Kolejne,
siódme już Święto Mazurskiej Dłubanki za nami, czas na krótką relację z tego
wydarzenia. Tegoroczne święto było rekordowe. Wzięło w nim udział 11 ekip z całej
Polski. Byli studenci z SGGW oraz ze Szczecina, pracownicy Państwowego Muzeum Archeologicznego,
indianiści z Torunia, instytucje lokalne oraz dwie grupy rekonstrukcyjne –
Synowie Jaćwieży i oczywiście Projekt Chłop. Pełną listę grup i oficjalne
sprawozdanie możecie znaleźć tu:
W tym roku
planowaliśmy wyruszyć większą ekipą. Mieli do nas dołączyć znajomi
rekonstruktorzy z Towarzystwa Szabli i Miecza z Zamościa, ale życie
zweryfikowało plany. Ostateczne było nas 3,5 sztuki (3 dorosłych i dziecko ;)
). Przybyliśmy we wtorek wieczorem, byliśmy zatem dzień „w plecy” w stosunku do
pozostałych grup. Tym niemniej zabraliśmy się ostro do pracy i po jednym dniu
pracy mieliśmy już podstawowy kształt dłubanki gotowy.
Korowanie
Dłubanie. Po prawej
powstaje dłubanka Seminolów – piękna i jak się okazało najszybsza w wyścigu.
Efekt pod koniec pierwszego dnia.
Tempo znakomite, chociaż osiągnięte jedynie dzięki pomocy pilarzy. Pospiech
okupiliśmy też dziurą w rufie.
Na szczęście mieliśmy dodatkową
gródź wiec zatopienie nam nie groziło. Brakowało trochę czasu żeby załatać to w
sposób zgodny ze sztuką – wycinając owalny otwór i zaklejając odpowiednio
dobranym kołkiem. Użyliśmy więc kawałków drewna i współczesnych klejów.
Oprócz dłubanki Darek zaczął
wykonywać ul kłodowy (tzw. leżak).
Drugi dzień, czwartek, upłynął na
dłubaniu i chowaniu się przed przelotnymi i gwałtownymi opadami deszczu.
Wieczorem czekała nas nie lada gratka – wyruszyliśmy na przedstawienie Dzika
Jabłoń. Historia na poły realistyczna, na poły fantastyczna, w której wątki
rewolucji przemysłowej, niemieckiego nacjonalizmu i katastrofy drugiej wojny
światowej, mieszały się z magicznym przejściem duszy w drzewo rajskiej jabłoni
czy kontaktów z kłobukiem/koboldem. A wszystko to grane w starej stodole. Bardzo
ciekawe widowisko.
Piątek to tradycyjnie wykańczanie
łodzi. Burty zostały pocienione do 2-3 cm, podobnie dno. W poprzedniej dłubance
pozostawiliśmy grubsze dno – ok. 5-6 cm. Tegoroczna dzięki cieńszemu dnu jest
lżejsza, ale też trochę mniej stabilna. Historyczne dłubanki miały dość grube
dno, które stanowiło swoisty balast i obniżało mocno środek ciężkości łodzi. Wszystkie
dziury udało się załatać i pod wieczór dłubanka trafiła na wody jeziora.
Wieczorem czekała na nas kolejna
niespodzianka od organizatorów – koncert muzyki irlandzkiej.
W sobotę, jak co roku odbył się
wyścig dłubanek. W tym roku trasa miała formę slalomu, dzięki czemu krótsze łodzie
z jednoosobową załogą miały szansę w rywalizacji z dwuosobowymi zespołami.
Wystawiliśmy doi wyścigu weterana zeszłorocznych regat – Darka. Po ustawieniu
dłubanek ujawniona została trasa. Niestety okazało się, że nasza ekipa startuje
z ostatniego miejsca startowego (zaraz po starcie trzeba było płynąć w prawo, a
nasza dłubanka była na lewym skraju). Tym niemniej Darek ruszył z ogromnym
animuszem i szybko wyprzedził pierwszych oponentów:
Pierwsi minięci już na starcie
I już mamy czwarte miejsce!
Niestety w ferworze wiosłowania Darek
nie zauważył, że nabiera sobie wiosłem wody do tylnej komory. Wkrótce z powodu
obciążenia tyłu stracił sterowność i szybkość a następnie spektakularnie
pogrążył się w toni jeziora J
Wyścig wygrał Artur w rekonstrukcji
dłubanki Indian Seminolów. Serdecznie gratulujemy!
Święto tak jak w zeszłym roku
było bardzo udane. Już odliczamy dni do przyszłorocznej edycji. Powstało wiele
ciekawych koncepcji. Już w tym roku oprócz dłubanek powstał kadłub ula
kłodowego – leżaka, oraz pionowy, kurpiowski ul kłodowy/barć. Ten ostatni
wykonała ekipa GOK-u w Rozogach, ale jak widać i Projekt Chłop w tym pomagał.
Na przyszły rok planowane są
kolejne projekty związane z dłubaniem i obróbką drewna. Jeżeli jesteście
zainteresowani świętem śledźcie nasz profil na Facebooku a także profil
organizatora – Nadleśnictwa Spychowo:
Rafał Szwelicki

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz