2 lutego 1656 r we dworze znajdującym się we wsi Zakrzew doszło do ciekawego starcia. Grupa polskich partyzantów zaatakowała szwedzki oddział pod dowództwem Rutgera von Ascheberga. W czasie walk spłonął dwór, wielu Szwedów zostało rannych, ale udało im się wyrwać z okrążenia i uciec. Von Ascheberg w swoich pamiętnikach opisuje starcie tak jakby było jego wielkim zwycięstwem. Walk tego typu było w czasie Potopu mnóstwo, jednak to szczęśliwie doczekało się uwiecznienia na przynajmniej 2 bliźniaczych obrazach. Obrazy nie był malowane przez szczególnie wybitnego artystę stąd ich interpretacja może nastręczać licznych problemów. Jednym z nich jest kwestia uzbrojenia części partyzantów. O ile u części wyraźnie widać łuki, to inni wyglądają tak jakby używali kusz.
Szczególnie widoczne jest to u tych postaci:
Mając tylko takie przedstawienie można by przypuszczać, że artysta namalował kuszników. Niestety okazuje się, że część polskiej jazdy kozackiej również trzyma broń w podobny sposób:
Analiza ikonograficzna
nie daje zatem jednoznacznych informacji.
Przyjrzyjmy się jednak kontekstowi starcia. W pracy „Wojna polsko-szwedzka 1655-1660” , red. J. Wimmer,
Warszawa 1973, Jerzy
Teodorczyk pisze iż wojskami polskimi dowodził Stanisław Witowski, kasztelan
sandomierski. Miał on mieć pod sobą 4 chorągwie komputowe (kozackie), 2
chorągwie pospolitego ruszenia (1 kozacką i jedną husarską) oraz chłopską
piechotę dymową. Piechota ta miała być
zbrojna w kosy (o których pisze też von Ascheberg). O samych kuszach ani łukach
nic nie ma. Ascheberg pisze tylko o strzałach. Nie wiem jakiego słowa użył mam bowiem tylko polskie tłumaczenie ale trzeba pamiętać, że w języku niemieckim słowo Pfeil - może oznaczać strzałę z łuku jak i kuszy:
www.woerterbuchnetz.de/DWB/pfeil
Witowski był kasztelanem Sandomierskim. Chłopi których prowadził pochodzili najprawdopodobniej z jego włości. W swojej Kulturze ludowej Słowian Moszyński pisze, że kusze wśród chłopów zachowały się tylko jako zabawki na Polesiu i w tzw. Lasach pomiędzy Wisłą a Sanem. Kusze zabawki mogły, być pozostałością po używaniu kusz prawdziwych, a także z nimi współwystępować (jako narzędzie nie tylko zabawy, ale i nauki i wprawiania się). Tak sprawa wygląda w rejonach z których mamy więcej źródeł – np. w Niderlandach, gdzie na tych samych obrazach z XVI można na scenach przedstawiających jarmarki dostrzec zawody kusznicze dla dorosłych i jednocześnie sprzedaż kusz zabawek dla dzieci. Może być to być zatem poszlaka wskazująca, że dawniej kusze znane były w okolicach Sandomierza. Dawniej zasięg występowania kusz zabawek był jeszcze większy. Zabytki z XV-XVI w znaleziono w Wilnie i Elblągu. Więcej TU
Źródła z terenów Polski wspominają tez czasem o kuszach do polowań. Jednak nie chodzi tu o broń ręczną, tylko kłusownicze SAMOSTRZAŁY. Brak informacji o takiej broni u Moszyńskiego może wynikać z ostrożności. Informatorzy nie udzielali informacji o kuszach, gdyż jako narzędzia kłusownicze mogły one sprowadzić na użytkownika karę. Z okresu II wojny światowej znane są dwie kusze kłusownicze ze Zbiorów Muzeum Tarzańskiego, opisane przez Henryka Ciosińskiego w artykule „Kusze górali tatrzańskich”. Wiem również o kuszy tego typu ze zbiorów skansenu w Kolbuszowej.
Zbierzmy wszystko do przysłowiowej kupy:
- Ikonografia nie daje jednoznacznej odpowiedzi jakiej broni używali chłopscy powstańcy pod Zakrzewem.
- Chłopi prawdopodobnie pochodzili spod Sandomierza - z okolic gdzie najdłużej przetrwały kusze, przy czym w formie zabawek.
- Wiemy, że w XVI-XVII w na ziemiach polskich (w Świętokrzyskim) znano kusze-samostrzały, zwłaszcza wśród ludności związanej z lasem – bartników i smolarzy.
- Możliwe też, że stosowano jeszcze proste kusze ręczne na potrzeby kłusownicze. Mogą o tym świadczy pojedyncze egzemplarze które po II wojnie światowej trafiły do zbiorów Muzeum Tatrzańskiego i skansenu w Kolbuszowej.
Reasumując - brak jest dowodów na używanie kusz pod Zakrzewem, chociaż w świetle poszlak nie wydaje się to nieprawdopodobne. Możliwe, że Witowski zbierając ludzi na wyprawę dymową, zabrał ze sobą nie chłopów – kmieci, tylko smolarzy i innych ludzi lasu. Tacy byliby oczywiście znacznie bardziej przydatni w działaniach partyzanckich od oraczy. Wyjaśniałoby to też ich wygląd na obrazie - ciemne, niemal czarne sukmany i kaptury. Ludzie ci niemal na pewno znali kusze samostrzały i jest dość prawdopodobne, że w dzieciństwie budowali kusze zabawki (czego ślady pozostały w tekstach i etnografii). Prawdopodobnie poza zabawą była to istotna umiejętność pozwalająca w późniejszym wieku skonstruować pełnowymiarową broń do polowań czy kłusownictwa.
Rafał Szwelicki
Post scriptum.
Pod koniec 2020 r na fanpage Projekt Chłop zamieściłem serię wpisów prezentujących chłopskie kusze z całego świata. To ciekawy materiał porównawczy .
Chiny:
https://www.facebook.com/ProjektChlop/posts/4832061900145126
Skandynawia:
https://www.facebook.com/ProjektChlop/posts/4843387912345858
https://www.facebook.com/ProjektChlop/posts/4938014916216490
https://www.facebook.com/ProjektChlop/posts/4975645349120113



Przepraszam, że się ośmielam, ale na jednym z fragmentów widać łuki trzymane w dłoniach chłopów, są nieco krótsze niż wzrost osobników, którzy je trzymają, stąd założenie, że to jednak łuki. Inni trzymają podczas oddawania strzału łukopodobną broń o mniejszych jak się wydaje rozmiarach. Przy założeniu, że podczas oddawania strzału łuk jest trzymany pionowo, owa broń powinna wyglądać analogicznie do tych dłuższych łuków a nie wygląda, Stąd wydaje mi się, że te drugie to jednak nie są luki, chyba że (w co wątpię) były trzymane poziomo a wtedy w perspektywie mogły by tak wyglądać. Skoro malarz zróżnicował na obrazie broń sieczną a także kosy i sierpy w miarę realnie to wydaje mi się, że również mógł ukazać różnicę pomiędzy łukami a kuszami. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń