sobota, 31 grudnia 2016

O tym jak wykonałem maskę pszczelą.


Wszystko zaczęło się naturalnie od pszczół. Najpierw kilka książek, potem zakup ula, a na końcu pszczół. A ponieważ rekonstrukcja zawsze mnie interesowała zaczęło się kompletowanie sprzętu także w starym stylu. Ryciny przedstawiające pszczelarzy w maskach, które znalazłem w książce o dawnej hodowli pszczół, ukazują postać odwróconą i widzianą z tyłu. Ciężko jest też znaleźć w nich szczegóły konstrukcji i wykonania. Mimo to zaintrygował mnie ten temat i stwierdziłem że fajnie było by zrobić sobie takie cacko! Tylko jak...?  



Ratunku szukałem oczywiście w internecie i tam natrafiłem na filmik z lat 40-50 tych? Gdzie jakoś niemiecko szwargajacy pszczelarze posiadają maski , na których da się wypatrzeć szczegóły konstrukcji i są tożsame z opisami i rycinami.


Na filmiku wyraźnie widać, że maska składa się z owalnych obręczy z dartej deski , które są wykonane tak samo jak obręcze sit, ze sznurków pionowo przez nią przeciągniętych  i  materiału stanowiącego kaptur . Ciekawostką jest obręcz jednego z pszczelarzy wykonana z wygiętego w kółko patyka. Tak więc miałem już jakąś podstawę do rozpoczęcia pracy. Po analizie filmiku zaobserwowałem, że obręcze w masce nie są zbyt szerokie z czego wynika, że szersza obręcz jest nie potrzebna, nie wygodna i będzie ściągać kaptur pod  własnym ciężarem.

Na obręcz kupiłem drewniane sito piekarskie do przesiewania mąki o średnicy 20 cm, ale że było bardzo szerokie odciąłem 2,5 cm szerokości pasek.   Następnie nawierciłem dość gęsto w obręczy dziurki co 3-4 mm. Część nawierceń wykonałem współczesnym wiertełkiem.  Resztę, dla eksperymentu, wypaliłem grubą igłą rozgrzewaną na kuchence gazowej, stąd wokół niektórych dziurek widać opaloną ciemną obwódkę. Na końcu przeciągnąłem lnianą nitkę tworzącą siatkę przed pszczołami .


Teraz przyszła kolej na kaptur. Materiał został wycięty w kształcie trapezu: górna długość, z małym hakiem, odpowiada długości obwodu obręczy. Dolna krawędź jest po prostu szerokości kawałka materiału jaki posiadałem. Rozcięcie w dolnej części pozwoli na utworzenie się czegoś w rodzaju śliniaka z przodu i z tyłu, dzięki czemu materiał na ramionach będzie się mniej marszczył. Zewnętrzne krawędzie tak wyciętego materiału zszyłem porządnie, natomiast rozcięcie i resztę obszyłem na okrętkę. Powstały tunel doszyłem do sznurka naciągniętego na obręczy co utworzyło kaptur. Materiał wywinąłem na prawą stronę.  Na koniec dodałem trzy poprzeczne patyki, wykorzystałem patyki do szaszłyków, tak jak to mają panowie na filmiku... Choć nie wiem po co one tam są.



Podsumowując. Obręcz powoduje, że siatka odstaje od  twarzy co uniemożliwia wkłucie się w twarz żądła ewentualnej pszczoły, luźny materiał na kapturze posiada tą samą właściwość. Całość dopełnia fajeczka w zębach, oczywiście tylko do odymiania pszczół.


Maskę przetestowałem w pracy przy ulu... Żadna pszczoła nie przecisnęła się przez sznurki.

Druga  maska, którą zdecydowałem się odtworzyć, ma w sobie coś kosmicznego :)  Jeśli dobrze zinterpretowałem  rycinę to siatka wykonana jest z wikliny. Ja użyłem małego wieczka od koszyczka wiklinowego, które miałem pod ręką, musiałem jednak przerzedzić nieco sploty wikliny. No i zamiast całego stroju  wykonałem tylko kaptur.  Do  skrajnych pręcików doszyłem prostokątny materiał   z rozcięciem na dole. Nie bawiłem się w dopasowywanie długości materiału do obwodu koła , tylko zmarszczyłem materiał, zszyłem i obszyłem.  Kolejna maska pszczelarska jest gotowa.


Niestety widoczność w tej masce zostawia wiele do życzenia. Jak można się domyśleć powoduje to gruba wiklina.


 Dariusz  Brzozowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz