sobota, 13 grudnia 2014

Podwika

Dziś kilka słów o kobiecych nakryciach głowy. Na blogu wspominałem już o czepcach siatczanych:

Czas na inne nakrycia głowy.  Z uwagi na obszerność tematu, cykl będzie składał się z kilku części (jeszcze nie wiem ilu). 

U kobiet nakrycie głowy było jeszcze ważniejszym elementem ubioru niż u mężczyzn. Było wręcz obowiązkowe. Nakrycie głowy zależało nie tylko od stanu do jakiego należała kobieta, ale też od tego co dziś byśmy nazwali stanem cywilnym. Panny nosiły inne nakrycia i ozdoby głowy (różnego rodzaju wianki i diademy) a mężatki inne. Panny nosiły włosy widoczne i najczęściej rozpuszczone, a mężatki zasłonięte. To oczywiście ogólne reguły, od których poszczególne przypadki mogły się różnić. Na interesującym nas obszarze Rzeczpospolitej XVII w te reguły, wśród ludności wiejskiej, miejskiej i szlachty (przynajmniej do nadejścia mody francuskiej) były dosyć rygorystycznie przestrzegane. Warto o tym pamiętać. W tym i kolejnych wpisach postaram się omówić poszczególne typy nakryć głowy i  ich realizację w różnych regionach.

Na początek omówię najpopularniejsze nakrycie głowy – zawój. Zawój była to jedna, lub czasem kilka chust, którymi owijano głowę. Nakrycie to ma wiele nazw regionalnych. W XVII w Polsce zwane było podwiką/podwijką (stąd czasem niewiasty nazywano podwikami), na Białorusi namitką (на́мітка, намётка), na Ukrainie podobnie – namitką lub peremitką (намітка, перемітка). Zawoje znane były też na Bałkanach, w Rosji, na Litwie i w Inflantach. My jednak skupimy się na terenach Rzeczpospolitej.



W omawianym okresie zawój był nakryciem głowy kobiet zamężnych. Podczas ślubu w czasie ceremonii oczepin, panna zdejmowała wianek i otrzymywała czepek. Od tej pory musiała zakrywać swoje włosy. W domu wystarczał najczęściej sam lekki czepek siatkowy, ale standardem było okrywanie głowy dodatkowo zawojem. Zawoje były śnieżnobiałe, czasem zdobione haftem, stąd też wywodzi się określenie białogłowa. O podwikach tak pisze w swoim słowniku Linde:



Pierwszy z tekstów wymienionych przez Lindego „wzięto ją zaraz, ręce jej związano, płaszcz z niej, i z głowy podwikę zerwano” to tłumczenie Jerozolimy Wyzwolonej Torquato Tasso, dokonane w  1618 r przez Piotra Kochanowskiego. Pokazuje ono, że w tym okresie słowo te oznaczało zawój. 

Podwiki znajdziemy również w inwentarzach kobiecych np.:
  • Ze spisu rzeczy po służącej, K.M. Warty, nr 6, k. 38 (1575 r) : Item podwika cienka […] poszewki 3 na podwiki […] chustki 2
  • Ze zpisu rzeczy po zmarłej mieszczce, K.M. Warty, nr 11, k. 12 v-13 (1594 r): Naprzód w pudełku 5 podwiczek prawie [naprawdę] cienkich
  • Polexina postrzygaczka, Kalisz (1608 r): Podwiczki dwie iedna dziurawa cienka, druga lniana swej roboty, Trzecia rąmbkowa zła dziurawa
  • Z inwentarza dobytku mieszczki, K. M. Warty, nr 17, k. 112 (1616 r): Podwika lniana […] rąbek wiotchy
  • Z inwentarzy rzeczy należących do Żyda (głownie zastawionych), K.M. Warty, nr 27 , k. 194-195 (1628 r): Item w skrzynce równy koszulka i podwika lniane
  • Z inwentarza rzeczy mieszczki, K.M. Turka, nr 15 (1648 r): Czepków 3 z czarnym jedwabiem i zawiczka 1 kramna
  • Z zeznania mieszczki co do posiadania ruchomości. K.M. Turka, nr 17, k. 88 v – 89 (1654 r): Podwiki 3 bielone po 4 łokcie, podwiczek krąconych 4: 2 po 2 łokcie, a 2 po półtora; podwiczek lnianych 2 krąconne, białych, prostych, cienkich 8


Jak widać podwiki występują w testamentach mieszczek i pod koniec XVI w i przez cały XVII w. Z czasem jednak stają się coraz rzadsze i zastępują je czepki. Szczególnie ciekawy jest ostatni z przytoczonych inwentarzy, sporządzony za jej życia. Widnieją w nim zarówno podwiki długie na 4 łokcie (ok. 240 cm), jak i mniejsze podwiczki kręcone, mające po półtora-dwa łokcie (ok. 90-120 cm).

Tyle teksty, a co na to ikonografia? Okazuje się, że dla terenów Rzeczpospolitej mamy całkiem pokaźną ikonografię kobiet w zawojach. Widzimy je zarówno na przedstawieniach pracujących w polu chłopek, jak i kobiet pokazanych w innych sytuacjach – w czasie modlitwy, czy przy pracach domowych. Ciekawe jest jedno z przedstawień z Orawki, gdzie kobieta siedząca przy stole (mężatka) ma na głowie zawój, a jej córka (panna) nie. Cała scena ma miejsce w domu, co pokazuje, że nawet w otoczeniu rodziny przestrzegano zwyczaju zakrywania głowy. Zawoje te są zawsze białe, najczęściej bez żadnych widocznych zdobień. Wyjątkiem jest tu kobieta przedstawiona na ukraińskiej ikonie z XVII w, u której zawój ozdobiony jest na końcach pasami (prawdopodobnie tkanymi).



Podsumowując – zawój jako nakrycie głowy powinien być używany przez każdą rekonstruktorkę odtwarzającą Polską mieszczkę czy chłopkę z XVI lub XVII w. Wyjątek stanowiły panny (o których będzie w kolejnym wpisie) i dziewki wszeteczne.

Sama konstrukcja zawoju jest bardzo prosta. Jest to prostokątny kawałek płótna (najczęściej lnianego). Nie znam żadnych zachowanych zawojów z XVII w (poza rańtuchami, ale to ciut inne okrycie). Etnograficznie rozmiary są różne – od ok. 30 do ok. 60 cm szerokości i najczęściej ok. 2,5-3 m długości. Tu z pomocą przychodzi nam cytowany inwentarz. Na jego podstawie możemy założyć, iż chodzi o płótno szerokości ok. 45-60 cm (najczęstsza szerokość płócien domowej roboty) i długości 240 cm (4 łokcie). Oprócz tego widzimy też mniejsze podwiki – o długości zaledwie 90-120 cm więc trudno mówić o jakimś standardzie.

Druga sprawa to jak wiązać zawój. Jak widać na przedstawieniach było wiele rozwiązań. Być może czytelniczki podejmą się prób rekonstrukcji konkretnych sposobów i je zaprezentują na naszym funpage’u? Gorąco do tego zachęcamy!

Rafał Szwelicki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz