sobota, 4 października 2014

Bezpieczny cep

W poprzednim artykule opisywałem wygląd cepów i to jak cep zbudować. Warto jednak zauważyć, iż cep, czy to oryginalny, czy wykonany przez nas to dość niebezpieczne narzędzie (nie tylko dla przeciwnika, ale też dla użytkownika czy jego kolegów). Uderzenie cepem może powalić człowieka w zbroi, a co dopiero nieopancerzonego muszkietera czy szlachcica. Możemy też po prostu zostać niedopuszczeni do inscenizacji. Stąd poniżej opiszę swoją próbę wykonania bezpiecznego cepa. Chciałem by wyglądał jak najbardziej realistycznie, a jednocześnie umożliwiał bezpieczne młócenie szlacheckich łbów i szwedzkich zadków.

Na początek typ cepa. Zdecydowałem się na wiązanie kapicowe, które wydaje mi się najodpowiedniejsze dla XVII w Rzeczpospolitej. Można jednak wykonać inne wiązanie.

Materiały

Do wykonania bezpiecznego cepa będziemy potrzebować:
- otuliny
- okleiny drewnopodobnej
- skóry i sznurków lub ścięgien na kapice i ich łączenia
- 2 kijów

Pierwszą kwestią są kije – dzierżak i bijak. Dzierżak najlepiej wykonać z naturalnego kija. Ja użyłem do tego celu leszczynowej gałęzi. Jest ona trochę cieńsza niż w oryginalnym cepie, na którym wzorowałem swój bezpieczny. Po pierwsze, dlatego że grubszy pręt nie jest konieczny – bijak jest lżejszy niż w oryginale, po drugie tak też jest trochę bezpieczniej – jak ktoś podejdzie pod dzierżak to nie dostanie grubym i ciężkim kijem. Dzierżak powinien mieć ok. 1,5 m długości (choć ikonografia pokazuje też dłuższe – ok. 2 m). Dla leniwych lub miastowych – można użyć trzonka do szczotki, lub grabi. Optymalny byłby taki o średnicy ok. 30 mm. Nie ma potrzeby brać grubszego. Na bijak potrzebujemy drugiego kija. Ponieważ będzie on ukryty w otulinie możemy spokojnie użyć kijka sklepowego. Dobierając otulinę wybrałem taki by ładnie wchodził wewnątrz. Kijek ten powinien mieć ok. 1 m długości.

Druga sprawa to otulina – potrzebujemy 1 m. Dobieramy taką by dobrze pasowała średnicą do naszego kija, który wybraliśmy na bijak. Ja wybrałem otulinę pokrytą warstwą jakiejś folii – o taką czerwoną (są też otuliny bez tej folii – jak te szare na dole, ale bałem się, że okleina będzie się kiepsko na nich trzymać):




Kolejna kwestia to okleina. Nie chcemy przecież biegać z czerwonym cepem. Na szczęście w sklepach budowlanych i na znanym serwisie aukcyjnym można bez problemu kupić okleiny drewnopodobne. Służą głównie do upodabniania blatów z paździerzu do takich z litego drewna. Nam posłużą do upodobnienia otulinowego bijaka, do drewnianego. 1 mb okleiny o szerokości 30 lub 45 cm wystarczy nam w zupełności (a nawet trochę zostanie).

Ostatni potrzebny materiał to skóra i ścięgna na wiązanie. Na kapice najlepsza byłaby skóra surowa (niegarbowana). Taka skóra po namoczeniu staje się elastyczna i można ją formować, natomiast, gdy wyschnie staje się twarda. Ja takiej nie miałem. Zamiast tego użyłem grubej skóry roślinnej. Do tego z tej samej skóry wyciąłem rzemienie na wiązanie.

Wykonanie

Pierwszym krokiem jest przygotowanie dzierżaka. Jak pisałem użyłem kija leszczynowego. Z grubsza go okorowałem i półokrągłym pilnikiem wykonałem zakończenie pod kapicę:



Trochę więcej pracy zajmuje przygotowanie bijaka. Ja wykonałem swój następująco. Po pierwsze użyłem kijka z marketu. Był on za cienki by wypiłować w nim zakończenie takie jak w dzierżaku. Stąd wykonałem nasadkę z kawałka drewna, którą odpowiednio wyprofilowałem:



Nasadkę nawierciłem, koniec pręta lekko wypiłowałem pilnikiem (nie miałem wiertła tej średnicy) i wkleiłem w nakładkę. W ten sposób uzyskałem odpowiednie zakończenie. Następnie wkleiłem pręt w otulinę i ścisnąłem jej końce taśmą. Warto zauważyć, że otulina musi być trochę dłuższa niż pręt, tak by uformować ładne zakończenie bijaka. Na początku okleiłem cały bijak dodatkową taśmą i to w sposób nierówny. Po to by cały bijak był bardziej zbliżony do naturalnych bijaków (które nie były idealnie okrągłe jak robione na tokarce):



Okazało się jednak, że nie udało mi się tego idealnie równo okleić. Sama okleina, którą kupiłem była termokurczliwa, ale mimo wszystko nie wyszło to za dobrze. Zdarłem ją, zatem, razem ze zgrubieniami z taśmy i okleiłem od nowa.
               
                Wykonanie kapic jest już bardzo proste. Są to zwyczajne paski skóry. Najpierw przywiązujemy je na wyprofilowanych zakończeniach dzierżaka i bijaka, a następnie łączymy pętlami z rzemienia. Całość pracy wykonujemy po namoczeniu skóry – będzie dużo łatwiej, a dodatkowo po wyschnięciu zachowa ona częściowo nadany jej kształt (chyba, że używamy skóry chromowej, wtedy moczenie niewiele nam da). Na poniższym zdjęciu widać kapicę założoną na bijak, a także już wykonane wiązania do połączenia z drugą kapicą.



I tyle. Po skończeniu roboty warto kapicę i więź posmarować olejem (może być lniany, lub inny spożywczy). Gotowy cep prezentuje się tak:


 Koszty i czas

Koszty wykonania cepa to mniej więcej:
- dzierżak: od 0 pln za kij leszczynowy do 3-5 pln za trzonek od szczotki/grabi
- pręt na bijak: ok. 3-4 pln
- otulinka: ok. 3 pln za 2 m (u mnie nie mieli krótszych więc mam na drugi cep J)
- okleina: ok. 6-8 pln za 1mb (starcza na 2-3 bijaki)
- skóra: trudno powiedzieć – ja użyłem odpadów

W sumie zrobienie cepa kosztowało mnie ok. 10-12 pln, przy czym zostało mi trochę materiałów. Czas pracy to kilka godzin. Trudno mi powiedzieć ile mi to zajęło – ok. 3-4 godzin, następny zrobiłbym szybciej (myślę, że w 2 godziny jakbym musiał się spieszyć). Więcej czasu zajęło mi opracowanie technologii i wyszukanie materiałów.

Wnioski z użytkowania

Cep wypróbowałem na Polach Chwały. Na pierwszy rzut oka nikt nie poznał, że jest piankowy. Wprost przeciwnie – ten wyraz przerażenia i odruchowe zasłanianie się, gdy po chwili rozmowy bez ostrzeżenia uderzałem nim kogoś świadczą o tym, że iluzja spełniła swoje zadanie. Trafionym cep tak się podobał, że często go pożyczali by zmłócić kolegów J

Myślę, że tak wykonany cep może zagościć na polu bitwy. Podobnego cepa można używać też w treningach (są Fechtbuchy opisujące walkę cepem) – wtedy wyjdzie nawet taniej, bo nie musimy stosować okleiny drewnopodobnej. Już z kolegami zastanawialiśmy się nad sparingiem cep na szablę („szabla” Go-Now ;) ). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie jest full reko. Znajdą się pewnie tacy, którzy uznają to za mrok. Cóż na takich mam normalny cep ;). Myślę, że nawet lekkie uderzenie skłoni ich do zastanowienia się czy warto z normalnym wychodzić do inscenizacji. Ciekaw jestem jak na sprawę zapatrują się organizatorzy imprez. Osobiście, jako widz wolałbym zobaczyć cepnika zamachującego się na przeciwnika niż takiego, co tylko wystawia cep do przodu i nieśmiało nim majta. Jako uczestnik również wolałbym dostać piankowym cepem w głowę niż w ramię czy nogę lekkim majtnięciem drewnianego (bo wiem jak czuć jedno i drugie). Myślę że to taki sam kompromis pomiędzy realizmem a bezpieczeństwem jak strzały-pacynki. Zapraszam do komentowania i dyskusji na naszym profilu na FB.


Rafał Szwelicki

PS. Urodził mi się w głowie pomysł na kolejną bezpieczną broń, która wyglądać będzie naprawdę morderczo. Na razie nie zdradzam, co to – jak wykonam to nie omieszkam wypróbować. Czujcie się ostrzeżeni ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz