Dziś druga część artykułu
opisującego zwyczaje pogrzebowe Litwinów, opisane przez Teodora Lepnera. W
poprzedniej opisałem to co działo się na łożu śmierci i zaraz po śmierci
litewskiego chłopa. Dziś czas na opis samego pogrzebu i następującej po nim
stypy.
Gdy nadszedł dzień pogrzebu i
czas na wyprowadzenie zmarłego na cmentarz, bliscy zaczynali lament (Lessum*). Lepner tak zapisał jego słowa:
O! O! Kodel tu numirrei? Ar ne turrejei
gera grasźa moteri? O! O! Kodel tu numirrei?. Lament był najwyraźniej
dłuższy, a Lepner zapisał tylko część w oryginale, tłumaczenie na niemiecki
zawiera bowiem kilka dodatkowych zdań. Przetłumaczony lament brzmiał: „O! O! Czemu umarłeś?
Czyżbyś nie miał jedzenia lub napoju? Dlaczego zatem umarłeś? Czyż nie miałeś
dobrej i pięknej żony? Czy nie miałeś dobrego gospodarstwa? O! O! Czemu
umarłeś?”
Inny lament miał brzmieć: O! O! Mano meilete! Mano sźirdele! Dabar usź mirsźei sawo wissus kampelus; Dabar Meilele, palikkei manne
wena, su waikelais. Kur asź dabar busiu? Kur asź sawa Gatwéle prikisźiu? Asź ne
gallésiu su jumi į jodaje (źeme) palysti! Tiktaj turesiu ant swieta
wargti! Ten lament z kolei miał w tłumaczeniu brzmieć: „O! O! Moje
kochanie! Moje serce! Zapomniałeś o
swoich kątach [prawdopodobnie chodzi o 4 kąty – dom, przyp. R.S.]. O
ukochany zostawiłeś mnie samą z małymi dziećmi! Gdzie się teraz podzieję? Gdzie ja teraz swoją głowę przytulę? [poprawiłem zdanie zgodnie z sugestią naszej czytelniczki Violety – przyp. R.S.].
Czemuż nie mogę się za tobą poczołgać w czarną (ziemię). Będę na świecie tylko
cierpiała niedolę”.
Zwyczajowo lamentowała cała
rodzina zmarłej osoby. Jak pisze Lepner, powołując się na prace siedemnastowiecznych
historyków pruskich - Waisselio i Hartknocha, taki sam zwyczaj lamentowania po
zmarłym miał panować u dawnych Prusów.
W dzień pogrzebu mężczyźni
ubierali się zwyczajnie – w codzienne ubiory. Podobnie było z gośćmi. Ci często
schodzili się z całej okolicy, ubrani tak jak jeszcze przed chwilą, gdy pracowali w polu. Kobiety z kolei ubierały się odświętnie, całe na biało.
Ciało niesiono w otwartej
trumnie, zawieszonej na 2 sznurach lub pasach. Za ich pomocą opuszczano trumnę do
grobu. Na czele pochodu szedł mężczyzna - członek rodziny i niósł krzyż. Krzyże te chłopi wykonywali własnoręcznie. Po opuszczeniu ciała do dołu ten sam krzyż
wbijano u wezgłowia. Jak pisze Lepner cmentarze na Litwie były w pobliżu każdej
wsi, na ogrodzonym pagórku. Ksiądz wygłaszał kazanie na cmentarzu, a jeżeli
pogoda była kiepska – w domu zmarłego. Zazwyczaj o pogrzebie zawiadamiano
księdza ok. godziny wcześniej, tak że często musiał podążać na cmentarz w
pośpiechu. Robiono tak, bo jak pisze Lepner, uważano że nie powinien on mieć
czasu na przygotowanie specjalnego kazania, tylko powiedzieć kilka słów od
siebie.
Ciała składano do grobu tak by
ich twarze zwrócone były na wschód. Lepner pisze, iż w ten sam sposób chowani
byli ludzie w Księstwie Moskiewskim, o czym pisze Olearius. Po opuszczeniu
ciała, bliski członek rodziny – ojciec, mąż, syn lub brat, wchodził do grobu i
poprawiał ułożenie zmarłego, oraz przekręcał głowę na wschód. Następnie całował je, wkładał
pod głowę monetę, a na każdym z ramion umieszczał garść ziemi. W czasach
Lepnera zwyczaj wkładania monet był już zarzucany, po pierwsze dla tego, że
pastorzy nauczali, iż to tylko zabobon, a po drugie z uwagi na zbiednienie społeczeństwa.
Dopiero po tych wszystkich działaniach krewny zamykał trumnę i wychodził z grobu, który
następnie zasypywano.
Pochówek w XVI wieku
w Księstwie Moskiewskim wg. Oleariusa
Po pogrzebie najbliższą rodzinę i
sąsiadów zapraszano na stypę. W jej trakcie zachowywali się wyjątkowo porządnie.
Uważali bowiem, że wszelkiego rodzaju drobne kradzieże czy niewłaściwe
zachowanie z całą pewnością sprowadzi na nich nieszczęście. Jak ironicznie
zauważa Lepner, gdyby częściej się tak zachowywali, a nie jedynie od święta to
mniej ich by trafiało na szubienicę**. Zwierzęta które miały być zabite na stypę
wyznaczał najczęściej zmarły, na łożu śmierci. Jeżeli był bogaty zabijano
najlepszego wołu, świnię, kozę itp. Na znak żałoby nie przyrządzano drobiu
(białego mięsa), ani nie podawano białego pieczywa. Piwa pito mało,
głownie dla tego, że na chłopów były nałożone ograniczenia w jego produkcji.
Bogaci chłopi mogli ważyć beczkę piwa, a biedni jedynie pół, ale jak pisze
Lepner nie było to zbyt rygorystycznie przestrzegane.
Na tym Lepner kończy swój opis
zwyczajów pogrzebowych na Litwie pruskiej, a także całą swoją książkę.
Rafał Szwelicki
* Tak jak poprzednio kursywą
oznaczyłem fragmenty zapisanego przez Lepnera siedemnastowiecznego języka
pruskich Litwinów.
** W oryginale jest gra słów. Lepner pisze o trafieniu "w powietrze" (in der Luft) czyli na szubienicę. Powieszonym nie urządzano pogrzebu i stypy, w przeciwieństwie do tych, co trafili do ziemi.
** W oryginale jest gra słów. Lepner pisze o trafieniu "w powietrze" (in der Luft) czyli na szubienicę. Powieszonym nie urządzano pogrzebu i stypy, w przeciwieństwie do tych, co trafili do ziemi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz