W sobotnie popołudnie razem z Kacprem wpadliśmy na spontaniczny pomysł wejścia na Turbacz, wykorzystania ostatków dobrej pogody i przetestowania naszych interpretacji strojów góralskich z końca XVII wieku. Ustaliliśmy trasę doliną Kowańca, na Turbacz i dalej za Długą Halę pod Turbaczem, na wyręby przy szlaku na Przysłop.
W mroźny niedzielny poranek (a było -4°C) ubrani jak widać na załączonych zdjęciach ruszyliśmy w drogę. Pierwszy odcinek był najtrudniejszy. Żeby uniknąć uczęszczanego, stromego i skalistego podejścia zwanego Golgotką, postanowiliśmy wspiąć się na grzbiet masywu leśnymi drogami zrywki drewna oraz ścieżkami wydeptanymi przez zwierzęta.
Pomimo łagodnego podejścia, wilgotne podłoże i poszycie leśne nie ułatwiały marszu. Po drodze ciupagą wyciąłem dla Kacpra kij który pomagał mu w dalszym marszu. Na szczęście zachodnie trzewiki które mieliśmy na tym etapie dały sobie radę i bez większych problemów doszliśmy do łagodnego odcinka szlaku.
Na odsłoniętych odcinkach, mimo że temperatura wzrosła do ok. 12°C, mocny wiatr mógł stanowić problem. Ale nie stanowił. Wełniana gunia i kaftan węgierski które mieliśmy doskonale utrzymywały ciepło, więc cała trasę przeszliśmy w wielkim komforcie, pomimo że mieliśmy pod spodem jedynie lniane koszule. Tak samo świetnie sprawdziły się sukienne portki (szyte wg biłgorajskich) i wąskie spodnie węgierskie. Czapka i kapelusz będące interpretacjami nakryć głowy z malowideł z Orawki sprawdziły się doskonale i stanowiły bardzo ładne dopełnienie naszych sylwetek.
Wnioski jakie wyciągnęliśmy są bardzo proste i bardzo satysfakcjonujące. Stroje używane przez górali w Karpatach, zafunkcjonowały doskonale. 4,5h marszu ani nas nie zmęczyły ani nie powodowały jakiegokolwiek dyskomfortu. Nasze stroje znalazły się po porostu na swoim miejscu. Całość spaceru miała miejsce w najcudowniejszych okolicznościach złotej i czerwonej gorczańskiej jesieni. Już wiemy że to było tylko preludium naszych dalszych wędrówek.
Adam Ledwoń





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz