowej, niemieckiego nacjonalizmu i katastrofy drugiej wojny światowej, mieszały się z magicznym przejściem duszy w drzewo rajskiej jabłoni czy kontaktów z kłobukiem/koboldem. A wszystko to grane w starej stodole. Bardzo ciekawe widowisko.

Piątek to tradycyjnie wykańczanie łodzi. Burty zostały pocienione do 2-3 cm, podobnie dno. W poprzedniej dłubance pozostawiliśmy grubsze dno – ok. 5-6 cm. Tegoroczna dzięki cieńszemu dnu jest lżejsza, ale też trochę mniej stabilna. Historyczne dłubanki miały dość grube dno, które stanowiło swoisty balast i obniżało mocno środek ciężkości łodzi. Wszystkie dziury udało się załatać i pod wieczór dłubanka trafiła na wody jeziora.


Wieczorem czekała na nas kolejna niespodzianka od organizatorów – koncert muzyki irlandzkiej.

W sobotę, jak co roku odbył się wyścig dłubanek. W tym roku trasa miała formę slalomu, dzięki czemu krótsze łodzie z jednoosobową załogą miały szansę w rywalizacji z dwuosobowymi zespołami. Wystawiliśmy doi wyścigu weterana zeszłorocznych regat – Darka. Po ustawieniu dłubanek ujawniona została trasa. Niestety okazało się, że nasza ekipa startuje z ostatniego miejsca startowego (zaraz po starcie trzeba było płynąć w prawo, a nasza dłubanka była na lewym skraju). Tym niemniej Darek ruszył z ogromnym animuszem i szybko wyprzedził pierwszych oponentów:
Pierwsi minięci już na starcie

I już mamy czwarte miejsce!

Niestety w ferworze wiosłowania Darek nie zauważył, że nabiera sobie wiosłem wody do tylnej komory. Wkrótce z powodu obciążenia tyłu stracił sterowność i szybkość a następnie spektakularnie pogrążył się w toni jeziora J



Wyścig wygrał Artur w rekonstrukcji dłubanki Indian Seminolów. Serdecznie gratulujemy!

Święto tak jak w zeszłym roku było bardzo udane. Już odliczamy dni do przyszłorocznej edycji. Powstało wiele ciekawych koncepcji. Już w tym roku oprócz dłubanek powstał kadłub ula kłodowego – leżaka, oraz pionowy, kurpiowski ul kłodowy/barć. Ten ostatni wykonała ekipa GOK-u w Rozogach, ale jak widać i Projekt Chłop w tym pomagał.



Na przyszły rok planowane są kolejne projekty związane z dłubaniem i obróbką drewna. Jeżeli jesteście zainteresowani świętem śledźcie nasz profil na Facebooku a także profil organizatora – Nadleśnictwa Spychowo:

Rafał Szwelicki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz