niedziela, 15 stycznia 2017

Koła drewniane

W księdze podróży Hacqueta „Hacquet's neueste physikalisch-politische Reisen” opisującej podróże z lat 1788-89 znajduje się szczegółowy opis mówiący o tym jak wykonywano koła do chłopskich wozów na Bukowinie. W tym artykule przytoczę ten opis. Czasami posiłkując się własnymi tłumaczeniami oryginału, czasami opisując dany fragment własnymi słowami.

Wozy ludności Galicji należą do najprostszych i najtańszych na świecie. Na całym wozie często nie znajdzie się ani grama* żelaza. Podobne wozy, bez użycia żelaza buduje się też w innych krajach, ale zawsze najtrudniejsze jest dla prostych ludzi wykonanie koła, co jednak nie ma miejsca w Galicji a szczególnie w Karpatach, gdzie wykonuje się koła nie tylko tanio, ale i bardzo prosto.

Po tych słowach wstępu Hacquet rozpoczyna dokładny opis. Na początek brało się świeżo ścięte, młode drzewko grubości ręki - buk [Rotbuche - buk zwyczajny], grab [Weissbuche - grab pospolity], dąb [Eichen], brzozę [Birken] lub inne, które miało od 14 do 16 stóp [ok 4,5-5 m]** długości. Drzewko pozbawiało się gałęzi i z grubsza obrabiało. Nie korowano go specjalnie - korę tylko lekko się nacinało, żeby umożliwić cyrkulację pary (patrz dalej). Następnie ok. 20 takich żerdzi umieszczało się w specjalnym parniku przedstawionym na rycinie.



Perspektywa rysunku jest zaburzona, dlatego sporządziłem jego plan. Był to zwykły, prostokątny budynek, zbudowany z bali. Jego długość wynosiła 3 sążnie a szerokość 1 sążeń (ok. 5,7 na 1,9 m). Wysoki był na 7,5 stopy (ok. 2,3 m) i wkopany w ziemię na głębokość 1,5 stopy (ok. 45 cm). Budynek pokryty był niedużym, czterospadowym dachem z desek. Wszystkie szczeliny zarówno w ścianach jak i dachu były starannie uszczelnione mchem i gliną. W połowie wysokości ściany znajdowały się 3 poprzeczne belki (oznaczone „c”) które tworzyły ruszt, na którym kładziono drewno na koła. Na krótszym boku parnika znajdowało się okno oznaczone „a” i wyposażone w klapę „b”. Okno to służyło do umieszczania i wyjmowania z parnika drewna i było zamykane niemal całkowicie, podczas procesu podgrzewania. Na dłuższej ściance znajdował się otwór „d” służący do dorzucania drewna do ognia. Najlepszym drewnem do palenia w tym parniku miało być drewno jesionowe.

Po ułożeniu żerdzi w parniku i przygotowaniu ogniska składającego się z suchego drewna przykrytego drewnem zbutwiałym, robotnik wchodził do parnika przez otwór „d”, podpalał ogień i gdy już się zajęło, wyczołgiwał na zewnątrz. Następnie otwór „d” przysłaniano tak że dym uchodził tylko przez otwór a. Gdy było go wystarczająco dużo przymykano też otwór „a”. Po około pół godzinie otwierano parnik i wyciągano żerdzie do dalszej obróbki.



Drugi etap wykonania koła odbywał się na specjalnym urządzeniu - giętarce. Składała się ona z ramienia wykonanego z długiego na ok. 3 sążnie (ok. 5,7 m), rozdwojonego na jednym końcu, niezbyt grubego drzewa (Fig II „a”). Na jednym końcu ramię giętarki przymocowane było do kloca zwanego ”Glowa”, na drugim znajdowało się koło „e” i orczyk „f”. Kloce jak przedstawia fig. III były wkopane w ok. 2/3 w ziemię. Wkopana część była kwadratowa, podczas gdy wystająca – okrągła. To ona nadawała kołu kształt i określała jego średnicę, także na podwórzu wytwórcy kół znajdowało się kilka takich pni, w różnych rozmiarach. Ramię było do nich przyczepiane za pomocą sworznia. Można było je odczepić i zamontować do innego kloca, wystarczało zatem jedno. Do ramienia giętarki przyczepiony był specjalny hak-kształtownik oznaczony „c”. Jest on dodatkowo narysowany oddzielnie. Hak przytrzymywało dodatkowe ramię „d”. Z kolei w klocu znajdował się inny hak „c”, oraz dwa nacięcia „e”. Nacięcia ułatwiały związanie gotowego koła przy pomocy wierzbowych lub brzozowych witek.

Przystępując do pracy przy gięciu koła najpierw umieszczano żerdź na koło grubszym końcem w haku „c” umieszczonym w klocu. Zakładano ramię urządzenia oraz wąską listewkę oznaczoną na Fig. „g”. Miała ona zapobiegać pękaniu i drzazgom. Do orczyka zaprzęgano parę wołów i rozpoczynano gięcie koła. Gdy jego końce już się nałożyły, obrabiano je i wiązano. Następnie związane koło zdejmowano z urządzenia i wkładano kolejną żerdź. Dzięki tej metodzie człowiek mógł wykonać od 8 do 12 kół w godzinę. Mimo prostoty wykonania, koła różniły się średnicą o maksymalnie pół cala. Następnie przy pomocy świdra wiercono otwory pod szprychy i dodawano piastę. Wg. Hacqueta koła tego typu wytrzymywały ok. roku użytkowania.

Podobnie koła wykonywano w XVI w na Rusi, o czym pisze w swojej Roxolanii Klonowic:

Gdy łamliwy dąb zmięknie w ciepłej wodzie, daje się
na rozmaite sposoby obrabiać;
na obręcze dębinę w pełne koła zaginają -
tak wieśniacy wozy budują .

Co ciekawe obecnie gięte koła do wozów wytwarzają np. Amisze. Niestety nie wiem czy technologię zabrali ze sobą z Europy, czy zaadoptowali ją później.

Rafał Szwelicki

*W oryg. Loth - waga/masa, więc dosłownie żadnej masy/wagi/ilości.

** Prawdopodobnie chodzi o wiedeńską stopę - ok 31,6 cm. Sześć takich stóp tworzyło sążeń (1,896 m).

2 komentarze: