środa, 8 października 2014

Instrumenty litewskie

Dziś pierwszy artykuł przedstawiający instrumenty muzyczne używane przez chłopów w Rzeczpospolitej. Od razu zaznaczam – nie jestem muzykologiem, nie gram też na niczym*. Przeglądając ikonografię i czytając źródła często trafiałem na instrumenty muzyczne i grajków. Dlatego postanowiłem temat przybliżyć naszym czytelnikom. Na początek pójdzie Litwa. Tu jest o tyle łatwo, że mamy dość dobre opisy i ilustracje. Zapraszam zatem do czytania i komentowania.

Jako główne źródło dla tego wpisu posłuży opis muzyki i instrumentów Litewskich w dziele Teodora Lepnera Der Pruesche Littauer. Książka została wydana po raz pierwszy w 1744 r, jednak została napisana dużo wcześniej (autor zmarł w 1691 r, jego opisy powstały prawdopodobnie w latach 70-tych lub 80-tych XVII w ).  Lepner opisuje muzykę Litwinów rozdziale 10 swojego dzieła. W opisie wymienia kilka instrumentów.

Truba

Pierwszym instrumentem który opisuje jest rodzaj trąby:

Mają specjalny rodzaj trąbek czy też puzonów [Posaunen], które nazywają Truba. Są one wewnątrz puste, wydrążone z drewna jodłowego, na końcu całkiem szerokie i okrągłe, jak puzon, owinięte przy pomocy Davet (kory brzozowej) i długie na sążeń.**

Lepner opisuje instrument zwany obecnie daudyte i występujący tylko w Auksztocie. Co ciekawe pisze, że miejscowi zwali go truba. Jest to wyraźny slawizm  (nie jedyny zresztą przekazany przez Lepnera, inne to np. pierogi czy magierka). Nie wiem na ile daudyte jest ludową nazwą, a na ile późniejszym lingwistycznym konstruktem, służącym „oczyszczeniu” języka, dlatego dalej będę używał słowa truba, jako potwierdzonej historycznie nazwy. Wg. informacji jakie znalazłem truba była wykonywana z prostego pnia lub gałęzi o długości  120-170 cm (trochę mniej niż sążeń) jesionu, wierzby, klonu, wiązu lub brzozy (brak opisanej przez Lepnera jodły). Drewno było dzielone na pół, z wyjątkiem końca (ustnika). Następnie obie części były drążone w bruzdy o rosnącej szerokości. Następnie połówki łączono, zaklejano przy pomocy smoły lub dziegciu i owijane gotowaną korą brzozową. Na trubach grano parami. Obie były strojone unisono co miało dawać ciekawy efekt. Tak o tym pisze Lepner:

Dwóch gra jednocześnie na tych puzonach, co wywołuje ciekawy efekt.

Poniżej fragment ilustracji z Lepnera, oraz zdjęcie takiego instrumentu:




Jak widać rysownik dość dobrze oddał paski kory oplatające instrument. Na tej stronie możecie też znaleźć pieśń gdzie na wstępie i na zakończenie słychać truby (trzeba kliknąć na nutkę pod zdjęciem instrumentu):

Kankles

Kolejne instrumenty Lepner jedynie wymienia, widać je również na ilustracji. Pierwszym jest kankles (który Lepner nazywa kanklos):

                Oprócz tego mają [instrument] zwany po niemiecku Schweins Kopf [dosłownie „świński łeb”] (Kanklos) z dziewięcioma lub dwunastoma mosiężnymi strunami […]***

Kankles jest to rodzaj psałterium czy też cytry. Uważa się go za najbardziej archaiczny z instrumentów litewskich. Według legend to na nim dawni bardowie grali melodie pod pieśni o bohaterach. Według legend na pieśń pogrzebową często specjalnie przygotowywano instrument. Podobno najlepsze brzmienie miały mieć te zrobione z drewna wyciętego w głębokiej knieji w okresie pomiędzy zgonem bohatera, a jego pogrzebem. Istnieje kilka rodzajów tych instrumentów. Wiele ma tylko 5 strun, jednak te z Auksztoty mają najczęściej 9 lub 12  - tak jak w opisie Lepnera. Struny wykonuje się z miedzi, stali lub jelit, natomiast pudło z lipy, klonu, czarnej olszy lub dębu. Gra się potrącając struny palcami lub przy pomocy pałeczki wykonanej z drewna, kości lub pióra. Współczesne egzemplarze różnią się od tego w dziele Lepnera:



         Trudno mi powiedzieć czy to błąd rysownika, czy też dawniej miały one inny kształt (a może to tylko regionalizm). Oprócz kształtu pudła różni je to że współcześnie struny są różnej długości, a te z ilustracji Lepnera – tej samej. Znalazłem jednak stare zdjęcie grajka, który trzyma kankles którego struny wydaja się mieć taką samą długość.

Bęben

        Kolejnym instrumentem wymienionym przez Lepnera jest bęben. Nie podaje on jego litewskiej nazwy (obecnie bęben to būgnas), ani szczegółów budowy. Ludowe bębny litewskie były robione z wydrążonych pni brzozy lub jesionu, a małe bębenki – z obłogu. Pokrywano je skórą koźlą lub psią. Duże bębny miały jedną lub 2 membrany. Na tych z pojedynczą grano stawiając bęben na ziemi. Na ilustracji Lepnera widać bęben. Podobny ma też jeden z grających na ilustracji Praetoriusa przedstawiającej taniec litewski:


Flety i fujarki

Kolejną kategorią instrumentów wspomnianą przez Lepnera są poprzeczne  i inne flety/fujarki [Pfeiffe]. Jak w przypadku bębnów nie opisuje ich w żaden sposób. Wiemy, że Litwini konstruowali mnóstwo różnych ludowych typów takich instrumentów. Poprzeczny flet jest widoczny na ilustracjach Lepnera i Praetoriusa. Ludowe flety poprzeczne zwane svilpa wykonywane były z wierzbowej lub osikej kory, albo z drewna jesionowego lub klonowego. Ludowe flety tego typu są otwarte – podczas gry jedną ręką zatyka się ich koniec, nie mają też otworów. Praetorius i Lepner pokazują inne – jak się wydaje klasyczne renesansowe flety poprzeczne. Być może instrument ten zaginął, albo po prostu nie dotarłem do informacji o nim. Poniżej przedstawienia:


Oprócz tych fletów na Litwie istnieje cała masa ludowych fletów i piszczałek. Nie mam jednak ich potwierdzenia w ikonografii więc ich nie opisuję. Wyczytałem natomiast że wiele odmian powstało późno – w końcu XIX i na początku XX w na fali zainteresowania tradycyjną muzyką.

Skrzypce/gęśle

Kolejny wspomniany przez Lepnera instrument określa on niemieckim słowem Fiddel. Nie bardzo wiadomo czy chodzi mu o skrzypce barokowe, czy jakiegoś ich prekursora – gęśle czy też fidel. Brak jest też ich przedstawień. Wiemy, że w XVII w skrzypce były bardzo popularnym isntrumentem w Polsce – znane są liczne przedstawienia i opisy. Skrzypce miały być kupowane przez Litwinów a nie wykonywane własnoręcznie. Tak samo w opisach skrzypiec na stronach opisujących litewską muzykę ludową spotykałem się ze stwierdzeniami, że był to import. Być może jest to wpływ kultury polskiej?

Drumla

Ostatnim wymienianym przez Lepnera instrumentem, który również, tak jak skrzypce był przez litewskich chłopów kupowany jest drumla (Lepner nazywa ją z niemieckiego Brummeisen, jej nazwa litewska to dambrelis). Nie udało mi się znaleźć przykładu w ikonografii z terenów Litwy, czy też znalezisk z XVII w, ale znalazłem starszą drumlę – pochodzącą z XIV w i znalezioną na zamku w Wilnie:


Dudy
Ostatnim instrumentem muzycznym znanym z XVII w Litwy są dudy. Lepner nic o nich nie wspomina, ale na ilustracji Praetoriusa możemy znaleźć dudziarza. Dudy ludowe (zwane dudmasis, albo duda – znów wyraźny slawizm) były bardzo mało rozpowszechnione na Litwie aż do XX w. Znane są z terenów Łotwy czy Polski, ale na Litwie wg. etnografów występowały tylko sporadycznie. Wykonywano je z owczej, koźlej, wołowej lub psiej skóry, albo owczego żołądka. Ludowe dudy litewskie miały jedną piszczałkę melodyczną i jedną lub dwie burdonowe. Chłop z obrazu Praetoriusa ma dudy z dwiema takimi piszczałkami:



Z wymienionych wyżej instrumentów wg. Lepnera chłopi kupowali tylko drumle i skrzypce. Wszystkie pozostałe wykonywali powszechnie we własnym zakresie co wzbudziło podziw Lepnera:

Tacy z nich artyści! [Solche Künstler sind sie!]

Lepner zachwycony był również litewskim śpiewem. Według niego wszyscy Litwini byli urodzonymi muzykami (Musici naturales). Śpiewem zajmowały się głównie kobiety. Mężczyźni raczej skupiali się na grze na instrumentach. Kobiety za to śpiewały ciągle – przy każdej pracy od rana do wieczora i były w tym bardzo dobre. Owa muzykalność musiała autentycznie wywrzeć na nim wrażenie. Jego opisy są zazwyczaj dość zwięzłe i rzeczowe, tymczasem w akapicie o muzyce, a szczególnie śpiewie czuć autentyczny podziw. Akapit jest dość długi więc go na razie nie przytaczam. Może kiedyś J

Rafał Szwelicki


* Z wyjątkiem czyichś nerwów. W tym jestem prawdziwym wirtuozem.

** W oryginale (po korektach zapisu):
Sie haben eine sonderlich Art Trompeten oder Posaunen, welche sie Truba nennen. Diese ist inwendig hohl, von Tannen Holz ausgehöhlt, am Ende ziemlich breit und rund, wie eine Posaune, auswendig mit Davet (Birke Rinden) dich umwunden, uber ein Klafter lang.

*** Ten i dalszy ciąg w oryginale:
Sonst haben sie den so von den Deutchen genannten Schweins Kopf (Kanklos) mit neun oder zwolf messingenen Seiten bezogen, die Trommel, Quer und andre Pfeifen, eine Fiddel und Brummeisen, dieses kauffen sie nur aus dem Krahm, die andre jezt benannte Stücke machen sie alle selbsten. Solche Künstler sind sie!


sobota, 4 października 2014

Bezpieczny cep

W poprzednim artykule opisywałem wygląd cepów i to jak cep zbudować. Warto jednak zauważyć, iż cep, czy to oryginalny, czy wykonany przez nas to dość niebezpieczne narzędzie (nie tylko dla przeciwnika, ale też dla użytkownika czy jego kolegów). Uderzenie cepem może powalić człowieka w zbroi, a co dopiero nieopancerzonego muszkietera czy szlachcica. Możemy też po prostu zostać niedopuszczeni do inscenizacji. Stąd poniżej opiszę swoją próbę wykonania bezpiecznego cepa. Chciałem by wyglądał jak najbardziej realistycznie, a jednocześnie umożliwiał bezpieczne młócenie szlacheckich łbów i szwedzkich zadków.

Na początek typ cepa. Zdecydowałem się na wiązanie kapicowe, które wydaje mi się najodpowiedniejsze dla XVII w Rzeczpospolitej. Można jednak wykonać inne wiązanie.

Materiały

Do wykonania bezpiecznego cepa będziemy potrzebować:
- otuliny
- okleiny drewnopodobnej
- skóry i sznurków lub ścięgien na kapice i ich łączenia
- 2 kijów

Pierwszą kwestią są kije – dzierżak i bijak. Dzierżak najlepiej wykonać z naturalnego kija. Ja użyłem do tego celu leszczynowej gałęzi. Jest ona trochę cieńsza niż w oryginalnym cepie, na którym wzorowałem swój bezpieczny. Po pierwsze, dlatego że grubszy pręt nie jest konieczny – bijak jest lżejszy niż w oryginale, po drugie tak też jest trochę bezpieczniej – jak ktoś podejdzie pod dzierżak to nie dostanie grubym i ciężkim kijem. Dzierżak powinien mieć ok. 1,5 m długości (choć ikonografia pokazuje też dłuższe – ok. 2 m). Dla leniwych lub miastowych – można użyć trzonka do szczotki, lub grabi. Optymalny byłby taki o średnicy ok. 30 mm. Nie ma potrzeby brać grubszego. Na bijak potrzebujemy drugiego kija. Ponieważ będzie on ukryty w otulinie możemy spokojnie użyć kijka sklepowego. Dobierając otulinę wybrałem taki by ładnie wchodził wewnątrz. Kijek ten powinien mieć ok. 1 m długości.

Druga sprawa to otulina – potrzebujemy 1 m. Dobieramy taką by dobrze pasowała średnicą do naszego kija, który wybraliśmy na bijak. Ja wybrałem otulinę pokrytą warstwą jakiejś folii – o taką czerwoną (są też otuliny bez tej folii – jak te szare na dole, ale bałem się, że okleina będzie się kiepsko na nich trzymać):




Kolejna kwestia to okleina. Nie chcemy przecież biegać z czerwonym cepem. Na szczęście w sklepach budowlanych i na znanym serwisie aukcyjnym można bez problemu kupić okleiny drewnopodobne. Służą głównie do upodabniania blatów z paździerzu do takich z litego drewna. Nam posłużą do upodobnienia otulinowego bijaka, do drewnianego. 1 mb okleiny o szerokości 30 lub 45 cm wystarczy nam w zupełności (a nawet trochę zostanie).

Ostatni potrzebny materiał to skóra i ścięgna na wiązanie. Na kapice najlepsza byłaby skóra surowa (niegarbowana). Taka skóra po namoczeniu staje się elastyczna i można ją formować, natomiast, gdy wyschnie staje się twarda. Ja takiej nie miałem. Zamiast tego użyłem grubej skóry roślinnej. Do tego z tej samej skóry wyciąłem rzemienie na wiązanie.

Wykonanie

Pierwszym krokiem jest przygotowanie dzierżaka. Jak pisałem użyłem kija leszczynowego. Z grubsza go okorowałem i półokrągłym pilnikiem wykonałem zakończenie pod kapicę:



Trochę więcej pracy zajmuje przygotowanie bijaka. Ja wykonałem swój następująco. Po pierwsze użyłem kijka z marketu. Był on za cienki by wypiłować w nim zakończenie takie jak w dzierżaku. Stąd wykonałem nasadkę z kawałka drewna, którą odpowiednio wyprofilowałem:



Nasadkę nawierciłem, koniec pręta lekko wypiłowałem pilnikiem (nie miałem wiertła tej średnicy) i wkleiłem w nakładkę. W ten sposób uzyskałem odpowiednie zakończenie. Następnie wkleiłem pręt w otulinę i ścisnąłem jej końce taśmą. Warto zauważyć, że otulina musi być trochę dłuższa niż pręt, tak by uformować ładne zakończenie bijaka. Na początku okleiłem cały bijak dodatkową taśmą i to w sposób nierówny. Po to by cały bijak był bardziej zbliżony do naturalnych bijaków (które nie były idealnie okrągłe jak robione na tokarce):



Okazało się jednak, że nie udało mi się tego idealnie równo okleić. Sama okleina, którą kupiłem była termokurczliwa, ale mimo wszystko nie wyszło to za dobrze. Zdarłem ją, zatem, razem ze zgrubieniami z taśmy i okleiłem od nowa.
               
                Wykonanie kapic jest już bardzo proste. Są to zwyczajne paski skóry. Najpierw przywiązujemy je na wyprofilowanych zakończeniach dzierżaka i bijaka, a następnie łączymy pętlami z rzemienia. Całość pracy wykonujemy po namoczeniu skóry – będzie dużo łatwiej, a dodatkowo po wyschnięciu zachowa ona częściowo nadany jej kształt (chyba, że używamy skóry chromowej, wtedy moczenie niewiele nam da). Na poniższym zdjęciu widać kapicę założoną na bijak, a także już wykonane wiązania do połączenia z drugą kapicą.



I tyle. Po skończeniu roboty warto kapicę i więź posmarować olejem (może być lniany, lub inny spożywczy). Gotowy cep prezentuje się tak:


 Koszty i czas

Koszty wykonania cepa to mniej więcej:
- dzierżak: od 0 pln za kij leszczynowy do 3-5 pln za trzonek od szczotki/grabi
- pręt na bijak: ok. 3-4 pln
- otulinka: ok. 3 pln za 2 m (u mnie nie mieli krótszych więc mam na drugi cep J)
- okleina: ok. 6-8 pln za 1mb (starcza na 2-3 bijaki)
- skóra: trudno powiedzieć – ja użyłem odpadów

W sumie zrobienie cepa kosztowało mnie ok. 10-12 pln, przy czym zostało mi trochę materiałów. Czas pracy to kilka godzin. Trudno mi powiedzieć ile mi to zajęło – ok. 3-4 godzin, następny zrobiłbym szybciej (myślę, że w 2 godziny jakbym musiał się spieszyć). Więcej czasu zajęło mi opracowanie technologii i wyszukanie materiałów.

Wnioski z użytkowania

Cep wypróbowałem na Polach Chwały. Na pierwszy rzut oka nikt nie poznał, że jest piankowy. Wprost przeciwnie – ten wyraz przerażenia i odruchowe zasłanianie się, gdy po chwili rozmowy bez ostrzeżenia uderzałem nim kogoś świadczą o tym, że iluzja spełniła swoje zadanie. Trafionym cep tak się podobał, że często go pożyczali by zmłócić kolegów J

Myślę, że tak wykonany cep może zagościć na polu bitwy. Podobnego cepa można używać też w treningach (są Fechtbuchy opisujące walkę cepem) – wtedy wyjdzie nawet taniej, bo nie musimy stosować okleiny drewnopodobnej. Już z kolegami zastanawialiśmy się nad sparingiem cep na szablę („szabla” Go-Now ;) ). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie jest full reko. Znajdą się pewnie tacy, którzy uznają to za mrok. Cóż na takich mam normalny cep ;). Myślę, że nawet lekkie uderzenie skłoni ich do zastanowienia się czy warto z normalnym wychodzić do inscenizacji. Ciekaw jestem jak na sprawę zapatrują się organizatorzy imprez. Osobiście, jako widz wolałbym zobaczyć cepnika zamachującego się na przeciwnika niż takiego, co tylko wystawia cep do przodu i nieśmiało nim majta. Jako uczestnik również wolałbym dostać piankowym cepem w głowę niż w ramię czy nogę lekkim majtnięciem drewnianego (bo wiem jak czuć jedno i drugie). Myślę że to taki sam kompromis pomiędzy realizmem a bezpieczeństwem jak strzały-pacynki. Zapraszam do komentowania i dyskusji na naszym profilu na FB.


Rafał Szwelicki

PS. Urodził mi się w głowie pomysł na kolejną bezpieczną broń, która wyglądać będzie naprawdę morderczo. Na razie nie zdradzam, co to – jak wykonam to nie omieszkam wypróbować. Czujcie się ostrzeżeni ;)

czwartek, 2 października 2014

Cep

Proste jak budowa cepa jak mówi porzekadło. Tylko co to znaczy? Jak zbudowany jest cep i jak zbudowany był w XVII wieku? Postaram się to pokrótce omówić poniżej. Dzięki tym informacjom łatwo będzie wykonać cep własnoręcznie.

Na początek trochę teorii. W procesie uzyskania ziarna konieczne jest wymłócenie kłosów. Dawniej stosowano kilka metod młócki – najprostsze to wydeptywanie zboża (czy to przez ludzi czy np. przez woły), druga metoda to użycie tribulum – deski nabitej krzemieniami, trzecia, to zastosowanie cepów. Tribulum stosowano w imperium rzymskim oraz na starożytnym wschodzie. Oprócz ziarna w procesie młócki uzyskiwano słomiana sieczkę. Była ona materiałem przydatnym np. w wyrobie cegły mułowej. W europie środkowej i północnej królował jednak cep. Wiąże się to z faktem, że w procesie młocki uzyskiwano dobrą, prostą i nie połamaną słomę. Był to ważny surowiec, używany do krycia dachów, czy też wyrobu różnych przedmiotów (kapeluszy, obuwia etc).

Według Moszyńskiego cepy możemy podzielić na kijowate (czyli najzwyklejsze kije), kijowato-dwudzielne (specjalnie obrobiony kij z przewężeniem, w którym dość łatwo się wygina) i dwudzielne. Cep kijowaty obok normalnego widać np. na tej XV wiecznej ilustracji:


Nas najbardziej będą interesować cepy klasyczne - dwudzielne. Cep taki składa się z 2 elementów drewnianych: dzierżaka i bijaka złączonych ze sobą więzią (dzierżak to ten kij za który trzymamy, bijak to ten którym walimy). Bijak i dzierżak to zwykłe kije, natomiast to co jest ciekawe w konstrukcji cepa to więź. Moszyński wyróżnia kilka typów więzi. W Polsce najpowszechniej występuje wiązanie kapicowe:


Wiązanie takie składa się z 2 nakładek noszących nazwę kap lub kapic. Kapice wykonywane były najczęściej ze skóry (często surowej, formowanej na mokro, która po wyschnięciu twardniała). Widziałem też takie wykonane z wygiętego kawałka drewna (prawdopodobnie giętego nad parą). Kapice mocowano na specjalnie wyprofilowanych końcówkach bijaka i dzierżaka, tak by mogły się obracać (ułatwia to bicie cepem, gdyż obraca się on w takiej sytuacji w płaszczyźnie uderzenia i się nie plącze). Kapice łączono ze sobą rzemieniami, sznurkami, łykiem lub ścięgnami.

 Drugim sposobem wiązania cepów jest wiązanie gązewkowe. Występuje ono głównie na Polesiu, Litwie i Białorusi, ale także w Słowenii i Chorwacji. W wiązaniu tym nie ma kapic – jedynie rzemienne pętle na dzierżaku i bijaku połączone ze sobą gązwą/gązewką – grubym, skórzanym zwojem. Prawdopodobnie było ono dawniej bardziej rozpowszechnione o czym świadczy fakt, że nazwa gązwa na obszarze Małopolski przeszła na kapicę.


Pozostałe sposoby wiązań są dużo mniej popularne. Można wśród nich wyróżnić wiązania pętlicowe, ogniwkowe i tulejkowe. Wiązanie ogniwkowe jest charakterystyczne dla północnej Litwy i Łotwy, występuje też w Skandynawii. W wiązaniu tym w bijaku mamy otwór przez który przechodzi rzemienna pętla (ogniwko). Wiązanie pętlicowe występuje na Białorusi i składa się z przypominającej długą kapicę, umieszczonej na bijaku skórzanej pętli (ale zamocowanej na sztywno, w przeciwieństwie do obrotowej kapicy) i przywiązanej rzemieniem do dzierżaka. Ostatnie wiązanie – tulejkowe, jest najdziwniejsze. Występuje w Estonii i w północnej Rosji. Jego cechą charakterystyczną jest wydrążona w jednej z części (najczęściej dzierżaku) tulejka, w którą wchodzi rzemień lub sznur łączący ją z drugą częścią.


Tyle etnografia. Jak sytuacja przedstawiała się w XVI-XVII w? Niestety nie jest to do końca pewne. Wiązania na ikonografii są często słabo widoczne i trudno rozpoznać o jaki typ chodzi. Tym niemniej wrzucam niżej garść obrazków i moich domysłów co do konstrukcji przedstawionych cepów:


Nie ma tego wiele – większość przedstawień cepów jest niestety na tyle schematyczna, że ciężko określić typ, albo też pochodzi z oddalonych obszarów, które nie koniecznie muszą przekładać się na rozwiązania stosowane w Rzeczypospolitej. Wydaje się, że dla polskiego chłopa najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie cep kapicowy, a dla litewskiego – ogniwkowy. Trudno też wykluczyć pozostałe typy wiązań, ale jak na razie nie znam potwierdzenia dla ich stosowania w XVII wieku.

Oprócz cepów rolniczych warto zwrócić uwagę na zjawisko występowania cepów bojowych. Kilka przykładów znamy zarówno z ikonografii, jak i zachowanych zabytków. Cepy te jednak są charakterystyczne raczej dla średniowiecza. Co ciekawe techniki ich użycia pojawiają się w kilku traktatach szermierczych (także tych z początku XVII w). Jest to jednak mało powiązane z chłopami. Być może kiedyś zajmę się tym zjawiskiem.

Dzięki informacjom zawartym w tym artykule zbudowanie własnoręcznie cepa nie powinno nastręczać problemów. Można oczywiście pójść na skróty i kupić oryginalny cep – trzeba tylko zwrócić uwagę na wiązania. Niestety sporo cepów z XX w zostało "ulepszonych" i otrzymało kapice z gumy (głównie starych dętek), a wszystko skręcone na drut czy wręcz kabel. Tym niemniej można poprawić te ulepszenia we własnym zakresie. Cep można wykonać z gotowych elementów (trzonek do grabi jako dzierżak, trzonek do łopaty jako bijak), ale tego nie polecam. Oryginalne cepy były dość krzywe i nierówne. Najlepiej zrobić ich elementy z obrobionych gałęzi. Niezależnie od metody wykonania trzeba uważać – cep to niebezpieczne narzędzie (także dla nieumiejętnego użytkownika). Dlatego w kolejnym wpisie opiszę jak wykonać bezpieczny cep, którym będziemy mogli bez skrupułów młócić kolegów po grzbietach. Kto był na Polach Chwały mógł poznać go na własnej skórze ;)

Rafał Szwelicki

wtorek, 1 lipca 2014

O czepkach siatczanych słów kilka

Ostatnio na naszym profilu na Facebooku wywiązała się krótka i ciekawa dyskusja o technice siatkowej etc. Przypomniała mi ona o tym, że szukając materiałów o pasach siatczanych natknąłem się na informacje o czepkach siatczanych. Stąd dzisiejszy wpis.

Istnieje bardzo dobry artykuł opisujący czepki siatczane, sposoby wykonania i wzornictwo czepków ludowych. Jest to artykuł Olgi Mulkiewicz "Koronki siatkowe w Kańczudze". Artykuł pochodzi z czasopisma Polska Sztuka Ludowa t.12 (1958) z. 3, s. 169-174. Można go pobrać pod tym adresem:


Artykuł skupia się na zachowanych etnograficznych egzemplarzach z końca XIX i początku XX w, jednak dowiadujemy się z niego, że czepki siatczane znane były też wcześniej – również w XVI-XVII w. W inwentarzu mieszczek przemyskich z 1558 r. mamy zapis: „czepczów syathczanych dwa”. Podobnie za siatczane należy uznać czepce superfinowe o których wspomina inwentarz sklepowy z Brzozowa z 1763 r. 

Czepki siatczane znamy też z sąsiednich terenów. W Rosji czepki tego typu zwane były volosnik (волосник) i popularne w XVI-XVIII w. Zachowało się kilka takich czepków siatczanych wykonanych z jedwabiu i złotych lub srebrnych nici. Czepki te należały pierwotnie do caryc rosyjskich. Poniżej kilka przykładów.


Czepki te okrywały włosy. Dopiero na nie zakładano kolejne nakrycia - chusty, czapki itp. (trzeba zaznaczyć, że zwyczaj wymagał od mężatek okrywania włosów, panny z kolei nosiły je rozpuszczone i często ozdobione wiankami etc.). 

Czepki siatczane z XVII w znane są również z Węgier. Peter Collingwood w Techniques of sprang pisze o 3 takich czepkach pochodzących z Siedmiogrodu, wykonanych z jedwabnej i złotej nici i przekazanych przed wojną do austriackiego muzeum (prawdopodobnie chodzi o Volkskundemuseum, ale nie udało mi się ich odnaleźć). 

Widzimy zatem, że w XVII w czepki siatczane były znane. Wiemy też, że w XIX-XX w takie czepki wykonywano na wsiach. Pytanie które się rodzi to czy poza czepkami jedwabnymi, noszonymi przez mieszczki czy szlachtę, technika siatkowa używana była na wsiach. Ciężko odpowiedzieć na nie z całą pewnością. Nie mamy dobrych opisów które by to potwierdzały, mamy jednak kilka poszlak. 

Po pierwsze mamy wzmiankę w Historia de Gentibus Septentrionalibus Olausa Magnusa z 1555 r. Chwali on zręczność kobiet skandynawskich i umiejętności ręcznych robótek, które oprócz tkania zajmują się też „opere retario quod spraangning vocant”, robotą siatkową którą nazywają spraangning. Widzimy zatem, że w Skandynawii w XVI i XVII w sprang, czy też technika siatkowa była powszechnie znana na wsiach i używana do robienia elementów ubioru. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że nie chodzi tu o jedwabne, przetykane złotem przedmioty ;). Z 1578 r mamy testament Pedera Oxe z Gissefeld (Dania), który wymienia parę pończoch siatczanych i jakąś tkaninę siatkową. Pończochy, które mogą być siatczane widzimy na ilustracji Honaka z końca XVII/początku XVIII w. Co ciekawe w tej samej książce odnajdziemy ilustrację chłopki z Norymbergi u której na głowie widać fragment być może siatczanego czepka:


Na koniec u Lepnera w opisach ubiorów Litewskich znajdujemy następującą wzmiankę:

Tu w Ragnitchen [dystrykt, którego stolicą było Ragnit – obecnie Nieman, Ragneta] kobiety noszą wyrobione [gestrickt - obecnie to znaczy robione na drutach lub szydełku] czepki [lub kaptury – Hauben] umocowane na haczyku [lub obręczy], które nazywają Kieka lub Zabszius [nie udało mi się tych słów w litewskim odnaleźć; prawdopodobnie zapis się zmienił], i są one wyrobione [gewirkt – znów może znaczyć robienie na drutach] lub raczej wyszyte; nad tymi filigranowymi [löcherdichte] czepkami noszą one małe welony, czasami szeroko wyrobione i barwione szafranem, których jednak tylko młode kobiety do swojej ozdoby używają.*

Widzimy więc, że litewskie chłopki nosiły jakiś rodzaj czepków, być może rozpostarte na obręczy, lub też zapinane na haczyk. Czepki te mają być filigranowe – dosł. löcherdichte – pełne dziur. Pasuje to do czepków wykonanych w technice siatkowej, które również są „zdobione dziurami”. Użycie słowa wyszyte może oznaczać jednak ze chodzi o czepki robione na drutach lub szydełku (w niemieckim szydełko to Nadel czyli igła), może jednak odnosić się do ozdobnej opaski, którą znamy z czepków rosyjskich i która była ozdobnie wyszywana. Tekst jest niejasny, ale jedno jest pewne - chłopki litewskie potrafiły wykonać i nosić całkiem skomplikowane ozdoby głowy.

Jeżeli znajdę kolejne informacje wrócę jeszcze do tematu czepków. 

Rafał Szwelicki

* Jak zwykle podaję tekst w oryginale – chętni mogą sami się z nim zmierzyć:
Hier im Ragnitschen tragen die Weiber gestrickte Hauben über einen Bügel gebunden, welche sie Kieka oder Zabszius nennen, und gewirkt oder vielmehr aufgenäht sind, uber diese löcherdichte Haube tragen sie einen schmalen Schleier, der bisweilen weitläufig gewirken und Safran Farbe ist, welcher Art nur die junge Weiber sich zu ihren Schmuck gebrauchen.
EDYCJA

Udało mi się odnaleźć informację, że jednym z elementów ludowego stroju litewskiego jest czepek siatczany nazywany Kykai  Czepki te wykonywane były tradycyjnie techniką siatkową, a od XIX w także szydełkiem czy haftem na tkaninie. Tym samym wszystkie elementy zaczynają do siebie pasować (podobieństwo nazw Kieka i Kykai, technika siatkowa i słowo "löcherdichte" którym Lepner określa czepki) i można uznać, że na Litwie w XVII w, tak samo jak w Rosji, czepek siatczany był zwyczajowym nakryciem głowy zamężnej kobiety.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pasy i rzeczy przy pasie cz. 2

Przed wami druga część artykułu o pasach. W poprzedniej omówiłem ogólny podział i charakterystykę pasów litewskich i krakowskich. Czas na kolejne rejony.

Ukraina

Pod tym mianem będę rozumiał obszar dzisiejszej Ukrainy. Należy zauważyć że nie koniecznie będzie to mieć wiele wspólnego z XVII wiecznym pojęciem Ukrainy, które obejmowało tylko ziemie nad Dnieprem (województwa kijowskie, Racławskie i czernihowskie). Zapewne należałoby wydzielić tereny województwa ruskiego (okolice Lwowa), czy  pokucie z uwagi na różnice kulturowe, ale na razie nie mam wystarczającej ilości materiału by to zrobić.

Kitowicz tak opisuje pasy noszone na Ukrainie:

Pas na sukni albo na koszuli pod suknią wełniany domowej roboty, najczęściej z czerwonej wełny.

Opis dość dobrze pasuje do ludowych pasów z terenu Podola. Pasy te (do dziś obecne w ubiorze ludowym) znajdujemy na przedstawieniach z XIX w. Zachowały się również w formie zabytków np. takich jak pas Maurycego Drużbackiego:

http://etnomuzeum.eu/Obiekty,300_pas_siatkowy.html

Wiemy, że w XVII wieku pasy siatkowe były popularne wśród mieszczan i szlachty. Kiedy jednak przeszły do ubioru chłopskiego? Wydaje się że dość wcześnie. Poniżej fragment grafiki z 1703 r, oraz rekonstrukcja wełnianego pasa siatkowego wykonana przez mnie:


Mój pas posiada wzorki – pasy ludowe były najczęściej gładkie, lub w proste paski. Chciałem po prostu wypróbować różne techniki wykonywania wzorków. Nie wiemy zresztą czy pierwotnie pasy chłopskie czy kozackie nie były też wzorzyste, tak jak pasy szlacheckie.

Oprócz źródeł pisanych dla terenu Ukrainy mamy świetne źródło archeologiczne, jakim są znaleziska z pola bitwy pod Beresteczkiem. Udało się odnaleźć wiele klamer, a także kilka skórzanych pasów. 
Na początek warto omówić klamry. Były one żelazne, prostokątne lub D-kształtne:
  

Właśnie takie, proste, kute klamry wydają się być najodpowiedniejsze do pasów chłopskich. Tego typu klamry mogły być łatwo wykonywane przez wiejskich kowali, w przeciwieństwie do klamer mosiężnych, które wymagały znajomości odlewnictwa, posiadania tygli a także zakupu odpowiedniego materiału.

Na polu bitwy pod Beresteczkiem odnaleziono również skórzane elementy pasów. Jest to o tyle ciekawe iż umożliwia zapoznanie się ze zdobnictwem, i technikami wykonania pasów. Poniżej tablica pokazująca zachowane pasy, a także rekonstrukcję jednego z nich wykonaną przez Adama Ledwonia:


Zdobnictwo pasów przypomina formy znane nam z tradycyjnych haftów z rejonu Podola. Podobne wzory znajdujemy też w Rumunii czy na Węgrzech – wszędzie tam gdzie spotykamy się z osadnictwem wołoskim. Oczywiście każdy z tych regionów różni się trochę od pozostałych. Tym niemniej pasy te możemy przypisać raczej miejscowym, a nie kozakom z terenów Ukrainy historycznej. 

Na tym kończę omówienie chłopskich pasów. Oba wpisy w żaden sposób nie wyczerpują tematu i zapewne rozwiniemy go w przyszłości. Warto tylko postawić na koniec kilka wniosków dla rekonstrukcji. Po pierwsze w miarę uniwersalny wydaje się być prosty pas ze skóry o szerokości ok. 30-40 cm, z żelazną, kwadratową lub D-kształtną klamrą i pozbawiony ozdób. Do pasa warto przytroczyć nożyk, a także kaletkę lub sakiewkę. 

Używanie okuć, metalowych kółek czy wzorów jest już dość charakterystyczne dla konkretnych rejonów, trzeba zatem z tym uważać. Pas spod Beresteczka będzie całkiem dobrze pasował zbójnikowi karpackiemu (jako, że to była kultura w dużej mierze wołoska) ale nie konicznie będzie odpowiedni dla hajduka spod Warszawy czy też Gdańska. 

Na koniec dwa przykłady pasów autorstwa Adama Ledwonia. Pierwszy to pas ze wzorami huculskimi, zaczerpniętymi z XVII wiecznej prochownicy. Tego typu pas będzie odpowiedni np. dla pasterza z Karpat, drugi to uniwersalny, prosty pas odpowiedni dla każdego chłopa.



Rafał Szwelicki


wtorek, 15 kwietnia 2014

Pasy i rzeczy przy pasie cz. 1

Witajcie. Przedstawiam kolejny wpis – tym razem o pasach. Wpis ten dopełnia nam obraz chłopa.

Dorzucając do opisanego na blogu ubioru podstawowego:



Sukmanę, czapkę i pas otrzymamy pełny strój chłopski na wiosnę lub jesień (latem nie noszono sukman, a zimą zakładano dodatkowo wełniane spodnie i czasem kożuch).  

Moszyński dzieli pasy na materiałowe (tkane lub plecione sprangiem) oraz skórzane. Zauważa też, że tam gdzie w ubiorze występują obie odmiany słowem „pas” określa się te z tkaniny, natomiast skórzane mają odmienne nazwy – rzemień, trzos, papruha (popręga) itp. Oczywiście od każdej reguły znajdą się wyjątki, ale zbieżność jest na tyle powszechna, że etnografowie uważają, że pasy dawnych Słowian były materiałowe, a dopiero później wykształciły się regionalne formy pasów skórzanych.  

Przyglądając się pasom zauważyłem spory regionalizm. Trudno mówić o jakichś wspólnych modelach – każdy region miał swoją modę. Niestety na razie trudno o jakiś szerszy i pełniejszy obraz. Stąd wpis ten będzie tylko przedstawieniem różnych, regionalnych odmian pasów. Być może z czasem uda się go rozszerzyć i uzupełnić o kolejne znaleziska. Opisuję również wyłącznie męskie pasy. Kobiece były odrębne i zasługują na odrębny wpis. 

Litwini (głównie z terenów Prus Książęcych)


Na początek weźmy chłopów litewskich. Mamy bowiem o nich informacje zarówno tekstowe jak i ikonograficzne. Lepner dość dokładnie opisuje pasy litewskie. Pisze o nich tak:

Na ciele noszą oni pas, który nazywają dirszis*, ma on dwa palce szerokości, jest skórzany, zrobiony z rzemienia, zapinany na sprzączkę (Schnalle) i zaciągnięty mocno lub słabo – jak kto woli. Bogatsi noszą pasy z cienkiej skóry, na trzy palce szerokie z okuciem [skuwką] z mosiądzu, choć bez kieszeni ** ponieważ to nie przystoi,  dlatego że nie wolno im nosić broni***. Chociaż czasami hajducy**** którzy pilnują zamków i od czasu do czasu używani są podczas egzekucji, torby, wewnątrz których umieszczają szerokie sztylety*****, noszą przy sobie tak jak litewscy żołnierze.

* diržis – lit. “rzemień”
** Może też chodzić o zewnętrzne torby lub  kaletki. Obie wersje są prawdopodobne – w niektórych pasach wewnątrz były kieszenie (zwały się zresztą czasem kalitkami).
*** W oryginale Degen. W tym okresie oznaczać to może miecz, szablę albo sztylet czy nóż. 
**** W oryginale Heudacken (Haiduken?)
***** Znów słowo Degen.

Na zamieszczonych w tym oraz innych dziełach z tego okresu ilustracjach widać takie właśnie skórzane pasy. Czasem są dość szerokie, a czasem bardzo wąskie. Jak widać z opisu były dwa typy takich pasów – dla biedniejszych wąskie, wyposażone jedynie w sprzączkę (prawdopodobnie żelazną), dla bogatszych – szerokie  i z mosiężnym okuciem na końcu. Litwini w Prusach nie nosili przy nich niczego – żadnych noży czy kaletek. Na jednej z ilustracji możemy dostrzec siekierkę za pasem, ale ta jako narzędzie gospodarcze zapewne nie była objęta zakazem.


Na ilustracji Praetoriusa u jednej z postaci możemy dostrzec ciekawy pas z kółkami. Może to coś w stylu pasów znanych z Małopolski (patrz dalej)?

Krakowskie


Kolejne pasy o których mamy trochę wzmianek to pasy Krakowskie. Na początek warto przytoczyć opis Kitowicza. Jest on dość późny (z II połowy XVIII wieku), ale można znaleźć we wcześniejszej ikonografii pewne analogie. Kitowicz pasy krakowskie opisuje tak:

…pas rzemienny goździkami żółtymi nabijany, im więcej rządków gwoździków znający, tym droższy, na sprzączkę stalową albo mosiężną zapinany; przy prawem boku do pasa przyprawione na rzemieniu kółka płaskie mosiężne, dwa, trzy i więcej, do pięciu i sześciu dla ozdobi; i wygody, ponieważ zwykli byli do tych niektórych kółek przywięzywać nóż, szydło, końce do biczów lub jakie rzemyki smagłe.

Takie pasy znamy z akwarelek Kieliśińskiego z ok. 1830 r. Podobnie wyglądają też współczesne pasy ludowe, natomiast nie spotkałem się z pasami, które dokładnie pasowałyby do tego opisu na ikonografii z XVII w. Być może opisane przez Kitowicza pasy wywodzą się z takich pasów jak przedstawiony u polskiego chłopa poniżej:


Jak widać do pasa zamocowane są kółka. Mamy też nóż i jakiś drugi przedmiot, choć nie zamocowane do kółek tylko bezpośrednio do pasa. Tak więc pasy opisane przez Kitowicza i znane ze strojów ludowych nie znajdują pełnego potwierdzenia, choć odnajdujemy pasy posiadające pewne zbliżone do nich cechy. 

W Małopolsce do pasa troczono kaletki, nożyki i inne przedmioty. Pokazuje to nie tylko powyższa rycina, ale też wizerunek chłopa z obrazu Taniec śmierci:


Niestety samego pasa nie widać, ale dość dobrze widać przytroczoną do niego kaletkę i prawdopodobnie nożyk. Podobny zestaw odnajdujemy w ludowym ubiorze Krzczonowskim (woj. Lubelskie). Autor opisu tego ubioru w Atlasie Polskich Strojów Ludowych pisze tak:

W czasach najdawniejszych opasywano się wąskim rzemykiem, przy którym zwisał kozik (cyganek) oraz torebka skórzana „kalita" (kaleta), płaska, prostokątna (15x12 cm)zapinana na guzik. Kaleta służyła do przechowywania pieniędzy.

Podobny zestaw – wąski, skórzany pas, kaletka/sakiewka i nóż odnajdujemy na przedstawieniu polskiego chłopa z XVI w a także na przedstawieniu chłopa Łotewskiego z pocz. XVII wieku:


Oczywiście formy kaletek są różne, ale sam zestaw pozostaje swoistym standardem.

Rafał Szwelicki

Ps. Jak zwykle tłumaczenie Lepnera jest moje.  Dla znających niemiecki oryginał:

Um den Leib tragen sie einen Gurtel, welchen sie Dirszis [diržis] nennen, dieser ist zweene [zwei] Finger breit ledernen vom Riemen gemacht, mit einer Schnalle zuzuggurten und nach Belieben weiter oder enger einzuschnüren.Die Wohlhabende haben Gurtel von Elends Haut drei Finger breit mit einem Beschlag von Messing, wiewohl ohne Taschen, weil sie keine Degen tragen dürfen, als ihnen unanstandig ist. Wiewohl die Heudacken [Haiduken] welche die Schlösser bewachen und zur Execution bisweilen gebraucht werden, biswielen der Taschen, die breite Degen drinnen zu fuhren, als Littausche Soldaten sich gebrauchen.



niedziela, 2 marca 2014

Nakrycia głowy

W poprzednich wpisach omówiłem podstawowe elementy męskiego ubioru chłopskiego: gacie, koszulę, obuwie, sukmanę i kożuch. Pozostała jeszcze dość istotna kwestia nakrycia głowy. 

Nakrycie głowy było dawniej istotnym elementem ubioru i to bardziej ze względów kulturowych niż praktycznych. Tak jak dzisiaj powszechne jest nie noszenie nakrycia głowy tak jeszcze w pokoleniu naszych dziadków mężczyzna nie wychodził z domu bez czegoś na głowie. Kapelusz uchylało się na powitanie, czy choćby mijając kościół albo przydrożny krzyż. Zdejmowało się go tylko w pomieszczeniach (kościele, ale także w domu), a dawniej również w obecności kogoś wyższego stanu. Przed spotkaniem ważnych osobistości często ich wysłannicy ustalali w jakiej kolejności będą uchylać sobie kapelusze etc. Znana jest historia spotkania cesarza Leopolda z Janem III Sobieskim, gdy zbliżali się do siebie i nie wiadomo było kto ma pierwszy uchylić nakrycia głowy na powitanie (z uwagi na to że spotkanie było dość niespodziewane, nie zdążono tej kwestii wcześniej ustalić). Sprawa była prestiżowa, gdyż uchylający stawiał się niżej w hierarchii społecznej. Król polski jako pierwszy uniósł rękę, na co uniósł ją też Leopold. Jednak w ostatnim momencie Jan III tylko podkręcił wąsa a Leopold z rozpędu uchylił kapelusza. Sobieski tryumfował jak kilka dni wcześniej nad Turkami...

Zostawmy jednak na boku kulturowe niuanse i zajmijmy się ikonografią i tekstami dotyczącymi nakryć głowy. Znamy trochę przedstawień chłopów „z gołą głową” jak również takich z nakryciami głowy. Możemy wśród nich kapelusze i czapki. Ponieważ nakrycia głowy są dość silnie regionalne, poniżej przedstawiam tylko te z obszarów dawnej Rzeczpospolitej.


Kapelusze w XVII w były bardzo popularne. Są to kapelusze filcowe z wąskim lub szerokim rondem i niską, płaską główką. Rondo gdy są na głowie jest najczęściej lekko wygięte, z kolei na ziemi jest proste. Wskazuje to na metodę wykonywania kapeluszy na prostej, okrągłej formie. Po założeniu kapelusza na głowę (która ma owalny kształt), jego rondo samo się wyginało. 

U chłopa z ryciny zatytułowanej Skarga poddanych na panów i być może u litewskiego dziecka z ryciny Lepnera widzimy słomkowe kapelusze. Wiemy że latem tego typu nakrycia głowy były popularne wśród chłopów (o czym będzie w dalszej części artykułu).

Drugim typem nakryć głowy znanym z ikonografii są czapki:


Na rycinach widzimy zarówno takie z płaską główką i prostym otokiem, przypominające trochę magierkę, jak również takie z otokiem futrzanym i wysoka główką, przypominające kołpaki szlacheckie. U chłopaka przedstawionego na sztychu Hondiusa widzimy także barankową czapkę. Tego samego typu czapkę, wg. Moszyńskiego jeszcze w początkach XX w używano w Polsce i na Małorusi. 

Trochę informacji o nakryciach głowy dostarczają nam też teksty. Pierwszym źródłem (choć nie koniecznie dobrym dla XVII w) jest Kitowicz. Pisze on:

Ile zapamiętam, chłopski strój co do kroju był ten sam, który jest dzisiaj. Każda jednak prowincja, a niemal każde województwo miało swój krój osobliwy.

Co do samych czapek najpierw opisuje ubiór Rusinów:

Czapka na głowie wysoka z czarnem baranem wąskim, z czerwonym wierszchem sukna francuskiego.[…] Jak w podróży, tak w domu strój jednakowy, z tą różnicą, iż do kościoła na większe święta używali botów i odziewali się w suknie lepsze i czyściejsze; latem kapelusz słomiany na głowie, w ręku kijek cienki miasto laski.

Opis ten odpowiada dość dobrze niektórym czapkom przedstawionym na malowidle z lubelskiej katedry, przedstawiającym wojska Chmielnickiego w 1648 r:


Wg. opisu Kitowicza dość podobnie prezentowały się nakrycia głowy w okolicach Krakowa:

Koszula gruba do roboty, cieńsza do kościoła, na spodnie sukienne albo parciane wypuszczona, nad kolano krótka, czapka czerwona, wysoka z czarnem baranem wąskim, latem słomiany kapelusz.

Inaczej miały wyglądać czapki na Mazowszu:

Czapka na głowie różnego koloru, niska, grubo pakułami wysłana, za szyszak od pałki służąca, z baranem szerokim, pospolicie czarnym […]. Mazurowie latem używali kapeluszów prostych wełnianych, białych albo szarych, rozpuszczanych, albo słomianych...

Bardzo ciekawy i dość szczegółowy opis nakryć głowy chłopów litewskich znajdziemy u Teodara Lepnera:

Latem na głowach noszą oni kapelusze, które kosztują 18 lub 20 polskich groszy. Zimą noszą najczęściej czapki, biedniejsi z otokiem z futra króliczego lub innego, które kosztują 18 groszy, a bogatsi z futrem lisim, które kosztują około 1 talara. Gdy byłem dzieckiem [Lepner żył w latach 1633-91 – przyp. aut.] widziałem, że latem i zimą nosili specjalny rodzaj czapek, wyrabianych z filcu, czarnych i krótkich tak, że ledwo okrywały uszy, z przodu i z tyłu rozciętych i wywiniętych, nazywali te czapki Majercken [magierki – ale pozostawiłem nazwę zapisaną w oryginale – przyp. aut.].

Jak widać opis Lepnera bardzo dobrze koresponduje z rycinami Praetoriusa z końca XVII w, które ukazują Litwinów w kapeluszach. Jednocześnie Lepner wspomina o czapkach z futrzanym otokiem, które widzimy na rycinie chłopa pruskiego z końca XVII w. Jednocześnie Lepner zauważa niezwykle ważną i ciekawą rzecz – zmianę mody chłopskiej. W jego dzieciństwie, a zatem w końcu lat 30-tych, początku 40-tych XVII w chłopi litewscy, zimą i latem nosili magierki. Dopiero później w drugiej połowie XVII w zastąpili je kapeluszami i czapkami. Podobną rzecz obserwujemy zresztą w całej Rzeczpospolitej, gdzie popularna w końcu XVI i początku XVII w magierka wraz z czasem powoli zanika. To pokazuje, że moda chłopska potrafiła nadążać za modą wyższych stanów.

Reasumując. Dla chłopa z końca XVI i pierwszej połowy XVII w odpowiednim nakryciem głowy będzie słomkowy kapelusz na lato, lub magierka. W przypadku chłopa ruskiego, także czapka sukienna z wąskim, najlepiej czarnym, barankowym otokiem, lub całkowicie barankowa. W przypadku chłopów z II połowy XVII w magierkę najlepiej zastąpić filcowym kapeluszem z rondem.

Rafał Szwelicki