Od źródeł do wykonania i noszenia płaszcza chłopskiego dwugłowego z wielkopolskiej księgi cechowej z 1593 roku.
https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/show-content/publication/edition/159363?id=159363
Mamy więc do wykonania płaszcz wg. wykroju:
Wiemy,
że potrzebujemy tkaniny w ilości 3 mb o szerokości nie
przekraczającej metra.
Moim celem stało się
odwzorowanie wykroju pod własną posturę tak, by był bardzo
praktyczny w każdych warunkach atmosferycznych oraz dawał swobodę
ruchów.
Znalazłem w szafie miłą wełnę w wymiarach
około 1,4 m x 3 m, na której postanowiłem przetestować tenże
wykrój (mamy tu do czynienia ze współczesną szerokością belki
materiału:
I po wycięciu (kot dla skali):
Po zszyciu, lecz przed rozprasowaniem szwów prezentował się tak:
Okazał się zbyt mały. Długość powodowała, że stał się mało praktyczny dla mnie. Podzielę się zdjęciami gdy nowy właściciel założy ten płaszcz.
Przyszedł zatem czas na szycie
“właściwej wersji”.
Znalazłem wełnę o ładnym
splocie, nitce i kolorze. Ciężki w prasowaniu i pachnący piwnicą
- bo pochodzący sprzed kilku dekad....
Postanowiłem
podzielić materiał w taki sposób by odpowiadał szerokości belki
poniżej 1 metra.
Profesjonalnie wykonany rysunek pomógł mi w
rozplanowaniu podziału tkaniny:
Taki układ miał zapewnić, by na najbardziej istotnych częściach płaszcza szwów było jak najmniej.
I oto porównanie do wersji poprzedniej, kształt samych kapturów nie zmienił się:
Po
zszyciu części wyznaczyłem miejsce rozcięcia na ręce - widzimy
tu inny kąt niż wg. projektu. Jest to świadoma decyzja, bo jest to
wersja dużo dłuższa niż wynika z wykroju. Materiał z przodu
płaszcza ma zasłaniać nasze ciało nawet gdy będziemy
gestykulować jak nasi włoscy przyjaciele, także nie może być
zbyt wąski po zszyciu.
Ci z Was, którzy mają bystry wzrok na pewno zauważyli na wykroju dwie kropki.
Zidentyfikowane zostały jako otwory do przeplatania rzemienia bądź tasiemki (najważniejsze żeby nie był to nylonowy sznurek od snopowiązałki tak powszechny w chłopskim obejściu). Związanie płaszcza w tymże miejscu pozwoli nam wydzielenie otworów na ręce, umożliwi swobodne ruchy oraz spowoduje, że poły płaszcza lepiej będą na siebie zachodzić. Gdybym szył drugi raz, użyłbym nici lnianej woskowanej ale o barwie mniej agresywnej i taką Wam też polecam w tym wypadku.
W międzyczasie płaszcz zyskał podszewkę z niezbyt gęsto tkanej wełny z dwóch włóczek o różnych barwach. Wg. mojej wiedzy sposób barwienia tkanin i nitek zmienia się na przestrzeni wieków. Najogólniej należy przyjąć, że tkaniny farbowane w całości wypierają w ciągu wieku XVI tkaniny tkane z barwionych włóczek. Tkaniny z nitek wielobarwnych pozostają popularne na terenach wiejskich gdzie, wyplata się je głównie na własne potrzeby.
Całość po zszyciu została przetestowana w różnych
warunkach atmosferycznych.
Sprawdza się zimą przy opadach
śniegu i na dużym mrozie. Wiatr nie jest straszny podczas wędrówek.
Deszcz z wiosennej burzy również nie czyni szkody. Idealnie
sprawdza się na warcie i podczas snu. Może służyć jako koc. Przy
dobrym ułożeniu zmieszczą się pod nim dwie osoby.
Ogólnie
polecam wszystkim, którzy cenią sobie praktyczne
rozwiązania.
Dla tych, którzy dotrwali do tego momentu podpowiem, że ten drugi kaptur służy do tego, by założyć go na czubek głowy. Wtedy uzyskujemy przed sobą ‘komin’ do oddychania oraz obserwacji przestrzeni bezpośrednio przed swoimi nogami. Ma to zastosowanie gdy poruszamy się podczas śnieżycy albo ulewy. Jest też niezwykle wygodne gdy chcemy obronić się przed komarami podczas snu. Proporcje kapturów należy dobrać indywidualnie do wielkości własnej głowy. Otwór przeznaczony na twarz nie powinien być dużo większy niż taki, który pozwoli opuścić kaptur na plecy, gdy chcemy odkryć głowę całkowicie bez zdejmowania płaszcza. Dopuszczam myśl, że taki kaptur mógł być tak dopasowany do twarzy by nie było to możliwe - przy długiej konstrukcji wydaje się to bardzo niepraktycznym rozwiązaniem.
Adam Gozdalik
Na zdjęciach Adam Gozdalik, Michał Filant, Patryk Pokorski












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz