Witajcie. Dziś krótki wpis o
ciekawym elemencie ubioru – guni. Pracuję od jakiegoś czasu nad różnymi
artykułami, ale brakuje mi weny by je skończyć. Ten artykuł powstał za to w
ciągu ostatnich kilku godzin. Tak to jest gdy pracuje się pod wpływem
natchnienia chwilą J
Ale po kolei – przeglądając „Regestr
złoczyńców grodu sanockiego” trafiłem na taką informację z przesłuchania Marko
Hatala hetmana wszytkich złodziejów i
rozbójników po różnych miejscach z 13 września 1593 r:
Item zeznał, iż po sukno do folusza chodzili do Surzan cztery, to jest:
Marko Hatala, Walko Trabulik i z bratem, Tymko, nie wie; którzy dwa poginęli, a
to z namowy Walka Trabulika. Tem suknem podzielili się, że każdemu dostało się
na dwie guni.
To bardzo ciekawa informacja. Pokazuje
ona, że gunie znane były wśród górali już w końcu XVI w. Potwierdza to też
hasło w słowniku Lindego. Rodzi się przy nim jednak mały problem. Gunia była
nie tylko ubiorem, ale też rodzajem koca czy kapy:
Co za naszych ojców była gunia to teraz kilim, derha („Co nowego abo
dwór” 1650 r)
Pytanie zatem czy w zeznaniach
Marko Hatala chodzi o gunie w rozumieniu koca czy ubioru? I dlaczego kwestia ta
jest tak ciekawa?
Żeby odpowiedzieć na te pytania
najpierw trzeba przyjrzeć się współczesnym guniom. Jest to okrycie o kroju
poncza poprzecznego, wykonane z grubego, samodziałowego sukna, spilśnionego w
foluszu. Co istotne te informacje zgadzają się w pełni z zeznaniami Hatala.
Gunie były dwojakie – ciemnobrunatne („czorne”) i z domieszką białej wełny, co
dawało szaro-brunatny lub naturalnie biały kolor („siwe”). Miarą ilości
potrzebnego na gunię materiału, była tzw. sięga – tzn. rozpiętość rozłożonych
ramion noszącego. Długość guni zależała z kolei od szerokości tkaniny.
Co do kroju to już dawno temu etnografowie
zwrócili uwagę na jego archaiczność. Pisze o tym Moszyński i przypomina, że już
Seweryn Udziela porównał ten krój „do znalezisk z kurhanów Jutlandii”. Chodziło
tu o znaleziska z epoki brązu, z duńskiego Borum Eshøj. Dziś znamy trochę więcej
zbliżonych znalezisk. Warto je porównać.
Podobieństwo jest uderzające.
Jedyne różnice są takie, że gunia jest rozcięta w całości, podczas gdy ubiory z
epoki brązu mają tylko rozporki, oraz to że szwy w guni idą na piersiach, a w
ubiorach z epoki brązu – na plecach. Jednak podstawy kroju tego ubioru są takie
same. Stroje te oddzielają od guni tysiące lat. Znalezisko z Borum Eshøj
datowane jest na ok. 1351 r p.n.e. (kalibrowane datowanie dendro trumny w
której pochowano kobietę do której należała prezentowana bluzka). Pochówek z
Egtved datowany jest na 1390-1370 p.n.e. a Skrydstrup na ok. 1300 r p.n.e. Tak
więc najmłodszy z tych zabytków od guni z Podhala dzieli ok. 3200 lat. Czy to
oznacza, że mamy do czynienia z tradycją mającą ponad 3 tysiące lat? Trudno to
orzec na pewno, ale wydaje się, że przynajmniej dla XVI-XVII można zastosować
ten właśnie krój ubioru.
Jeżeli przyjrzymy się
współczesnym guniom czy cuchom (nazwy zależą od regionu) zauważymy, że jest to
najczęściej ubiór sięgający trochę poniżej pasa, z dość szerokimi rękawami. Co
ciekawe niemal identycznie wyglądają ubiory górali z kościoła w Orawce,
datowane na II połowę XVII-początek XVIII wieku:
Gunie te wyglądają niemal
identycznie jak gunie znane z etnografii. Maja proste, szerokie rękawy, są też dość obszerne i krótkie. Tak jak współczesne gunie nie mają śladów zapięć czy szamerunków (co odróżnia je od delii czy mente). Wszystkie są też brunatne – tak jak współczesne „czorne”. Od współczesnych odróżnia je tylko brak kolorowych obszyć. Prawdopodobnie wynika to z ich bardziej utylitarnego charakteru.
Tak więc rekonstruując górala z
XVI-XVII w można spokojnie użyć kroju guni podanego przez Moszyńskiego. Do jej
wykonania należy użyć grubej, brunatnej, spilśnionej wełny. Strój jest dość
ekonomiczny – jak widzimy miał on w XVII w dość krótkie rękawy, zatem ok. 1,4 -
1,5 mb tkaniny będzie w sam raz. Guni
niczym nie podszywamy, ani nie ozdabiamy wyszyciami. W jeden wieczór jesteśmy
zatem w stanie wykonać ubiór przydatny dla każdego szanującego się zbója
karpackiego. Nie polecamy jedynie napadów na folusze w celu zdobycia materiału.
Rafał Szwelicki
Ps. Na koniec mała uwaga – wydaje się,
że pod wpływem kroju guni powstał krój mente
bez szwów na ramionach znany z Leonfeldner Schnittbuch:
Mente ta też składa się z pojedynczego kawałka tkaniny (jedynie na bokach znajdziemy małe sztukowanie), złożonego na pół a następnie zszytego. Być może krój niektórych guń w XVII w był bardziej zbliżony do powyższego. Część współczesnych guni i cuch jest rozkloszowana wstawionymi klinami.


