poniedziałek, 3 maja 2021

Chłopska opończa

Od źródeł do wykonania i noszenia płaszcza chłopskiego dwugłowego z wielkopolskiej księgi cechowej z 1593 roku.


Odtwórstwo warstw niższych z wieku XVI i XVII nastręcza wiele więcej kłopotu niż wykonanie wiernych kopii przedmiotów dobrze znanych, zachowanych i opisanych, bo należących niegdyś do osób znaczących. Pamiątki tekstylne dotyczące warstw niższych rzadko się zachowały, bo nie stawały się przedmiotem sentymentu następnych pokoleń, lecz miały wymiar głównie praktyczny. Tą swoją opinią chciałem zwrócić uwagę na fakt, iż podstawową trudnością jest dla mnie wątła ilość źródeł dot. wykonania płaszcza chłopskiego. Ale od czego mamy fanpage ‘Projekt Chłop’ czy ‘Szlafroków rozmowy’.

Temat płaszcza był już na fanpagu Projekt Chłop poruszany, np w 2015 roku gdy zestawiono wykrój “kaptura chłopskiego” z innymi ciekawymi grafikami: “W księdze krawieckiej z XVII w znajdujemy ciekawy wykrój chłopskiego kaptura. Ma on swoisty garb na plecach. W dziele Haura z 1693 r znajdujemy rycinę przedstawiającą chłopa w kapturze z takim właśnie dziwnym garbem. Co ciekawe rycina to kopia ryciny z dzieła Piotra Crescentyna z 1571.”

Warto też zapoznać się z poniższymi linkami dotyczącymi historii cechu krawieckiego z Chwaliszewa, skąd pochodzi omawiany wykrój kaptura:
https://wbc.macbre.net/document/5735/bractwo-krawieckie-chwaliszewskie.html
https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/show-content/publication/edition/159363?id=159363

Z tego, co mamy dostępne na stan wiedzy na dziś, warto przytoczyć obszernie opisane hasło ‘Opończa’, z Encyklopedii Staropolskiej (wyd. 1900-1903): “Opończa. Płaszcz od deszczu, kopieniak. Orjentalista Muchliński twierdzi, że Turcy (którzy na oznaczenie płaszcza mają swój wyraz jahrmurłuk) pożyczyli od Polaków i Ukraińców drugą nazwę przerobioną podług siebie na japondża, przyczem twierdzi o słowiańskości źródłosłowu wyrazów: opona, oponka, oponeczka. Łuk. Gołębiowski uważa opończę za starożytny ubiór polski a obok tego pisze: Opończy, chroniących od zimna lub słoty, rodzaje te upatrujemy: brandebury, burki (były w XVII w. chwalone szczekockie t. j. w Szczekocinach robione), czuje albo czujki, jamurlachy, kopieniaki, mantele, ormentle, płaszcze i właściwe opończe. Szlachta nosiła opończe karmazynowe adamaszkiem lub atłasem błękitnym podszyte, kroju takiego, jak kiereje, z przydanym kapturem do nakrywania głowy w czasie deszczu. W opończy kroju pierwotnego, bez stanu, chociażby karmazynowej, wejść do pokoju było nieobyczajnie, ale gdy nastały opończe wcinane i atłasem błękitnym podbijane, można było. Takich opończy, jako z przedniego sukna francuskiego robionych, nie nosił lud prosty, tylko możni a najwięcej dworzanie. Starowolski mniema, że opończę przyjęli Polacy od Tatarów po bitwie wygranej r. 1512. Mamy stare przysłowia: 1) Choć słońce gorące, bierz w drogę opończę; 2) Patrz na słońce, kładź opończę; Rysiński przytacza dwa przysłowia: 3) Opończa ode dżdża i 4) Gdy jedziesz w drogę ano piecze słońce, nie chroń się dla dżdża wziąć sobie opończę.”

Z opisu można dedukować, że warstwy niższe, uboższe korzystały z praktycznych okryć wierzchnich, ale w kroju prostym i o tkaninie mniej szlachetnej w odróżnieniu od zamożnych mieszkańców Rzeczpospolitej.

Potwierdzenie powyższych tez znajdziemy w opracowaniu koniecznym do zapoznania - rozdział: “POLSKA OPOŃCZA Z KAPTUREM SZCZĘŚĆ BOŻE I UKRAIŃSKA OPOŃCZA Z BOHORODYCEJU” z publikacji Aleksandra Błachowskiego “Ubiór i krajobraz kulturowy polski i ukrainy zachodniej w ikonografii J.Głogowskiego i K.W.Kielisińskiego”.

Nie zamierzam streszczać jej zawartości w tym miejscu, ale konkluzje moje są takie, że płaszcz chłopski powinien wykonany być z wełny wytrzymałej, trwałej, z podszewką, która będzie delikatniejsza dla ciała i zapewni dodatkową ochronę od zimna. A ilość materiału przewidziana na wykonanie takiego płaszcza to pięć łokci (przyjmując łokieć staropolski na 59,6 cm daje nam to prawie 3 mb materiału o szerokości beli).



Mamy więc do wykonania płaszcz wg. wykroju:





Wiemy, że potrzebujemy tkaniny w ilości 3 mb o szerokości nie przekraczającej metra.

Moim celem stało się odwzorowanie wykroju pod własną posturę tak, by był bardzo praktyczny w każdych warunkach atmosferycznych oraz dawał swobodę ruchów.

Znalazłem w szafie miłą wełnę w wymiarach około 1,4 m x 3 m, na której postanowiłem przetestować tenże wykrój (mamy tu do czynienia ze współczesną szerokością belki materiału:


I po wycięciu (kot dla skali):


Po zszyciu, lecz przed rozprasowaniem szwów prezentował się tak:




Okazał się zbyt mały. Długość powodowała, że stał się mało praktyczny dla mnie. Podzielę się zdjęciami gdy nowy właściciel założy ten płaszcz.


Przyszedł zatem czas na szycie “właściwej wersji”.

Znalazłem wełnę o ładnym splocie, nitce i kolorze. Ciężki w prasowaniu i pachnący piwnicą - bo pochodzący sprzed kilku dekad....


Postanowiłem podzielić materiał w taki sposób by odpowiadał szerokości belki poniżej 1 metra.
Profesjonalnie wykonany rysunek pomógł mi w rozplanowaniu podziału tkaniny:


Taki układ miał zapewnić, by na najbardziej istotnych częściach płaszcza szwów było jak najmniej.

I oto porównanie do wersji poprzedniej, kształt samych kapturów nie zmienił się:


Po zszyciu części wyznaczyłem miejsce rozcięcia na ręce - widzimy tu inny kąt niż wg. projektu. Jest to świadoma decyzja, bo jest to wersja dużo dłuższa niż wynika z wykroju. Materiał z przodu płaszcza ma zasłaniać nasze ciało nawet gdy będziemy gestykulować jak nasi włoscy przyjaciele, także nie może być zbyt wąski po zszyciu.





Ci z Was, którzy mają bystry wzrok na pewno zauważyli na wykroju dwie kropki.


 Zidentyfikowane zostały jako otwory do przeplatania rzemienia bądź tasiemki (najważniejsze żeby nie był to nylonowy sznurek od snopowiązałki tak powszechny w chłopskim obejściu). Związanie płaszcza w tymże miejscu pozwoli nam wydzielenie otworów na ręce, umożliwi swobodne ruchy oraz spowoduje, że poły płaszcza lepiej będą na siebie zachodzić. Gdybym szył drugi raz, użyłbym nici lnianej woskowanej ale o barwie mniej agresywnej i taką Wam też polecam w tym wypadku.




W międzyczasie płaszcz zyskał podszewkę z niezbyt gęsto tkanej wełny z dwóch włóczek o różnych barwach. Wg. mojej wiedzy sposób barwienia tkanin i nitek zmienia się na przestrzeni wieków. Najogólniej należy przyjąć, że tkaniny farbowane w całości wypierają w ciągu wieku XVI tkaniny tkane z barwionych włóczek. Tkaniny z nitek wielobarwnych pozostają popularne na terenach wiejskich gdzie, wyplata się je głównie na własne potrzeby.


Całość po zszyciu została przetestowana w różnych warunkach atmosferycznych.
Sprawdza się zimą przy opadach śniegu i na dużym mrozie. Wiatr nie jest straszny podczas wędrówek. Deszcz z wiosennej burzy również nie czyni szkody. Idealnie sprawdza się na warcie i podczas snu. Może służyć jako koc. Przy dobrym ułożeniu zmieszczą się pod nim dwie osoby.
Ogólnie polecam wszystkim, którzy cenią sobie praktyczne rozwiązania.


Dla tych, którzy dotrwali do tego momentu podpowiem, że ten drugi kaptur służy do tego, by założyć go na czubek głowy. Wtedy uzyskujemy przed sobą ‘komin’ do oddychania oraz obserwacji przestrzeni bezpośrednio przed swoimi nogami. Ma to zastosowanie gdy poruszamy się podczas śnieżycy albo ulewy. Jest też niezwykle wygodne gdy chcemy obronić się przed komarami podczas snu. Proporcje kapturów należy dobrać indywidualnie do wielkości własnej głowy. Otwór przeznaczony na twarz nie powinien być dużo większy niż taki, który pozwoli opuścić kaptur na plecy, gdy chcemy odkryć głowę całkowicie bez zdejmowania płaszcza. Dopuszczam myśl, że taki kaptur mógł być tak dopasowany do twarzy by nie było to możliwe - przy długiej konstrukcji wydaje się to bardzo niepraktycznym rozwiązaniem.


Adam Gozdalik

Na zdjęciach Adam Gozdalik, Michał Filant, Patryk Pokorski


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz