poniedziałek, 16 lutego 2015

Gunia w XVI i XVII wieku

Witajcie. Dziś krótki wpis o ciekawym elemencie ubioru – guni. Pracuję od jakiegoś czasu nad różnymi artykułami, ale brakuje mi weny by je skończyć. Ten artykuł powstał za to w ciągu ostatnich kilku godzin. Tak to jest gdy pracuje się pod wpływem natchnienia chwilą J

Ale po kolei – przeglądając „Regestr złoczyńców grodu sanockiego” trafiłem na taką informację z przesłuchania Marko Hatala hetmana wszytkich złodziejów i rozbójników po różnych miejscach z 13 września 1593 r:

Item zeznał, iż po sukno do folusza chodzili do Surzan cztery, to jest: Marko Hatala, Walko Trabulik i z bratem, Tymko, nie wie; którzy dwa poginęli, a to z namowy Walka Trabulika. Tem suknem podzielili się, że każdemu dostało się na dwie guni.

To bardzo ciekawa informacja. Pokazuje ona, że gunie znane były wśród górali już w końcu XVI w. Potwierdza to też hasło w słowniku Lindego. Rodzi się przy nim jednak mały problem. Gunia była nie tylko ubiorem, ale też rodzajem koca czy kapy:

Co za naszych ojców była gunia to teraz kilim, derha („Co nowego abo dwór” 1650 r)

Pytanie zatem czy w zeznaniach Marko Hatala chodzi o gunie w rozumieniu koca czy ubioru? I dlaczego kwestia ta jest tak ciekawa?

Żeby odpowiedzieć na te pytania najpierw trzeba przyjrzeć się współczesnym guniom. Jest to okrycie o kroju poncza poprzecznego, wykonane z grubego, samodziałowego sukna, spilśnionego w foluszu. Co istotne te informacje zgadzają się w pełni z zeznaniami Hatala. Gunie były dwojakie – ciemnobrunatne („czorne”) i z domieszką białej wełny, co dawało szaro-brunatny lub naturalnie biały kolor („siwe”). Miarą ilości potrzebnego na gunię materiału, była tzw. sięga – tzn. rozpiętość rozłożonych ramion noszącego. Długość guni zależała z kolei od szerokości tkaniny.

Co do kroju to już dawno temu etnografowie zwrócili uwagę na jego archaiczność. Pisze o tym Moszyński i przypomina, że już Seweryn Udziela porównał ten krój „do znalezisk z kurhanów Jutlandii”. Chodziło tu o znaleziska z epoki brązu, z duńskiego Borum Eshøj. Dziś znamy trochę więcej zbliżonych znalezisk. Warto je porównać.



Podobieństwo jest uderzające. Jedyne różnice są takie, że gunia jest rozcięta w całości, podczas gdy ubiory z epoki brązu mają tylko rozporki, oraz to że szwy w guni idą na piersiach, a w ubiorach z epoki brązu – na plecach. Jednak podstawy kroju tego ubioru są takie same. Stroje te oddzielają od guni tysiące lat. Znalezisko z Borum Eshøj datowane jest na ok. 1351 r p.n.e. (kalibrowane datowanie dendro trumny w której pochowano kobietę do której należała prezentowana bluzka). Pochówek z Egtved datowany jest na 1390-1370 p.n.e. a Skrydstrup na ok. 1300 r p.n.e. Tak więc najmłodszy z tych zabytków od guni z Podhala dzieli ok. 3200 lat. Czy to oznacza, że mamy do czynienia z tradycją mającą ponad 3 tysiące lat? Trudno to orzec na pewno, ale wydaje się, że przynajmniej dla XVI-XVII można zastosować ten właśnie krój ubioru.

Jeżeli przyjrzymy się współczesnym guniom czy cuchom (nazwy zależą od regionu) zauważymy, że jest to najczęściej ubiór sięgający trochę poniżej pasa, z dość szerokimi rękawami. Co ciekawe niemal identycznie wyglądają ubiory górali z kościoła w Orawce, datowane na II połowę XVII-początek XVIII wieku:



Gunie te wyglądają niemal identycznie jak gunie znane z etnografii. Maja proste, szerokie rękawy, są też dość obszerne i krótkie. Tak jak współczesne gunie nie mają śladów zapięć czy szamerunków (co odróżnia je od delii czy mente). Wszystkie są też brunatne – tak jak współczesne „czorne”. Od współczesnych odróżnia je tylko brak kolorowych obszyć. Prawdopodobnie wynika to z ich bardziej utylitarnego charakteru. 

Tak więc rekonstruując górala z XVI-XVII w można spokojnie użyć kroju guni podanego przez Moszyńskiego. Do jej wykonania należy użyć grubej, brunatnej, spilśnionej wełny. Strój jest dość ekonomiczny – jak widzimy miał on w XVII w dość krótkie rękawy, zatem ok. 1,4 - 1,5 mb tkaniny będzie w sam raz.  Guni niczym nie podszywamy, ani nie ozdabiamy wyszyciami. W jeden wieczór jesteśmy zatem w stanie wykonać ubiór przydatny dla każdego szanującego się zbója karpackiego. Nie polecamy jedynie napadów na folusze w celu zdobycia materiału.

Rafał Szwelicki

Ps. Na koniec mała uwaga – wydaje się, że pod wpływem kroju guni powstał krój mente bez szwów na ramionach znany z Leonfeldner Schnittbuch:


Mente ta też składa się z pojedynczego kawałka tkaniny (jedynie na bokach znajdziemy małe sztukowanie), złożonego na pół a następnie zszytego. Być może krój niektórych guń w XVII w był bardziej zbliżony do powyższego. Część współczesnych guni i cuch jest rozkloszowana wstawionymi klinami. 

4 komentarze:

  1. Na stronie strojeludowe.net można znaleźć ciut inny wykrój guni - tym razem poły są bardziej skośne i obszerne:
    http://strojeludowe.net/wp-content/uploads/2014/12/41.png
    sama gunia wykonana wg tego wykroju wygląda tak:
    http://strojeludowe.net/#/slaski/2/10
    a na modelu tak (wydaje się że jest trochę za duża):
    http://strojeludowe.net/#/slaski/2/0

    OdpowiedzUsuń
  2. W przypadku monsieur Hatala et konsortes sformułowanie "gunia sukna" może oznaczać po prostu miarę sukna, które przypadło na głowę udziałowca napadu na folusz. Wikipedia (nie sprawdzałem źródeł, acz brzmi to wiarygodnie) podaje,w haśle "gunia", że na strój ten trzeba było "siągi" sukna - tyle, ile wynosił zasięg wyciągniętych ramion. "Gunia" w tym kontekście mogło oznaczać "tyle, ile potrzeba na gunię", czyli ową "sięgę". Co ciekawe szerokość sukna, limitowana możliwościami domowego warsztatu tkackiego miałaby wynosić od 112 do 132 cm, zatem trochę dużo, zważywszy, że zwykle samodziały nie przekraczały 80-90 cm. Niemniej w przypadku produkcji manufakturowej folusza taka szerokość wydaje się prawdopodobna. Przy "siędze" 170 cm (jak u mnie) łup z napadu to jakieś 2 m kwadratowe sukna z groszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą szerokością też mamy zagwozdkę, bo dochodzi jeszcze skurcz materiału w procesie folowania. Być może samodziały były wąskie (ok 60-70 cm) i po utkaniu szyte ściegiem łączącym jedynie krawędzie. Da się tak zszyć materiał i szew jest mało widoczny i niemal nie wyczuwalny. W ten sposób otrzymujemy materiał szeroki na 120-140 cm co po sfolowaniu da nam 100-120 cm. W procesie folowania szew zostanie dodatkowo ukryty i powinien zniknąć całkowicie.
      Robiliśmy ostatnio gunie z grubego koca więc za jakiś czas powinien być z tego kolejny wpis a w nim o sięgach etc. :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń