Witajcie. Dziś krótki artykuł o spodniach sukiennych. Jakiś
czas temu w związku z udziałem w przemarszu organizowanym przez CBR
postanowiłem uszyć sobie spodnie zimowe. Z etnografii wiemy, że o ile latem, a
także w cieplejsze wiosenne i jesienne dni chłopu starczały sam płócienne
gacie, o tyle zimą zakładał na nie dodatkowe spodnie z wełny. Gacie omawialiśmy
już na blogu TUTAJ.
Tym razem czas na wełniane hołosznie. Na zdjęciach z
przemarszu na stronie Cyvil Bande Regiment widać jak się w nich prezentowałem
(niestety jedynie dół nogawek). Polecam zajrzeć do galerii:
A tak wyglądają hołosznie w całości (do tego koszula i chodaki - wszystko wg. opisów na blogu):
Hołosznie znane z etnografii mają różne wykroje. Słowo
bardziej odnosi się do ich wyglądu niż konstrukcji. Mogą mieć szwy na boku,
albo z tyłu. Mogą się kończyć poniżej pępka lub sięgać wyżej. Mieć jeden, lub
dwa rozporki po bokach itp. Ja postanowiłem na początek zrobić hołosznie wg.
bardzo prostego, wręcz prymitywnego wykroju hołoszni biłgorajskich.
Barbara Kazanowska-Jarecka tak opisuje biłgorajskie
hołosznie w Atlasie Polskich Strojów Ludowych:
Sukno na chołosznie, zwykle białe, wyrabiane było na
wsi przez miejscowych knopów i oddawane następnie do folowania.
Materiał przed folowaniem nazywano sicią, a po folowaniu "suknem
wybijanym". […] Chołosznie posiadały krój prosty, szyto je z jednego
płatu sukna, klina i kawałka sukna o formie wydłużonego prostokąta. U jednego
końca płatu w środku szerokości materiału wycinano klin w formie
równoramiennego trójkąta, po czym od jego wierzchołka rozcinano sukno prawie
całkowicie na dwie równe części. W pasie dla wydłużenia spodni doszywano
prostokątny kawałek sukna, który z jednej strony obrębiano. W obrąb wciągano
powrózek zwany hacznikiem. Gdy weszły w modę chołosznie z
niefolowanego Iniano-wełnianego materiału, górą wydłużano je płótnem. Po prawej stronie chołosznie posiadały rozcięcie zwane rozporem. Szew na
spodniach przebiegał z tyłu wzdłuż nogawek i w poprzek siedzenia, gdzie wszyty
był trójkątny klin. Chołosznie były luźne, a nogawki dopiero od kolan
ku dołowi zwężały się.
We wspomnianej pracy znajduje się też wykrój hołoszni i to
on posłużył do zrobienia moich.
Pierwsza rzecz to wyliczenie sobie jak wykroić hołosznie z
dostępnego materiału. Zależnie od jego i naszych wymiarów możemy to zrobić na
dwa sposoby:
Hołosznie dołem muszą być dopasowane, stąd trzeba się dobrze
pomierzyć. Góra może być luźniejsza. Potrzebne wymiary to:
- I – obwód na dole – tu noga musi przejść więc to nie będzie najczęściej obwód w kostce, a obwód stopy w podbiciu, mierzony przez piętę.
- II – obwód nogi w najgrubszym miejscu łydki. Ponieważ w czasie chodzenia łydka sie napina warto dodać tam kilka cm. Druga sprawa to kwestia tego, że hołosznie w pasie są maksymalnie 2 razy szersze. Jeżeli zatem nasza łydka ma 45 cm, a w pasie mamy 110 to trzeba wymiar II powiększyć przynajmniej do połowy obwodu w pasie, albo i trochę więcej.
- III – długość od kostki do łydki (można dodać kilka cm, szczególnie jak na dole będziemy obrębiać)
- IV – długość nogawki. Tę najlepiej wziąć z używanych przez siebie spodni – należy po prostu zmierzyć ich boczny szew.
- V – obwód w pasie – ten również można wziąć z używanych spodni.
- Jeżeli szerokość tkaniny z której będziemy wycinać nogawki znacznie się różni od obwodu w pasie to należy lekko ściąć narożniki (jak zaznaczono na rysunku). Nie zawsze jest to konieczne.
Tak wygląda krojenie hołoszni w moim wykonaniu. Oryginalne były wykonywane z sukna - tkaniny o splocie płóciennym i folowanej, tak że splot powinien być niewidoczny. Ja swoje wykonałem z materiału podobnie uzyskanego. Jest to cienki, brytyjski, wojskowy koc szpitalny. W pełni wełniany i folowany (miejscami okrywa była lekko przetarta ukazując splot, ale to tylko dodało jej efekt zużycia), Na wszelki wypadek dodatkowo go wygotowałem w praniu co go trochę "do-folowało".
Po
wykrojeniu trójkąta na dole, należy rozciąć nogawki. Można je rozciąć
całkowicie, lub tylko częściowo – do kroku. Można to łatwo zrobić mierząc je na
sobie, lub biorąc współczesne spodnie i na ich podstawie wyznaczyć krok. Można
też poczekać z rozcinaniem do etapu wszywania klina z tyłu i rozciąć podczas
szycia.
Szycie jest bardzo proste. Na początku wszywamy klin z tyłu. Zaczynamy od wszycia jego wierzchołka
i boków (od A do B):
Następnie zszywamy nogawki – od dołu do góry, aż dojdziemy
do punktu B. Następnie z punktu B zszywamy nogawkę z klinem, aż dojdziemy do
kroku. Jeżeli rozcięliśmy go całkiem to teraz zszywamy nogawki z przodu.
Następnie doszywamy pas. Ja przyszyłem go raz za igłą a
później zagiąłem i drugi brzeg doszyłem na okrętkę. W ten sposób powstaje nam
tunel na hacznik. Na koniec robimy rozcięcie na prawym boku i obrębiamy je. W
tunel wprowadzamy hacznik. Hacznik był to zwykły powróz (czasem bardziej
ozdobnie pleciony). Na jednym jego końcu zawiązywano pętlę, a na drugim kilka
supełków. Spodnie zapinano przekładając supełki przez pętelkę. Umożliwia ona
również regulację obwodu w pasie.
Poniżej zdjęcia gotowych hołoszni - przód:
Z tyłu:
Rafał Szwelicki


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz