W księdze podróży Hacqueta „Hacquet's
neueste physikalisch-politische Reisen” opisującej podróże z lat 1788-89
znajduje się szczegółowy opis mówiący o tym jak wykonywano koła do chłopskich wozów
na Bukowinie. W tym artykule przytoczę ten opis. Czasami posiłkując się własnymi tłumaczeniami
oryginału, czasami opisując dany fragment własnymi słowami.
Wozy ludności Galicji należą do najprostszych i najtańszych na świecie.
Na całym wozie często nie znajdzie się ani grama* żelaza. Podobne wozy, bez
użycia żelaza buduje się też w innych krajach, ale zawsze najtrudniejsze jest
dla prostych ludzi wykonanie koła, co jednak nie ma miejsca w Galicji a
szczególnie w Karpatach, gdzie wykonuje się koła nie tylko tanio, ale i bardzo
prosto.
Po tych słowach wstępu Hacquet
rozpoczyna dokładny opis. Na początek brało się świeżo ścięte, młode drzewko
grubości ręki - buk [Rotbuche - buk zwyczajny], grab [Weissbuche - grab
pospolity], dąb [Eichen], brzozę [Birken] lub inne, które miało od 14 do 16
stóp [ok 4,5-5 m]** długości. Drzewko pozbawiało się gałęzi i z grubsza obrabiało.
Nie korowano go specjalnie - korę tylko lekko się nacinało, żeby umożliwić
cyrkulację pary (patrz dalej). Następnie ok. 20 takich żerdzi umieszczało się w
specjalnym parniku przedstawionym na rycinie.
Perspektywa rysunku jest zaburzona,
dlatego sporządziłem jego plan. Był to zwykły, prostokątny budynek, zbudowany z
bali. Jego długość wynosiła 3 sążnie a szerokość 1 sążeń (ok. 5,7 na 1,9 m). Wysoki
był na 7,5 stopy (ok. 2,3 m) i wkopany w ziemię na głębokość 1,5 stopy (ok. 45
cm). Budynek pokryty był niedużym, czterospadowym dachem z desek. Wszystkie
szczeliny zarówno w ścianach jak i dachu były starannie uszczelnione mchem i gliną.
W połowie wysokości ściany znajdowały się 3 poprzeczne belki (oznaczone „c”)
które tworzyły ruszt, na którym kładziono drewno na koła. Na krótszym boku
parnika znajdowało się okno oznaczone „a” i wyposażone w klapę „b”. Okno to
służyło do umieszczania i wyjmowania z parnika drewna i było zamykane niemal całkowicie,
podczas procesu podgrzewania. Na dłuższej ściance znajdował się otwór „d” służący
do dorzucania drewna do ognia. Najlepszym drewnem do palenia w tym parniku
miało być drewno jesionowe.
Po ułożeniu żerdzi w parniku i przygotowaniu
ogniska składającego się z suchego drewna przykrytego drewnem zbutwiałym,
robotnik wchodził do parnika przez otwór „d”, podpalał ogień i gdy już się
zajęło, wyczołgiwał na zewnątrz. Następnie otwór „d” przysłaniano tak że dym
uchodził tylko przez otwór a. Gdy było go wystarczająco dużo przymykano też
otwór „a”. Po około pół godzinie otwierano parnik i wyciągano żerdzie do
dalszej obróbki.
Drugi etap wykonania koła odbywał
się na specjalnym urządzeniu - giętarce. Składała się ona z ramienia wykonanego
z długiego na ok. 3 sążnie (ok. 5,7 m), rozdwojonego na jednym końcu, niezbyt
grubego drzewa (Fig II „a”). Na jednym końcu ramię giętarki przymocowane było do
kloca zwanego ”Glowa”, na drugim znajdowało się koło „e” i orczyk „f”. Kloce
jak przedstawia fig. III były wkopane w ok. 2/3 w ziemię. Wkopana część była kwadratowa,
podczas gdy wystająca – okrągła. To ona nadawała kołu kształt i określała jego
średnicę, także na podwórzu wytwórcy kół znajdowało się kilka takich pni, w
różnych rozmiarach. Ramię było do nich przyczepiane za pomocą sworznia. Można było
je odczepić i zamontować do innego kloca, wystarczało zatem jedno. Do ramienia
giętarki przyczepiony był specjalny hak-kształtownik oznaczony „c”. Jest on
dodatkowo narysowany oddzielnie. Hak przytrzymywało dodatkowe ramię „d”. Z
kolei w klocu znajdował się inny hak „c”, oraz dwa nacięcia „e”. Nacięcia ułatwiały
związanie gotowego koła przy pomocy wierzbowych lub brzozowych witek.
Przystępując do pracy przy gięciu
koła najpierw umieszczano żerdź na koło grubszym końcem w haku „c” umieszczonym
w klocu. Zakładano ramię urządzenia oraz wąską listewkę oznaczoną na Fig. „g”. Miała
ona zapobiegać pękaniu i drzazgom. Do orczyka zaprzęgano parę wołów i
rozpoczynano gięcie koła. Gdy jego końce już się nałożyły, obrabiano je i
wiązano. Następnie związane koło zdejmowano z urządzenia i wkładano kolejną
żerdź. Dzięki tej metodzie człowiek mógł wykonać od 8 do 12 kół w godzinę. Mimo
prostoty wykonania, koła różniły się średnicą o maksymalnie pół cala. Następnie
przy pomocy świdra wiercono otwory pod szprychy i dodawano piastę. Wg. Hacqueta
koła tego typu wytrzymywały ok. roku użytkowania.
Podobnie koła wykonywano w XVI w
na Rusi, o czym pisze w swojej Roxolanii Klonowic:
Gdy łamliwy dąb
zmięknie w ciepłej wodzie, daje się
na rozmaite sposoby obrabiać;
na obręcze dębinę w pełne koła zaginają -
tak wieśniacy wozy budują .
na rozmaite sposoby obrabiać;
na obręcze dębinę w pełne koła zaginają -
tak wieśniacy wozy budują .
Co ciekawe obecnie gięte koła do
wozów wytwarzają np. Amisze. Niestety nie wiem czy technologię zabrali ze sobą
z Europy, czy zaadoptowali ją później.
Rafał Szwelicki
*W oryg. Loth - waga/masa, więc
dosłownie żadnej masy/wagi/ilości.
** Prawdopodobnie chodzi o
wiedeńską stopę - ok 31,6 cm. Sześć takich stóp tworzyło sążeń (1,896 m).


super ciekawe! jak i cały blog!
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuń