wtorek, 1 lipca 2014

O czepkach siatczanych słów kilka

Ostatnio na naszym profilu na Facebooku wywiązała się krótka i ciekawa dyskusja o technice siatkowej etc. Przypomniała mi ona o tym, że szukając materiałów o pasach siatczanych natknąłem się na informacje o czepkach siatczanych. Stąd dzisiejszy wpis.

Istnieje bardzo dobry artykuł opisujący czepki siatczane, sposoby wykonania i wzornictwo czepków ludowych. Jest to artykuł Olgi Mulkiewicz "Koronki siatkowe w Kańczudze". Artykuł pochodzi z czasopisma Polska Sztuka Ludowa t.12 (1958) z. 3, s. 169-174. Można go pobrać pod tym adresem:


Artykuł skupia się na zachowanych etnograficznych egzemplarzach z końca XIX i początku XX w, jednak dowiadujemy się z niego, że czepki siatczane znane były też wcześniej – również w XVI-XVII w. W inwentarzu mieszczek przemyskich z 1558 r. mamy zapis: „czepczów syathczanych dwa”. Podobnie za siatczane należy uznać czepce superfinowe o których wspomina inwentarz sklepowy z Brzozowa z 1763 r. 

Czepki siatczane znamy też z sąsiednich terenów. W Rosji czepki tego typu zwane były volosnik (волосник) i popularne w XVI-XVIII w. Zachowało się kilka takich czepków siatczanych wykonanych z jedwabiu i złotych lub srebrnych nici. Czepki te należały pierwotnie do caryc rosyjskich. Poniżej kilka przykładów.


Czepki te okrywały włosy. Dopiero na nie zakładano kolejne nakrycia - chusty, czapki itp. (trzeba zaznaczyć, że zwyczaj wymagał od mężatek okrywania włosów, panny z kolei nosiły je rozpuszczone i często ozdobione wiankami etc.). 

Czepki siatczane z XVII w znane są również z Węgier. Peter Collingwood w Techniques of sprang pisze o 3 takich czepkach pochodzących z Siedmiogrodu, wykonanych z jedwabnej i złotej nici i przekazanych przed wojną do austriackiego muzeum (prawdopodobnie chodzi o Volkskundemuseum, ale nie udało mi się ich odnaleźć). 

Widzimy zatem, że w XVII w czepki siatczane były znane. Wiemy też, że w XIX-XX w takie czepki wykonywano na wsiach. Pytanie które się rodzi to czy poza czepkami jedwabnymi, noszonymi przez mieszczki czy szlachtę, technika siatkowa używana była na wsiach. Ciężko odpowiedzieć na nie z całą pewnością. Nie mamy dobrych opisów które by to potwierdzały, mamy jednak kilka poszlak. 

Po pierwsze mamy wzmiankę w Historia de Gentibus Septentrionalibus Olausa Magnusa z 1555 r. Chwali on zręczność kobiet skandynawskich i umiejętności ręcznych robótek, które oprócz tkania zajmują się też „opere retario quod spraangning vocant”, robotą siatkową którą nazywają spraangning. Widzimy zatem, że w Skandynawii w XVI i XVII w sprang, czy też technika siatkowa była powszechnie znana na wsiach i używana do robienia elementów ubioru. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że nie chodzi tu o jedwabne, przetykane złotem przedmioty ;). Z 1578 r mamy testament Pedera Oxe z Gissefeld (Dania), który wymienia parę pończoch siatczanych i jakąś tkaninę siatkową. Pończochy, które mogą być siatczane widzimy na ilustracji Honaka z końca XVII/początku XVIII w. Co ciekawe w tej samej książce odnajdziemy ilustrację chłopki z Norymbergi u której na głowie widać fragment być może siatczanego czepka:


Na koniec u Lepnera w opisach ubiorów Litewskich znajdujemy następującą wzmiankę:

Tu w Ragnitchen [dystrykt, którego stolicą było Ragnit – obecnie Nieman, Ragneta] kobiety noszą wyrobione [gestrickt - obecnie to znaczy robione na drutach lub szydełku] czepki [lub kaptury – Hauben] umocowane na haczyku [lub obręczy], które nazywają Kieka lub Zabszius [nie udało mi się tych słów w litewskim odnaleźć; prawdopodobnie zapis się zmienił], i są one wyrobione [gewirkt – znów może znaczyć robienie na drutach] lub raczej wyszyte; nad tymi filigranowymi [löcherdichte] czepkami noszą one małe welony, czasami szeroko wyrobione i barwione szafranem, których jednak tylko młode kobiety do swojej ozdoby używają.*

Widzimy więc, że litewskie chłopki nosiły jakiś rodzaj czepków, być może rozpostarte na obręczy, lub też zapinane na haczyk. Czepki te mają być filigranowe – dosł. löcherdichte – pełne dziur. Pasuje to do czepków wykonanych w technice siatkowej, które również są „zdobione dziurami”. Użycie słowa wyszyte może oznaczać jednak ze chodzi o czepki robione na drutach lub szydełku (w niemieckim szydełko to Nadel czyli igła), może jednak odnosić się do ozdobnej opaski, którą znamy z czepków rosyjskich i która była ozdobnie wyszywana. Tekst jest niejasny, ale jedno jest pewne - chłopki litewskie potrafiły wykonać i nosić całkiem skomplikowane ozdoby głowy.

Jeżeli znajdę kolejne informacje wrócę jeszcze do tematu czepków. 

Rafał Szwelicki

* Jak zwykle podaję tekst w oryginale – chętni mogą sami się z nim zmierzyć:
Hier im Ragnitschen tragen die Weiber gestrickte Hauben über einen Bügel gebunden, welche sie Kieka oder Zabszius nennen, und gewirkt oder vielmehr aufgenäht sind, uber diese löcherdichte Haube tragen sie einen schmalen Schleier, der bisweilen weitläufig gewirken und Safran Farbe ist, welcher Art nur die junge Weiber sich zu ihren Schmuck gebrauchen.
EDYCJA

Udało mi się odnaleźć informację, że jednym z elementów ludowego stroju litewskiego jest czepek siatczany nazywany Kykai  Czepki te wykonywane były tradycyjnie techniką siatkową, a od XIX w także szydełkiem czy haftem na tkaninie. Tym samym wszystkie elementy zaczynają do siebie pasować (podobieństwo nazw Kieka i Kykai, technika siatkowa i słowo "löcherdichte" którym Lepner określa czepki) i można uznać, że na Litwie w XVII w, tak samo jak w Rosji, czepek siatczany był zwyczajowym nakryciem głowy zamężnej kobiety.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pasy i rzeczy przy pasie cz. 2

Przed wami druga część artykułu o pasach. W poprzedniej omówiłem ogólny podział i charakterystykę pasów litewskich i krakowskich. Czas na kolejne rejony.

Ukraina

Pod tym mianem będę rozumiał obszar dzisiejszej Ukrainy. Należy zauważyć że nie koniecznie będzie to mieć wiele wspólnego z XVII wiecznym pojęciem Ukrainy, które obejmowało tylko ziemie nad Dnieprem (województwa kijowskie, Racławskie i czernihowskie). Zapewne należałoby wydzielić tereny województwa ruskiego (okolice Lwowa), czy  pokucie z uwagi na różnice kulturowe, ale na razie nie mam wystarczającej ilości materiału by to zrobić.

Kitowicz tak opisuje pasy noszone na Ukrainie:

Pas na sukni albo na koszuli pod suknią wełniany domowej roboty, najczęściej z czerwonej wełny.

Opis dość dobrze pasuje do ludowych pasów z terenu Podola. Pasy te (do dziś obecne w ubiorze ludowym) znajdujemy na przedstawieniach z XIX w. Zachowały się również w formie zabytków np. takich jak pas Maurycego Drużbackiego:

http://etnomuzeum.eu/Obiekty,300_pas_siatkowy.html

Wiemy, że w XVII wieku pasy siatkowe były popularne wśród mieszczan i szlachty. Kiedy jednak przeszły do ubioru chłopskiego? Wydaje się że dość wcześnie. Poniżej fragment grafiki z 1703 r, oraz rekonstrukcja wełnianego pasa siatkowego wykonana przez mnie:


Mój pas posiada wzorki – pasy ludowe były najczęściej gładkie, lub w proste paski. Chciałem po prostu wypróbować różne techniki wykonywania wzorków. Nie wiemy zresztą czy pierwotnie pasy chłopskie czy kozackie nie były też wzorzyste, tak jak pasy szlacheckie.

Oprócz źródeł pisanych dla terenu Ukrainy mamy świetne źródło archeologiczne, jakim są znaleziska z pola bitwy pod Beresteczkiem. Udało się odnaleźć wiele klamer, a także kilka skórzanych pasów. 
Na początek warto omówić klamry. Były one żelazne, prostokątne lub D-kształtne:
  

Właśnie takie, proste, kute klamry wydają się być najodpowiedniejsze do pasów chłopskich. Tego typu klamry mogły być łatwo wykonywane przez wiejskich kowali, w przeciwieństwie do klamer mosiężnych, które wymagały znajomości odlewnictwa, posiadania tygli a także zakupu odpowiedniego materiału.

Na polu bitwy pod Beresteczkiem odnaleziono również skórzane elementy pasów. Jest to o tyle ciekawe iż umożliwia zapoznanie się ze zdobnictwem, i technikami wykonania pasów. Poniżej tablica pokazująca zachowane pasy, a także rekonstrukcję jednego z nich wykonaną przez Adama Ledwonia:


Zdobnictwo pasów przypomina formy znane nam z tradycyjnych haftów z rejonu Podola. Podobne wzory znajdujemy też w Rumunii czy na Węgrzech – wszędzie tam gdzie spotykamy się z osadnictwem wołoskim. Oczywiście każdy z tych regionów różni się trochę od pozostałych. Tym niemniej pasy te możemy przypisać raczej miejscowym, a nie kozakom z terenów Ukrainy historycznej. 

Na tym kończę omówienie chłopskich pasów. Oba wpisy w żaden sposób nie wyczerpują tematu i zapewne rozwiniemy go w przyszłości. Warto tylko postawić na koniec kilka wniosków dla rekonstrukcji. Po pierwsze w miarę uniwersalny wydaje się być prosty pas ze skóry o szerokości ok. 30-40 cm, z żelazną, kwadratową lub D-kształtną klamrą i pozbawiony ozdób. Do pasa warto przytroczyć nożyk, a także kaletkę lub sakiewkę. 

Używanie okuć, metalowych kółek czy wzorów jest już dość charakterystyczne dla konkretnych rejonów, trzeba zatem z tym uważać. Pas spod Beresteczka będzie całkiem dobrze pasował zbójnikowi karpackiemu (jako, że to była kultura w dużej mierze wołoska) ale nie konicznie będzie odpowiedni dla hajduka spod Warszawy czy też Gdańska. 

Na koniec dwa przykłady pasów autorstwa Adama Ledwonia. Pierwszy to pas ze wzorami huculskimi, zaczerpniętymi z XVII wiecznej prochownicy. Tego typu pas będzie odpowiedni np. dla pasterza z Karpat, drugi to uniwersalny, prosty pas odpowiedni dla każdego chłopa.



Rafał Szwelicki


wtorek, 15 kwietnia 2014

Pasy i rzeczy przy pasie cz. 1

Witajcie. Przedstawiam kolejny wpis – tym razem o pasach. Wpis ten dopełnia nam obraz chłopa.

Dorzucając do opisanego na blogu ubioru podstawowego:



Sukmanę, czapkę i pas otrzymamy pełny strój chłopski na wiosnę lub jesień (latem nie noszono sukman, a zimą zakładano dodatkowo wełniane spodnie i czasem kożuch).  

Moszyński dzieli pasy na materiałowe (tkane lub plecione sprangiem) oraz skórzane. Zauważa też, że tam gdzie w ubiorze występują obie odmiany słowem „pas” określa się te z tkaniny, natomiast skórzane mają odmienne nazwy – rzemień, trzos, papruha (popręga) itp. Oczywiście od każdej reguły znajdą się wyjątki, ale zbieżność jest na tyle powszechna, że etnografowie uważają, że pasy dawnych Słowian były materiałowe, a dopiero później wykształciły się regionalne formy pasów skórzanych.  

Przyglądając się pasom zauważyłem spory regionalizm. Trudno mówić o jakichś wspólnych modelach – każdy region miał swoją modę. Niestety na razie trudno o jakiś szerszy i pełniejszy obraz. Stąd wpis ten będzie tylko przedstawieniem różnych, regionalnych odmian pasów. Być może z czasem uda się go rozszerzyć i uzupełnić o kolejne znaleziska. Opisuję również wyłącznie męskie pasy. Kobiece były odrębne i zasługują na odrębny wpis. 

Litwini (głównie z terenów Prus Książęcych)


Na początek weźmy chłopów litewskich. Mamy bowiem o nich informacje zarówno tekstowe jak i ikonograficzne. Lepner dość dokładnie opisuje pasy litewskie. Pisze o nich tak:

Na ciele noszą oni pas, który nazywają dirszis*, ma on dwa palce szerokości, jest skórzany, zrobiony z rzemienia, zapinany na sprzączkę (Schnalle) i zaciągnięty mocno lub słabo – jak kto woli. Bogatsi noszą pasy z cienkiej skóry, na trzy palce szerokie z okuciem [skuwką] z mosiądzu, choć bez kieszeni ** ponieważ to nie przystoi,  dlatego że nie wolno im nosić broni***. Chociaż czasami hajducy**** którzy pilnują zamków i od czasu do czasu używani są podczas egzekucji, torby, wewnątrz których umieszczają szerokie sztylety*****, noszą przy sobie tak jak litewscy żołnierze.

* diržis – lit. “rzemień”
** Może też chodzić o zewnętrzne torby lub  kaletki. Obie wersje są prawdopodobne – w niektórych pasach wewnątrz były kieszenie (zwały się zresztą czasem kalitkami).
*** W oryginale Degen. W tym okresie oznaczać to może miecz, szablę albo sztylet czy nóż. 
**** W oryginale Heudacken (Haiduken?)
***** Znów słowo Degen.

Na zamieszczonych w tym oraz innych dziełach z tego okresu ilustracjach widać takie właśnie skórzane pasy. Czasem są dość szerokie, a czasem bardzo wąskie. Jak widać z opisu były dwa typy takich pasów – dla biedniejszych wąskie, wyposażone jedynie w sprzączkę (prawdopodobnie żelazną), dla bogatszych – szerokie  i z mosiężnym okuciem na końcu. Litwini w Prusach nie nosili przy nich niczego – żadnych noży czy kaletek. Na jednej z ilustracji możemy dostrzec siekierkę za pasem, ale ta jako narzędzie gospodarcze zapewne nie była objęta zakazem.


Na ilustracji Praetoriusa u jednej z postaci możemy dostrzec ciekawy pas z kółkami. Może to coś w stylu pasów znanych z Małopolski (patrz dalej)?

Krakowskie


Kolejne pasy o których mamy trochę wzmianek to pasy Krakowskie. Na początek warto przytoczyć opis Kitowicza. Jest on dość późny (z II połowy XVIII wieku), ale można znaleźć we wcześniejszej ikonografii pewne analogie. Kitowicz pasy krakowskie opisuje tak:

…pas rzemienny goździkami żółtymi nabijany, im więcej rządków gwoździków znający, tym droższy, na sprzączkę stalową albo mosiężną zapinany; przy prawem boku do pasa przyprawione na rzemieniu kółka płaskie mosiężne, dwa, trzy i więcej, do pięciu i sześciu dla ozdobi; i wygody, ponieważ zwykli byli do tych niektórych kółek przywięzywać nóż, szydło, końce do biczów lub jakie rzemyki smagłe.

Takie pasy znamy z akwarelek Kieliśińskiego z ok. 1830 r. Podobnie wyglądają też współczesne pasy ludowe, natomiast nie spotkałem się z pasami, które dokładnie pasowałyby do tego opisu na ikonografii z XVII w. Być może opisane przez Kitowicza pasy wywodzą się z takich pasów jak przedstawiony u polskiego chłopa poniżej:


Jak widać do pasa zamocowane są kółka. Mamy też nóż i jakiś drugi przedmiot, choć nie zamocowane do kółek tylko bezpośrednio do pasa. Tak więc pasy opisane przez Kitowicza i znane ze strojów ludowych nie znajdują pełnego potwierdzenia, choć odnajdujemy pasy posiadające pewne zbliżone do nich cechy. 

W Małopolsce do pasa troczono kaletki, nożyki i inne przedmioty. Pokazuje to nie tylko powyższa rycina, ale też wizerunek chłopa z obrazu Taniec śmierci:


Niestety samego pasa nie widać, ale dość dobrze widać przytroczoną do niego kaletkę i prawdopodobnie nożyk. Podobny zestaw odnajdujemy w ludowym ubiorze Krzczonowskim (woj. Lubelskie). Autor opisu tego ubioru w Atlasie Polskich Strojów Ludowych pisze tak:

W czasach najdawniejszych opasywano się wąskim rzemykiem, przy którym zwisał kozik (cyganek) oraz torebka skórzana „kalita" (kaleta), płaska, prostokątna (15x12 cm)zapinana na guzik. Kaleta służyła do przechowywania pieniędzy.

Podobny zestaw – wąski, skórzany pas, kaletka/sakiewka i nóż odnajdujemy na przedstawieniu polskiego chłopa z XVI w a także na przedstawieniu chłopa Łotewskiego z pocz. XVII wieku:


Oczywiście formy kaletek są różne, ale sam zestaw pozostaje swoistym standardem.

Rafał Szwelicki

Ps. Jak zwykle tłumaczenie Lepnera jest moje.  Dla znających niemiecki oryginał:

Um den Leib tragen sie einen Gurtel, welchen sie Dirszis [diržis] nennen, dieser ist zweene [zwei] Finger breit ledernen vom Riemen gemacht, mit einer Schnalle zuzuggurten und nach Belieben weiter oder enger einzuschnüren.Die Wohlhabende haben Gurtel von Elends Haut drei Finger breit mit einem Beschlag von Messing, wiewohl ohne Taschen, weil sie keine Degen tragen dürfen, als ihnen unanstandig ist. Wiewohl die Heudacken [Haiduken] welche die Schlösser bewachen und zur Execution bisweilen gebraucht werden, biswielen der Taschen, die breite Degen drinnen zu fuhren, als Littausche Soldaten sich gebrauchen.



niedziela, 2 marca 2014

Nakrycia głowy

W poprzednich wpisach omówiłem podstawowe elementy męskiego ubioru chłopskiego: gacie, koszulę, obuwie, sukmanę i kożuch. Pozostała jeszcze dość istotna kwestia nakrycia głowy. 

Nakrycie głowy było dawniej istotnym elementem ubioru i to bardziej ze względów kulturowych niż praktycznych. Tak jak dzisiaj powszechne jest nie noszenie nakrycia głowy tak jeszcze w pokoleniu naszych dziadków mężczyzna nie wychodził z domu bez czegoś na głowie. Kapelusz uchylało się na powitanie, czy choćby mijając kościół albo przydrożny krzyż. Zdejmowało się go tylko w pomieszczeniach (kościele, ale także w domu), a dawniej również w obecności kogoś wyższego stanu. Przed spotkaniem ważnych osobistości często ich wysłannicy ustalali w jakiej kolejności będą uchylać sobie kapelusze etc. Znana jest historia spotkania cesarza Leopolda z Janem III Sobieskim, gdy zbliżali się do siebie i nie wiadomo było kto ma pierwszy uchylić nakrycia głowy na powitanie (z uwagi na to że spotkanie było dość niespodziewane, nie zdążono tej kwestii wcześniej ustalić). Sprawa była prestiżowa, gdyż uchylający stawiał się niżej w hierarchii społecznej. Król polski jako pierwszy uniósł rękę, na co uniósł ją też Leopold. Jednak w ostatnim momencie Jan III tylko podkręcił wąsa a Leopold z rozpędu uchylił kapelusza. Sobieski tryumfował jak kilka dni wcześniej nad Turkami...

Zostawmy jednak na boku kulturowe niuanse i zajmijmy się ikonografią i tekstami dotyczącymi nakryć głowy. Znamy trochę przedstawień chłopów „z gołą głową” jak również takich z nakryciami głowy. Możemy wśród nich kapelusze i czapki. Ponieważ nakrycia głowy są dość silnie regionalne, poniżej przedstawiam tylko te z obszarów dawnej Rzeczpospolitej.


Kapelusze w XVII w były bardzo popularne. Są to kapelusze filcowe z wąskim lub szerokim rondem i niską, płaską główką. Rondo gdy są na głowie jest najczęściej lekko wygięte, z kolei na ziemi jest proste. Wskazuje to na metodę wykonywania kapeluszy na prostej, okrągłej formie. Po założeniu kapelusza na głowę (która ma owalny kształt), jego rondo samo się wyginało. 

U chłopa z ryciny zatytułowanej Skarga poddanych na panów i być może u litewskiego dziecka z ryciny Lepnera widzimy słomkowe kapelusze. Wiemy że latem tego typu nakrycia głowy były popularne wśród chłopów (o czym będzie w dalszej części artykułu).

Drugim typem nakryć głowy znanym z ikonografii są czapki:


Na rycinach widzimy zarówno takie z płaską główką i prostym otokiem, przypominające trochę magierkę, jak również takie z otokiem futrzanym i wysoka główką, przypominające kołpaki szlacheckie. U chłopaka przedstawionego na sztychu Hondiusa widzimy także barankową czapkę. Tego samego typu czapkę, wg. Moszyńskiego jeszcze w początkach XX w używano w Polsce i na Małorusi. 

Trochę informacji o nakryciach głowy dostarczają nam też teksty. Pierwszym źródłem (choć nie koniecznie dobrym dla XVII w) jest Kitowicz. Pisze on:

Ile zapamiętam, chłopski strój co do kroju był ten sam, który jest dzisiaj. Każda jednak prowincja, a niemal każde województwo miało swój krój osobliwy.

Co do samych czapek najpierw opisuje ubiór Rusinów:

Czapka na głowie wysoka z czarnem baranem wąskim, z czerwonym wierszchem sukna francuskiego.[…] Jak w podróży, tak w domu strój jednakowy, z tą różnicą, iż do kościoła na większe święta używali botów i odziewali się w suknie lepsze i czyściejsze; latem kapelusz słomiany na głowie, w ręku kijek cienki miasto laski.

Opis ten odpowiada dość dobrze niektórym czapkom przedstawionym na malowidle z lubelskiej katedry, przedstawiającym wojska Chmielnickiego w 1648 r:


Wg. opisu Kitowicza dość podobnie prezentowały się nakrycia głowy w okolicach Krakowa:

Koszula gruba do roboty, cieńsza do kościoła, na spodnie sukienne albo parciane wypuszczona, nad kolano krótka, czapka czerwona, wysoka z czarnem baranem wąskim, latem słomiany kapelusz.

Inaczej miały wyglądać czapki na Mazowszu:

Czapka na głowie różnego koloru, niska, grubo pakułami wysłana, za szyszak od pałki służąca, z baranem szerokim, pospolicie czarnym […]. Mazurowie latem używali kapeluszów prostych wełnianych, białych albo szarych, rozpuszczanych, albo słomianych...

Bardzo ciekawy i dość szczegółowy opis nakryć głowy chłopów litewskich znajdziemy u Teodara Lepnera:

Latem na głowach noszą oni kapelusze, które kosztują 18 lub 20 polskich groszy. Zimą noszą najczęściej czapki, biedniejsi z otokiem z futra króliczego lub innego, które kosztują 18 groszy, a bogatsi z futrem lisim, które kosztują około 1 talara. Gdy byłem dzieckiem [Lepner żył w latach 1633-91 – przyp. aut.] widziałem, że latem i zimą nosili specjalny rodzaj czapek, wyrabianych z filcu, czarnych i krótkich tak, że ledwo okrywały uszy, z przodu i z tyłu rozciętych i wywiniętych, nazywali te czapki Majercken [magierki – ale pozostawiłem nazwę zapisaną w oryginale – przyp. aut.].

Jak widać opis Lepnera bardzo dobrze koresponduje z rycinami Praetoriusa z końca XVII w, które ukazują Litwinów w kapeluszach. Jednocześnie Lepner wspomina o czapkach z futrzanym otokiem, które widzimy na rycinie chłopa pruskiego z końca XVII w. Jednocześnie Lepner zauważa niezwykle ważną i ciekawą rzecz – zmianę mody chłopskiej. W jego dzieciństwie, a zatem w końcu lat 30-tych, początku 40-tych XVII w chłopi litewscy, zimą i latem nosili magierki. Dopiero później w drugiej połowie XVII w zastąpili je kapeluszami i czapkami. Podobną rzecz obserwujemy zresztą w całej Rzeczpospolitej, gdzie popularna w końcu XVI i początku XVII w magierka wraz z czasem powoli zanika. To pokazuje, że moda chłopska potrafiła nadążać za modą wyższych stanów.

Reasumując. Dla chłopa z końca XVI i pierwszej połowy XVII w odpowiednim nakryciem głowy będzie słomkowy kapelusz na lato, lub magierka. W przypadku chłopa ruskiego, także czapka sukienna z wąskim, najlepiej czarnym, barankowym otokiem, lub całkowicie barankowa. W przypadku chłopów z II połowy XVII w magierkę najlepiej zastąpić filcowym kapeluszem z rondem.

Rafał Szwelicki

piątek, 14 lutego 2014

Torba wołoska

Jakiś czas temu na Facebooku podczas dyskusji wypłynęła kwestia tkanin noszonych przy boku przez wołoskich pasterzy na ilustracjach XVII wiecznych. Sądziłem że to jakieś narzuty czy kocyki, może chusty czy coś w tym stylu. Adam Ledwoń stwierdził że wygląda mu to na torbę. Nie znałem tego typu toreb, a tym bardziej takich z klapą dłuższą niż kieszeń torby, więc nie bardzo mi się to widziało. 

Tymczasem niedawno natrafiłem na torby które idealnie do tych pasują, więc przyznaję się do błędu i opisuję co i jak. Na początek ikonografia z epoki tak żeby wszyscy wiedzieli o czym mowa.  


Jak widać wszystkie powyższe postacie noszą przy boku taki sam fragment materiału. Jest on zawsze biały, czasem kremowo, czasem czysto, ale zawsze jest to biały kolor. Zdobiony jest pasami w kolorze czarnym lub jak się w jednym przypadku wydaje – szarym. 

Skąd zatem pewność że to torby? Otóż okazuje się że bardzo podobnie wyglądają tradycyjne torby na Węgrzech. Zwane są one tarisznya i wg. Węgierskiego Leksykonu Etnograficznego poświadczone są tekstowo od XII w.:
http://mek.oszk.hu/02100/02115/html/5-435.html

Występują w wielu odmianach, ale część z nich łączy się z osadnictwem wołoskim. Jak widać 4 z pięciu powyższych miniaturek ukazują Wołochów (tak są te miniatury podpisane), a nawet ów rumuński chłop może być Wołochem, gdyż osadnictwo wołoskie tam sięgało. 

Sięgało również na tereny Polski. Już dawno udowodniono, że kultura naszych górali jest w istocie wołoska. Zacząłem szukać i znalazłem artykuł z 1949 r autorstwa Romana Reinfussa zatytułowany Wełniane torby góralskie. Artykuł pochodzi z nr 3 czasopisma Polska Sztuka Ludowa.  Autor pokazuje kilka zdjęć góralskich toreb.


Autor nie ogranicza się tylko do opisu toreb z XIX/XX wieku  – wywodzi także ich proweniencję z wcześniejszych czasów, identyfikując taką torbę na przedstawieniu wołoskiego pasterza z XVII w. 

Te góralskie torby różnią się pod pewnymi względami od tych z XVII w. Przede wszystkim różni je to że są to plecaki a nie torby na ramię. Druga kwestia jest taka że nie mają takiej długiej klapy. Zamiast tego są to torby otwarte, gdzie nie duża klapa jest noszona odwinięta na zewnątrz. Oczywiście nie jest tak we wszystkich przypadkach – Reinfuss pokazuje jedną torbę, która ma funkcjonalną klapę. 

Artykuł Reinfussa opisuje też tajniki konstrukcji tychże toreb. Były one tkane na krosnach dwunicielnicowych, prostym splotem płóciennym. Kolory toreb (biały, czarny i ew. szary) wynikają z tego, że osnowę wykonuje się z naturalnie białej, nie barwionej przędzy, a wątek z przędzy białej lub czarnej (w miejscach pasów). Czarna wełna jest również nie farbowana (używa się po prosu wełny czarnych owiec). Czasami stosuje się wątek szary, powstały z przędzy mieszanej – uprzędzonej z runa czarnych i białych owiec. Tym samym powstaje prosty, nie barwiony pasiak. Pasuje to idealnie do przedstawień z XVII w i wyjaśnia fakt, że torby te są zawsze białe, w czarne (lub szare w jednym przypadku) pasy.  

Po utkaniu materiału szerokiego na ok. 60 cm i długiego na ok 150 (nie licząc frędzli), oddawano go do folusza. Po sfolowaniu torba stawała się w zasadzie nieprzemakalna (cecha o jakiej wspomina Węgierski Leksykon Etnograficzny). Następnie składano ją i szyto po bokach wełnianą nicią specyficznym, rzadkim ściegiem:


Dodatkową oprócz tkanych pasów ozdobą torby była frędzla. Frędzla wykonywana była ze skręconych ze sobą nici osnowy. Ciemną frędzlę uzyskiwano tak, że przez krawędź tkaniny przeplatano dodatkowe ciemne nici i skręcano je z nićmi osnowy. W ten sposób powstawała czarno-biała frędzla. 

Do zawieszenia torby na ramieniu służyły tkane taśmy. Nie widać takich na przedstawieniach z XVII w – wydaje się raczej, że wtedy używano pasów skórzanych. 

Obok tego typu torby znajdujemy też trochę innych toreb. Wydaje się że były one wykonywane w dość podobny sposób, zamieszczam zresztą współczesne dla porównania. 


Tak więc tego typu, prosta torba na ramię jest dobrym wyborem dla odtwarzających postacie wołoskich pasterzy – nie tylko tych z terenów Węgier, ale także tych po naszej stronie Karpat - górali czy zbójników tatrzańskich.

Może ktoś ambitny podejmie się rekonstrukcji?

Rafał Szwelicki

środa, 12 lutego 2014

Łyżwy - część 2

Z wykonaniem łyżew kościanych nosiłem się jakieś pół roku kombinując skąd wziąć kości. Wreszcie na jesieni, wędrując po lesie w poszukiwaniu grzybów znalazłem porzucone kości zwierzęce, najprawdopodobniej krowie. Musiały leżeć już dość długo i prawdopodobnie dzięki mrówkom lub innym robakom, były już oczyszczone z wszelakiego mięsa. Idealnie nadawały się do mojego projektu.



Zabrałem je oczywiście do domu i przystąpiłem do pracy. Materiał kostny możemy wcześniej zmiękczyć gotując go w wodzie. Potem należy przy pomocy siekiery, noża lub piły nadać im odpowiedni kształt, można również spróbować szlifować kości na kamieniu lub betonie. Nie jest to jednak konieczne.

Aby maksymalnie przyspieszyć cały proces obróbki wykorzystałem szlifierkę kątową. Tu zaznaczę, że nie należy tego robić w jakimkolwiek pomieszczeniu. Kurz i zapach, jaki wydobywa się przy szlifowaniu kości jest delikatnie mówiąc niemiłosierny, trzeba się również przygotować, że ubranie, skóra i włosy również przejdą tym aromatem. Ja próbowałem szlifować w garażu, ale bardzo szybko przeniosłem się na świeże powietrze. Dodam tylko, że zapach spalonej kości unosił się w pomieszczeniu jeszcze około dwóch tygodni.


Obróbka kości na łyżwy nie jest zbyt skomplikowana, przede wszystkim zająłem się wyrównaniem spodu kości, w miejscu gdzie będzie się ona stykać z powierzchnią lodu. 

Następnie wyrównałem tył kości, gdzie będzie się znajdować pięta, aby cała stopa przylegała równomiernie. 


Na koniec zeszlifowałem jeszcze trochę boki by nadać im smukłości oraz ładniejszego wyglądu.


Kolejny etap to zrobienie otworów. Najpierw wywierciłem wiertłem otwór od góry, pod piętą, w jednej warstwie kości. 



Później przewierciłem otwór z boku kości na wylot przez dwie warstwy, w miejscu gdzie znajdują się palce. Otwory można wykonać również nożem lub innym ostrym narzędziem.


Teraz zaczęła się zabawa z przewlekaniem sznurków. Pierwszy przewlekłem przez otwory w czubkach palców i skręciłem w ósemkę. Manewr ten zabezpiecza przed przesuwaniem się całej stopy do przodu. 


Następnie przewlekłem sznurek przez otwór z przodu łyżwy. W efekcie końcowym sznurek przeciągnięty jest po obu stronach kości wzdłuż stopy, krzyżowany za piętą i wiązany na podbiciu stopy, dzięki czemu stopa nie będzie uciekać także do tyłu.


Użyłem jeszcze jednego sznurka, który przewlekłem przez tylni otwór, skrzyżowałem na podbiciu i związałem nad piętą. To wiązanie, według mnie, powoduje, że pięta nie odrywa się od łyżwy i jednocześnie wzmacnia nam całe mocowanie. 


Poniżej łyżwa przywiązana na wszystkie trzy sznurki.


Do kompletu dorobiłem również dwa kije do odpychania się po lodzie. 

Wyciąłem z gałęzi dwa w miarę proste kije. Aby zaostrzyć końcówki, nawierciłem otwory w spodniej części kijków, wzdłuż ich długości, o głębokości około 6 cm i wbiłem w nie gwoździe  z odciętymi łebkami długości około 12 cm.





Teraz muszę wypróbować w praktyce opracowany przeze mnie sposób wiązania łyżew do stopy oraz opracować technikę jazdy.

Dariusz Brzozowski

niedziela, 9 lutego 2014

Łyżwy - część 1


Najstarsze znalezione na świecie łyżwy mają ponad 5 tys. lat. Pierwsze z nich wykonywane były z kości, w zależności od regionu były to kości bydła domowego, koni, łosi lub reniferów. Łyżwy takie przywiązywano do podeszwy buta rzemieniami. Nie zostały wynalezione dla potrzeb zimowej zabawy, a by usprawnić przemieszczanie się po zamarzniętych jeziorach i rzekach. 

W Polsce najstarsze odnalezione łyżwy kościane datowane są na VI w. p.n.e. i pochodzą z Biskupina. Dopiero mniej więcej od XIV wieku pojawiają się łyżwy z żelazną płozą umieszczoną wewnątrz drewnianej obudowy. Różniły się one jednak od tych, które znamy i stosujemy dzisiaj. Były znacznie dłuższe, a ich płoza nie była zaokrąglona z przodu i tyłu, tylko w całości przylegała do podłoża. Łyżwiarstwo świetnie rozwijało się w Holandii. Naturalne kanały, służące, jako wodne trakty komunikacyjne, skute lodem podczas zimy były idealne do przemieszczania się właśnie na łyżwach. Wykorzystali to również holenderscy płatnerze i kowale, którzy wyspecjalizowali się w wykonywaniu w pełni żelaznych płozów, które wkrótce zastąpiły wcześniejsze, drewniano-metalowe. W średniowieczu łyżwy zaczęto wykorzystywać także w celach rekreacyjnych, co więcej pojawiły się wówczas pierwsze wzmianki o rozróżnieniu jazdy szybkiej i figurowej!

Łyżwy możemy podzielić na takie, które posiadały wiązania i te, które ich nie miały. Łyżwy służące tylko do zabawy nie musiały posiadać jakiegokolwiek mocowania. Takie ślizganie nie pozwalało jednak na odrywanie stopy od lodu, dlatego takie rozwiązanie nie było wystarczające w przypadku długich podróży. W takich przypadkach wiązania były niezbędne. Mimo to, łyżwy bez wiązań, są licznie reprezentowane w materiałach archeologicznych.


Do wyrobu łyżew kościanych wykorzystywano zazwyczaj kości metapodialne (śródstopia albo śródręcza) lub kości promieniowej koni i bydła. Zdarzają się również egzemplarze wykonywane z żeber dużych ssaków. Spotykamy łyżwy z otworami do mocowania rzemieni lub bez nich, niektóre egzemplarze miały też uformowany z przodu nosek. Źródła potwierdzają, że nie było jednego wzorca na przymocowywanie łyżew do butów, sposób wiązania uzależniony były od liczby nawierconych otworów. Najczęściej jednak były to dwa otwory, jeden z nich znajdował się w nosku, a drugi na końcu, w pięcie.



Przemieszczanie się na historycznych łyżwach odbywało się przy pomocy długich, ostro zakończonych kijków, którymi odpychano się od podłoża. Łyżwy były używane wszędzie tam, gdzie wymuszało to ukształtowanie terenu i warunki klimatyczne. 

Tam gdzie ukształtowanie terenu i warunki klimatyczne sprzyjały, łyżwy cieszyły się wielkim powodzeniem. Jak pisał średniowieczny pisarz arabski Al-Marwazi (ok. 1120 r.): 
„nie jest możliwe chodzenie po takich śniegach (lub lodach) dla ludzi, chyba że przywiążą oni do swych nóg kości goleniowe wołów i wezmą do rąk dwa oszczepy, którymi uderzają w śnieg (lód) ku tyłowi. W ten sposób nogi ich ślizgają się ku przodowi po powierzchni lodu. Posuwają się (tak szybko) jak wiatr.”






Na obrazach artystów niderlandzkich przedstawieni są ludzie, którzy jeżdżą na metalowych łyżwach i nie używają kijów do odpychania się.





Niektórzy łyżwiarze oddający się zabawie pokazani są, co prawda, z kijami, ale widać, że trzymają je na ramieniu i poruszają się bez ich pomocy. Być może służyły one, jako ewentualna podpora lub poprzeczka ratunkowa w razie załamania się lodu. A może właśnie kij do odpychania, jako jedna z technik jazdy?

Źródła etnograficzne podają, że łyżwy kościane wykorzystywane przede wszystkim przez dzieci w zabawach zimowych dotrwały aż do XIX w. Stąd wiadomo, że nie zawsze musiały być przywiązywane do stopy, a jedynie po prostu podkładane pod buty.

„W latach 1900-1915 np. na Helu rybacy polowali na kościanych łyżwach zwanych szchrece  „za morskimi psami, za zelantami”, albo też jeździli po lodzie na nich do Pucka po zakupy. Jeszcze czas jakiś po II wojnie światowej używane były głównie w celach sportowo-zabawowych, zwłaszcza przez dzieci i młodzież, ale także przez starszych, łyżwy żelazne na drewnianej podstawie, do której część metalową dorabiali kowale. Nad Zlewem Wiślanym zanotowano przy tym posługiwanie się rybaków okutym kijem, którym odpychali się od lodu z boku lub między stopami.”
Maria Znamierkowska-Pufferowa
„Tradycyjne rybołówstwo ludowe w Polsce, 
na tle zbiorów i badań terenowych Muzeum Etnograficznego w Toruniu”


Jak widzimy łyżwy kościane były używane równolegle z łyżwami metalowymi. Podczas jazdy pomagano sobie jednym lub dwoma kijami, jeżdżono również bez ich pomocy. 

Łyżwy kościane, jako najprostsze i najtańsze w produkcji, nadają się do rekonstrukcji zarówno w przypadku odtwarzania biednego chłopa, kozaka, mieszczanina czy żołnierza.




Dariusz Brzozowski