W
poprzednim artykule opisywałem wygląd cepów i to jak cep zbudować. Warto jednak
zauważyć, iż cep, czy to oryginalny, czy wykonany przez nas to dość
niebezpieczne narzędzie (nie tylko dla przeciwnika, ale też dla użytkownika czy jego kolegów). Uderzenie cepem może powalić człowieka w zbroi, a co
dopiero nieopancerzonego muszkietera czy szlachcica. Możemy też po prostu
zostać niedopuszczeni do inscenizacji. Stąd poniżej opiszę swoją próbę wykonania
bezpiecznego cepa. Chciałem by wyglądał jak najbardziej realistycznie, a
jednocześnie umożliwiał bezpieczne młócenie szlacheckich łbów i szwedzkich
zadków.
Na
początek typ cepa. Zdecydowałem się na wiązanie kapicowe, które wydaje mi się
najodpowiedniejsze dla XVII w Rzeczpospolitej. Można jednak wykonać inne
wiązanie.
Materiały
Do wykonania
bezpiecznego cepa będziemy potrzebować:
-
otuliny
-
okleiny drewnopodobnej
-
skóry i sznurków lub ścięgien na kapice i ich łączenia
- 2
kijów
Pierwszą
kwestią są kije – dzierżak i bijak. Dzierżak najlepiej wykonać z naturalnego
kija. Ja użyłem do tego celu leszczynowej gałęzi. Jest ona trochę cieńsza niż w
oryginalnym cepie, na którym wzorowałem swój bezpieczny. Po pierwsze, dlatego
że grubszy pręt nie jest konieczny – bijak jest lżejszy niż w oryginale, po
drugie tak też jest trochę bezpieczniej – jak ktoś podejdzie pod dzierżak to
nie dostanie grubym i ciężkim kijem. Dzierżak powinien mieć ok. 1,5 m długości
(choć ikonografia pokazuje też dłuższe – ok. 2 m). Dla leniwych lub miastowych –
można użyć trzonka do szczotki, lub grabi. Optymalny byłby taki o średnicy ok. 30
mm. Nie ma potrzeby brać grubszego. Na bijak potrzebujemy drugiego kija.
Ponieważ będzie on ukryty w otulinie możemy spokojnie użyć kijka sklepowego. Dobierając
otulinę wybrałem taki by ładnie wchodził wewnątrz. Kijek ten powinien mieć ok. 1
m długości.
Druga
sprawa to otulina – potrzebujemy 1 m. Dobieramy taką by dobrze pasowała średnicą
do naszego kija, który wybraliśmy na bijak. Ja wybrałem otulinę pokrytą warstwą
jakiejś folii – o taką czerwoną (są też otuliny bez tej folii – jak te szare na
dole, ale bałem się, że okleina będzie się kiepsko na nich trzymać):
Kolejna
kwestia to okleina. Nie chcemy przecież biegać z czerwonym cepem. Na szczęście
w sklepach budowlanych i na znanym serwisie aukcyjnym można bez problemu kupić okleiny
drewnopodobne. Służą głównie do upodabniania blatów z paździerzu do takich z
litego drewna. Nam posłużą do upodobnienia otulinowego bijaka, do drewnianego.
1 mb okleiny o szerokości 30 lub 45 cm wystarczy nam w zupełności (a nawet trochę
zostanie).
Ostatni
potrzebny materiał to skóra i ścięgna na wiązanie. Na kapice najlepsza byłaby
skóra surowa (niegarbowana). Taka skóra po namoczeniu staje się elastyczna i można
ją formować, natomiast, gdy wyschnie staje się twarda. Ja takiej nie miałem.
Zamiast tego użyłem grubej skóry roślinnej. Do tego z tej samej skóry wyciąłem
rzemienie na wiązanie.
Wykonanie
Pierwszym
krokiem jest przygotowanie dzierżaka. Jak pisałem użyłem kija leszczynowego. Z
grubsza go okorowałem i półokrągłym pilnikiem wykonałem zakończenie pod kapicę:
Trochę więcej pracy zajmuje przygotowanie bijaka. Ja wykonałem swój
następująco. Po pierwsze użyłem kijka z marketu. Był on za cienki by wypiłować
w nim zakończenie takie jak w dzierżaku. Stąd wykonałem nasadkę z kawałka
drewna, którą odpowiednio wyprofilowałem:
Nasadkę nawierciłem,
koniec pręta lekko wypiłowałem pilnikiem (nie miałem wiertła tej średnicy) i
wkleiłem w nakładkę. W ten sposób uzyskałem odpowiednie zakończenie. Następnie
wkleiłem pręt w otulinę i ścisnąłem jej końce taśmą. Warto zauważyć, że otulina
musi być trochę dłuższa niż pręt, tak by uformować ładne zakończenie bijaka. Na
początku okleiłem cały bijak dodatkową taśmą i to w sposób nierówny. Po to by
cały bijak był bardziej zbliżony do naturalnych bijaków (które nie były
idealnie okrągłe jak robione na tokarce):
Okazało się jednak, że
nie udało mi się tego idealnie równo okleić. Sama okleina, którą kupiłem była
termokurczliwa, ale mimo wszystko nie wyszło to za dobrze. Zdarłem ją, zatem,
razem ze zgrubieniami z taśmy i okleiłem od nowa.
Wykonanie kapic jest już bardzo proste. Są to
zwyczajne paski skóry. Najpierw przywiązujemy je na wyprofilowanych
zakończeniach dzierżaka i bijaka, a następnie łączymy pętlami z rzemienia.
Całość pracy wykonujemy po namoczeniu skóry – będzie dużo łatwiej, a dodatkowo
po wyschnięciu zachowa ona częściowo nadany jej kształt (chyba, że używamy
skóry chromowej, wtedy moczenie niewiele nam da). Na poniższym zdjęciu widać
kapicę założoną na bijak, a także już wykonane wiązania do połączenia z drugą
kapicą.
I
tyle. Po skończeniu roboty warto kapicę i więź posmarować olejem (może być
lniany, lub inny spożywczy). Gotowy cep prezentuje się tak:
Koszty
wykonania cepa to mniej więcej:
- dzierżak: od 0 pln za kij leszczynowy do 3-5
pln za trzonek od szczotki/grabi
-
pręt na bijak: ok. 3-4 pln
-
otulinka: ok. 3 pln za 2 m (u mnie nie mieli krótszych więc mam na drugi cep J)
- okleina:
ok. 6-8 pln za 1mb (starcza na 2-3 bijaki)
-
skóra: trudno powiedzieć – ja użyłem odpadów
W
sumie zrobienie cepa kosztowało mnie ok. 10-12 pln, przy czym zostało mi trochę
materiałów. Czas pracy to kilka godzin. Trudno mi powiedzieć ile mi to zajęło –
ok. 3-4 godzin, następny zrobiłbym szybciej (myślę, że w 2 godziny jakbym
musiał się spieszyć). Więcej czasu zajęło mi opracowanie technologii i
wyszukanie materiałów.
Wnioski z użytkowania
Cep
wypróbowałem na Polach Chwały. Na pierwszy rzut oka nikt nie poznał, że jest
piankowy. Wprost przeciwnie – ten wyraz przerażenia i odruchowe zasłanianie się,
gdy po chwili rozmowy bez ostrzeżenia uderzałem nim kogoś świadczą o tym, że
iluzja spełniła swoje zadanie. Trafionym cep tak się podobał, że często go
pożyczali by zmłócić kolegów J
Myślę,
że tak wykonany cep może zagościć na polu bitwy. Podobnego cepa można używać
też w treningach (są Fechtbuchy opisujące walkę cepem) – wtedy wyjdzie nawet taniej,
bo nie musimy stosować okleiny drewnopodobnej. Już z kolegami zastanawialiśmy
się nad sparingiem cep na szablę („szabla” Go-Now ;) ). Oczywiście zdaję sobie sprawę,
że to nie jest full reko. Znajdą się pewnie tacy, którzy uznają to za mrok. Cóż
na takich mam normalny cep ;). Myślę, że nawet lekkie uderzenie skłoni ich do
zastanowienia się czy warto z normalnym wychodzić do inscenizacji. Ciekaw
jestem jak na sprawę zapatrują się organizatorzy imprez. Osobiście, jako widz
wolałbym zobaczyć cepnika zamachującego się na przeciwnika niż takiego, co
tylko wystawia cep do przodu i nieśmiało nim majta. Jako uczestnik również
wolałbym dostać piankowym cepem w głowę niż w ramię czy nogę lekkim majtnięciem
drewnianego (bo wiem jak czuć jedno i drugie). Myślę że to taki sam kompromis pomiędzy realizmem a bezpieczeństwem jak strzały-pacynki. Zapraszam do komentowania i
dyskusji na naszym profilu na FB.
Rafał
Szwelicki
PS. Urodził mi się w głowie pomysł na kolejną bezpieczną broń, która wyglądać będzie naprawdę morderczo. Na razie nie zdradzam, co to – jak wykonam to nie omieszkam wypróbować. Czujcie się ostrzeżeni ;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz