sobota, 28 listopada 2015

Hołosznie

Witajcie. Dziś krótki artykuł o spodniach sukiennych. Jakiś czas temu w związku z udziałem w przemarszu organizowanym przez CBR postanowiłem uszyć sobie spodnie zimowe. Z etnografii wiemy, że o ile latem, a także w cieplejsze wiosenne i jesienne dni chłopu starczały sam płócienne gacie, o tyle zimą zakładał na nie dodatkowe spodnie z wełny. Gacie omawialiśmy już na blogu TUTAJ.

Tym razem czas na wełniane hołosznie. Na zdjęciach z przemarszu na stronie Cyvil Bande Regiment widać jak się w nich prezentowałem (niestety jedynie dół nogawek). Polecam zajrzeć do galerii:


A tak wyglądają hołosznie w całości (do tego koszula i chodaki - wszystko wg. opisów na blogu):


Hołosznie znane z etnografii mają różne wykroje. Słowo bardziej odnosi się do ich wyglądu niż konstrukcji. Mogą mieć szwy na boku, albo z tyłu. Mogą się kończyć poniżej pępka lub sięgać wyżej. Mieć jeden, lub dwa rozporki po bokach itp. Ja postanowiłem na początek zrobić hołosznie wg. bardzo prostego, wręcz prymitywnego wykroju hołoszni biłgorajskich.

Barbara Kazanowska-Jarecka tak opisuje biłgorajskie hołosznie w Atlasie Polskich Strojów Ludowych:

 Sukno na chołosznie, zwykle białe, wyrabiane było na wsi przez miejscowych knopów i oddawane następnie do folowania. Materiał przed folowaniem nazywano sicią, a po folowaniu "suknem wybijanym". […] Chołosznie posiadały krój prosty, szyto je z jednego płatu sukna, klina i kawałka sukna o formie wydłużonego prostokąta. U jednego końca płatu w środku szerokości materiału wycinano klin w formie równoramiennego trójkąta, po czym od jego wierzchołka rozcinano sukno prawie całkowicie na dwie równe części. W pasie dla wydłużenia spodni doszywano prostokątny kawałek sukna, który z jednej strony obrębiano. W obrąb wciągano powrózek zwany hacznikiem. Gdy weszły w modę chołosznie z niefolowanego Iniano-wełnianego materiału, górą wydłużano je płótnem. Po prawej stronie chołosznie posiadały rozcięcie zwane rozporem. Szew na spodniach przebiegał z tyłu wzdłuż nogawek i w poprzek siedzenia, gdzie wszyty był trójkątny klin. Chołosznie były luźne, a nogawki dopiero od kolan ku dołowi zwężały się.

We wspomnianej pracy znajduje się też wykrój hołoszni i to on posłużył do zrobienia moich.

Pierwsza rzecz to wyliczenie sobie jak wykroić hołosznie z dostępnego materiału. Zależnie od jego i naszych wymiarów możemy to zrobić na dwa sposoby:



Hołosznie dołem muszą być dopasowane, stąd trzeba się dobrze pomierzyć. Góra może być luźniejsza. Potrzebne wymiary to:

  • I – obwód na dole – tu noga musi przejść więc to nie będzie najczęściej obwód w kostce, a obwód stopy w podbiciu, mierzony przez piętę.
  • II – obwód nogi w najgrubszym miejscu łydki. Ponieważ w czasie chodzenia łydka sie napina warto dodać tam kilka cm. Druga sprawa to kwestia tego, że hołosznie w pasie są maksymalnie 2 razy szersze. Jeżeli zatem nasza łydka ma 45 cm, a w pasie mamy 110 to trzeba wymiar II powiększyć przynajmniej do połowy obwodu w pasie, albo i trochę więcej.
  • III – długość od kostki do łydki (można dodać kilka cm, szczególnie jak na dole będziemy obrębiać)
  • IV – długość nogawki. Tę najlepiej wziąć z używanych przez siebie spodni – należy po prostu zmierzyć ich boczny szew.
  • V – obwód w pasie – ten również można wziąć z używanych spodni.
  • Jeżeli szerokość tkaniny z której będziemy wycinać nogawki znacznie się różni od obwodu w pasie to należy lekko ściąć narożniki (jak zaznaczono na rysunku). Nie zawsze jest to konieczne.


Tak wygląda krojenie hołoszni w moim wykonaniu. Oryginalne były wykonywane z sukna - tkaniny o splocie płóciennym i folowanej, tak że splot powinien być niewidoczny. Ja swoje wykonałem z materiału podobnie uzyskanego. Jest to cienki, brytyjski, wojskowy koc szpitalny. W pełni wełniany i folowany (miejscami okrywa była lekko przetarta ukazując splot, ale to tylko dodało jej efekt zużycia), Na wszelki wypadek dodatkowo go wygotowałem w praniu co go trochę "do-folowało". 

Po wykrojeniu trójkąta na dole, należy rozciąć nogawki. Można je rozciąć całkowicie, lub tylko częściowo – do kroku. Można to łatwo zrobić mierząc je na sobie, lub biorąc współczesne spodnie i na ich podstawie wyznaczyć krok. Można też poczekać z rozcinaniem do etapu wszywania klina z tyłu i rozciąć podczas szycia.



Szycie jest bardzo proste. Na początku wszywamy klin  z tyłu. Zaczynamy od wszycia jego wierzchołka i boków (od A do B):



Następnie zszywamy nogawki – od dołu do góry, aż dojdziemy do punktu B. Następnie z punktu B zszywamy nogawkę z klinem, aż dojdziemy do kroku. Jeżeli rozcięliśmy go całkiem to teraz zszywamy nogawki z przodu.

Następnie doszywamy pas. Ja przyszyłem go raz za igłą a później zagiąłem i drugi brzeg doszyłem na okrętkę. W ten sposób powstaje nam tunel na hacznik. Na koniec robimy rozcięcie na prawym boku i obrębiamy je. W tunel wprowadzamy hacznik. Hacznik był to zwykły powróz (czasem bardziej ozdobnie pleciony). Na jednym jego końcu zawiązywano pętlę, a na drugim kilka supełków. Spodnie zapinano przekładając supełki przez pętelkę. Umożliwia ona również regulację obwodu w pasie.
Poniżej zdjęcia gotowych hołoszni - przód:



Z tyłu:




Rafał Szwelicki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz