niedziela, 18 stycznia 2015

Rańtuch

Dziś krótko o kolejnym elemencie kobiecego ubioru – rańtuchu. W polskich zbiorach zachowało się kilka rańtuchów. Nie ma ich zbyt wiele. Jak pisze Gutkowska-Rychlewska, analiza testamentów pokazuje, że rańtuchy często były zapisywane kościołom do użytku jako obrusy na ołtarze. Poniżej zestawienie 4 różnych zachowanych rańtuchów:



Trzy pierwsze pochodzą z Muzeum Narodowego w Krakowie i są datowane na pierwszą połowę XVII w. Poniżej linki do tych zabytków:
Czwarty można znaleźć w Historii ubiorów Gutkowskiej-Rychlewskiej. Wg. opisu pochodzi również z Muzeum Narodowego w Krakowie, jednak nie udało mi się odnaleźć go na stronie muzealnej. Prezentowane powyżej rańtuchy to oczywiście dość bogate egzemplarze. Wydaje się, że jedynie rańtuch z czerwonym haftem mógł być własnością niezbyt zamożnej kobiety.

Z rańtuchem mam pewien problem. Gutkowska-Rychlewska pisze że rańtuch to okrycie głowy. Początkowo sądziłem, że można go utożsamiać z podwiką, ale obecnie skłaniam się do innej interpretacji. Pomocne tu jest hasło w słowniku Lindego:


Jak widać rańtuch mógł być noszony na głowie, ale także na ramionach. Linde utożsamia go z płachtą – łoktuszą, o której tak pisze:

Czym zatem był rańtuch? Samo słowo pochodzi z niemieckiego Rein-tuch czyli błyszczące/jasne/glazurowane płótno. Rańtuchy pojawiają się czasem wśród płocien także w chłopskich inwentarzach np.:

„…płótna kawałek, ręczników 3, rańtuch lichy”
Z inwentarza chłopki lub mieszczki, K.M. Warty, nr 20, k. 39 v (1616 r)

Zachowane rańtuchy to spore, prostokątne płachty. Mogły z powodzeniem być użyte do okrycia głowy, jak również ramion (niczym szal). Mając wszystkie powyższe dane na uwadze poszukałem trochę w ikonografii. Oto wyniki:



Myślę że jako rańtuchy można interpretować chusty noszone na ramionach czy też wystające spod czepców noszone przez przedstawione wyżej kobiety (zaznaczyłem je dla ułatwienia na czerwono). Przedstawień nie ma wiele, ale może być to spowodowane tym, że była to chusta odświętna. Wszystkie powyższe ilustracje przedstawiają ludzi w dzień świąteczny, lub w ogóle w czasie modlitwy.

Reasumując: rańtuch to duża, prostokątna, płócienna (lniana) chusta. Noszono go na ramionach, lub narzucony na głowę (pod czepkiem lub na nim). Często haftowany, stanowił raczej rodzaj ozdoby, przedmiot zbytku i odzienie odświętne. Dobrze ilustruje to powiedzenie przytoczone przez Lindego: kupisz jej dziś koszulkę, jutro chce rańtuszka. Nie jest to zatem element obowiązkowy i powszechny, ale ładnie haftowany, może stanowić doskonałą ozdobę i uzupełnienie stroju, nie tylko szlachcianki, ale i chłopki.

EDIT:

Dla klarowności zmieniłem ostatni obrazek. Teraz każda rycina jest w dwóch wersjach - oryginalnej i takiej gdzie na czerwono zaznaczyłem obrys rańtucha.

Rafał Szwelicki

czwartek, 8 stycznia 2015

Nakrycia głowy i fryzury panien cz.2

Poprzednio omawiałem sytuacje na Litwie:


Dziś czas na inne obszary Rzeczpospolitej. Nie ma tego za wiele i informacje są bardziej rozproszone niż w przypadku Litwy, ale warte wspomnienia.

Ruś

Nakrycia głowy i fryzury panien na Rusi tak opisuje w latach 70-tych XVII wieku Ulryk Werdum:

Co do ozdoby głowy, odznaczają się wielką zgrabnością. Zdobią je latem świeżymi kwiatami i zielonymi wieńcami, zimą muszą je zastąpić wieńce woskowe […]. Włosy oddzielają wzdłuż na środku głowy bardzo zręcznie i starannie na obie strony, a kiedy tak gładko z obu stron spadają, splatają je z boku w dwa małe warkocze, przeciągając je pod uszami ku plecom. Z tych dwóch bocznych warkoczy wraz z grubą kosą na plecach tworzą na tyle głowy krążek, na którym nawet najbiedniejsze wiejskie dziewczęta umieszczają wieniec zielony lub z kwiatów. Polskie chłopki nie są tak ładnie ustrojone, mało jednak różnicy między mieszczańska a tą ludnością.

Nie znalazłem niestety przedstawień dziewczyn z wiankami czy opisanym fryzurami z tego terenu. Wydaje się jednak, że opis powinien wystarczyć do przygotowania odpowiedniej rekonstrukcji. Warto zwrócić również uwagę na wzmiankę o tym, że polskie chłopki nie stroiły głów tak bardzo jak Rusinki. Po przejrzeniu dostępnej mi ikonografii muszę się z tym zgodzić. Zobaczmy zatem jak wygląda sprawa w przypadku polskich chłopek.

Nałęcze

Na początek warto wspomnieć o przepasce, nałęczu. Linde w swoim słowniku jedynie ją wzmiankuje:

Nałoń, Nałonie, Nałęcz = binda

Hasło binda niewiele więcej nam mówi, gdyż może oznaczać dowolną przepaskę – nie tylko na głowę, ale i np. wstęgę przez pierś. Trochę więcej znajdziemy w „Słowniku Języka Polskiego” Maurycego Orgelbranda:

Nałęczka – staropolska nazwa chusty służącej jako przepaska na głowę lub ręcznik

Najwięcej informacji o nałęczach podaje Moszyński. Pisze on, że nałęcze to długi i wąski pas tkaniny, często wyszywany na końcach i przypominający ręcznik. Składało się go kilka razy, tworząc rodzaj taśmy i obwiązywało głowę. Ten typ nakrycia głowy był charakterystyczny dla panien. Mężatki w niektórych regionach też nosiły nałęcze, ale zawsze w połączeniu z innymi chustami i czepkami okrywającymi głowę (włosy). U panien włosy były widoczne. Kilka rodzajów wiązań nałęczek pokazuje Moszyński na ilustracji nr. 359. Tego typu nakrycie głowy może nosić kobieta przy żniwach, na rycinie z Haura/Crescentyna. Widać dość wyraźnie przepaskę, jednak trudno na 100% stwierdzić czy na głowie nie ma jeszcze jakichś chust. Wygląda mi to raczej na nałęcze, ale pozostawiam mały znak zapytania (brak jest widocznego węzła i opadających na kark wyraźnych końców chusty). Wątpliwosci za to nie ma przy nakryciu głowy przedstawionym na polichromii z Orawki. Wyraźnie widać przepaskę, węzeł i spadający na kark wyszywany koniec nałęczki.



Zaplecione warkocze

Przeglądając dalej ryciny i obrazy przedstawiające chłopki zauważyłem, że kilka nie ma nakryć głowy, tylko coś co wydaje się być zaplecionymi na głowie warkoczami. Udało mi się znaleźć podobnie wyglądającą fryzurę na obrazie Jacopo Bassano „Droga Krzyżowa”. Jest to co prawda obraz włoski i wcześniejszy niż przedstawienia z Polski, ale wydaje się, że fryzura ukazanej na nim kobiety może być taka sama jak Polek. Niestety nie znalazłem na to potwierdzenia w źródłach pisanych. Natomiast ten typ ozdoby głowy – pozbawiony wstążek, czy wianków pasuje do przytoczonej wyżej wzmianki Werduma. W przypadku przedstawienia z Orawki, jak również panny chłopskiej z 1571 r nie jestem pewien fryzur, z uwagi na jakość posiadanych przedstawień. Pozostawiam zatem temat warkoczy pod rozwagę. Być może któryś z czytelników ma inny pomysł?



Pozostałe

Na koniec jeszcze trzy przedstawienia. Na polichromii z kościoła w Łaziskach widzimy dziewczynę z rozpuszczonymi włosami, bez żadnej ozdoby. Trochę podobne jest przedstawienie kobiety, być może panny, z 1578 r. Przedstawiona ma rozpuszczone włosy, z narzuconą na nie chustą, być może rańtuchem. Ostatnie z przedstawień to przedstawienie szynkarki z 1655 r. Trudno powiedzieć czy to panna, ale ma odkryte włosy i jedynie jakąś ozdobę (być może rodzaj wianka?).



Podsumowanie

Dla odtwarzających dziewczyny z Rusi dobrym pomysłem będą wszelkiego typu wianki i fryzura opisana przez Werduma. Dla panien z Polski ciekawym i prostym w wykonaniu nakryciem głowy będzie nałęcze. Można też nie wkładać żadnego nakrycia głowy, zadowalając się tylko zawiniętymi na głowie warkoczami, czy w ogóle rozpuszczonymi włosami. Tak więc rekonstrukcja nakrycia głowy polskiej panny z XVII w jest dość prosta do zrealizowania J

Jak zwykle zapraszamy do komentowania!

Rafał Szwelicki

sobota, 27 grudnia 2014

Nakrycia głowy i fryzury panien.


Jak pisałem we wpisie o podwice panny nosiły inne nakrycia głowy niż mężatki. Podstawowym nakryciem, czy raczej ozdobą głowy panny był wianek. Jak pisze Moszyński panny miały odkrytą głowę na niemal całej Słowiańszczyźnie. Jedynie w Serbii i Czarnogórze dorosłe panny  okrywały głowy, ale może to być wpływ turecki. Odkryta głowa była też synonimem dziewictwa, tak że niekiedy nie wolno było z odkrytą głową chodzić niezamężnej kobiecie mającej nieślubne dziecko. 

Moszyński wymienia 3 nakrycia głowy panien: nałęcz (przepaskę), czółko (diadem) i koronę. W przypadku korony pisze o takiej z piór, ale źródła wspominają też o innych. Warto do tego opisu dodać także wianek – zielony lub z kwiatów.

Nakrycia głowy cechuje spory regionalizm, stąd zdecydowałem się opisać je według obszarów. Niestety są to tylko pojedyncze wzmianki, a nie kompletny obraz całego kraju.

Litwa

W pierwszej cześci zajmę się Litwą, jako że w jej przypadku mamy zarówno opisy jak i ikonografię. Nakrycia głowy dziewczyn litewskich tak opisuje Teodor Lepner:

Panny z tych okolic noszą w domu włosy w dwa sploty/warkocze [Flechten] ze sobą splecione i na głowie oplecione. Gdy do kościoła idą w czasie żałoby, mają głowę owiniętą białą chustą. Gdy nie noszą żałoby, noszą na fryzurze [dosł warkoczach - Flechten] bramkę [Borten] z czarnego pluszu, którą to gotową kupują na straganie, często płacąc za nią 3 marki, a następnie samodzielnie robią wieniec, czy to z ruty, topoli czy innych podobnych kwiatów i przy pomocy wielkich obręczy [? Radeln], na bramkach umieszczają. W zimie gdy nie ma żadnych kwiatów pod ręką, wykonują wieńce z białego papieru, czerwonych i niebieskich tkanin, albo z sukna [swojej roboty], pociętych na małe kawałki.

Opis jest jak to u Lepnera dość dokładny, ale wymaga pewnych wyjaśnień. Po pierwsze fryzura – Lepner używa słowa Flechten, które może oznaczać warkocze, lub jakoś inaczej splecione włosy. W przypadku mężatek używa słowa Zilpen. Niestety nie udało mi się go odszukać więc nie jestem w stanie powiedzieć na czym może polegać różnica. 

Opisana przez Lepnera bramka (Borte) to wspomniane przez Moszyńskiego czółko/diadem. Mamy na szczęście kilka przedstawień takich nakryć głowy:



Lepner pisze iż wykonane było z czarnego pluszu (Plisch). Znaczenie tego słowa odnalazłem w słowniku z końca XVIII w (Realwörterbuch für Kameralisten und Oekonomen, Tom 6, Georg Gottfried Strelin, 1791 r). Według słownika chodzić może o jedwabny aksamit, albo podobnie wykonaną tkaninę wełnianą (wykonywaną z wełny koziej lub wielbłądziej). Dalej można kupić welur wykonany z wełny moherowej (z kóz angorskich). Lepner nie precyzuje o jaką tkaninę chodzi. Pisze za to o jej cenie – 3 marki. Prawdopodobnie chodzi o marki berlińskie, warte 1/6 talara (zatem cena takiego diademu wynosiłaby pół talara). Na szczęście z pomocą przychodzi nam Praetorius, który tak pisze o nakryciach głowy litewskich panien:

Młodzież […] nosi  zamiast czepców proste aksamitne obręcze, na których zazwyczaj umieszczają duże, okrągłe ruciane lub z innych kwiatów wykonane wieńce, spod których to obręczy zwieszają się w dół nie splecione włosy. Warto jeszcze zauważyć iż panna młoda nie wkłada kolorowego, a tylko zielony, upleciony z ruty wieniec.

Praetorius wyraźnie używa słowa Sammet (aksamit), tak więc można przyjąć, że opisane przez Lepnera diademy wykonane były z aksamitu jedwabnego, a nie z pluszu wełnianego.

Słowo Raute którym nazwany jest materiał wieńca, może oznaczać też romb lub diament. Jednak z kontekstu jasno wynika,  że chodzi o roślinę – rutę. Problem tylko o jaką. Ruta zwyczajna (niem. Weinraute) to roślina z Bałkanów, znana też w Grecji i Rzymie. Znana była od starożytności jako roślina lecznicza, miała także mieć moc odpędzania zła i odwracania czarów. Została do Polski sprowadzona, ale nie do końca wiem czy była znana w XVII w. Problemem jest to, że mylono ją (czy też traktowano jako jeden gatunek) z rutewką (niem. Weisenraute). Rutewka to pospolita w Polsce roślina stąd może chodzić o nią (a konkretnie o rutewkę żółtą). Gloger co prawda jasno pisze o rucie zwyczajnej, jako podstawowym materiale do wyrobu wieńców, specjalnie do tego celu uprawianym w domach:

http://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska/Wieniec,_wianki

Jest też narodową rośliną litewską (do której odnoszą się liczne piosenki ludowe). Na mapach pokazujących rozprzestrzenienie ruty w naturze brak jej jednak na terenach dawnej Rzeczpospolitej. Trudno mi wyjaśnić tę zagadkową rozbieżność. Może ktoś z czytelników pomoże?

Wykonanie diademu

Wykonanie takiego nakrycia głowy nie powinno nastręczać problemów (jedynie z aksamitem może być kłopot, gdyby ktoś chciał czysto jedwabny). Ma ono formę obręczy (bez denka) o wysokości kilkunastu, do dwudziestu kilku centymetrów (lub więcej dla XVIII wiecznych przedstawień). Obręcz może być prosta, lekko się rozszerzać ku górze, lub zwężać. Z etnografii wiemy że tego typu obręcze mogły być wykonywane z samej tkaniny, tektury lub łubu. Tektury (czy też warstw sklejonego ze sobą papieru) używano w XVI i XVII w na usztywnienia (np. czapek janczarów), czy na proste moskiewskie hełmy (tzw. бумажная шапка), tak więc jej użycie nie musi być niehistoryczne. Tym bardziej, że owe obręcze nie były produkowane przez same chłopki, tylko kupowane w miastach (swoją drogą to ciekawe, że istniała produkcja takich obręczy na potrzeby ludności wiejskiej).

Jako że większość imprez odbywa się latem, należałoby do niego upleść wianek z ruty, topoli lub innych kwiatów, choć można się pokusić również o wykonanie takiego wieńca z kwiatów papierowych czy ze ścinków tkanin.

c.d.n.

Rafał Szwelicki

Poniżej jak zwykle fragment z Leppnera w oryginale.

Die Magde dieses Ortes haben zu Hause ihre Haare in zwei Flechten zusammen gewunden und um das Haupt gewickelt. Wenn sie in die Kirche gehen, haben sie in ihrer Trauer einen weissen Schleier um das Haupt gebunden. Ausserhalb der Trauer tragen sie auf den Flechten ein Borten von schwarzen Plisch, welches sie aus dem Krahm fertig, etwa vor 3 Marck kaufen, und auf denselben einen Kranz, oder von Raute, Bollen und dergleichen Blumen gemacht, und mit grossen Radeln an das Borten gestecket ist. Im Winter da keine Bluhmen vorhanden, machen sie ihre Kranze von weiss Papier roth und blau Zeug oder seinen Wande, so in kleine Stucke zerschnitten sind.

A także Praetoriusa:
Das Jungfervolk […] haben statt der Hauben schlichte Sammetbugel, daruber sie einen ziemlich grossen runden Rauten- auch von andern Blumen gemachten Kranz settzen, wobei die Haare ungeflochten abwärts weghangen. Von den Kranzen ist zu merken, dass eine Braut nicht leicht einen bunten, sondern nur einen grunen und zwar von Rauten gemachten Kranz trage.

A na koniec hasło Plisch:


sobota, 13 grudnia 2014

Podwika

Dziś kilka słów o kobiecych nakryciach głowy. Na blogu wspominałem już o czepcach siatczanych:

Czas na inne nakrycia głowy.  Z uwagi na obszerność tematu, cykl będzie składał się z kilku części (jeszcze nie wiem ilu). 

U kobiet nakrycie głowy było jeszcze ważniejszym elementem ubioru niż u mężczyzn. Było wręcz obowiązkowe. Nakrycie głowy zależało nie tylko od stanu do jakiego należała kobieta, ale też od tego co dziś byśmy nazwali stanem cywilnym. Panny nosiły inne nakrycia i ozdoby głowy (różnego rodzaju wianki i diademy) a mężatki inne. Panny nosiły włosy widoczne i najczęściej rozpuszczone, a mężatki zasłonięte. To oczywiście ogólne reguły, od których poszczególne przypadki mogły się różnić. Na interesującym nas obszarze Rzeczpospolitej XVII w te reguły, wśród ludności wiejskiej, miejskiej i szlachty (przynajmniej do nadejścia mody francuskiej) były dosyć rygorystycznie przestrzegane. Warto o tym pamiętać. W tym i kolejnych wpisach postaram się omówić poszczególne typy nakryć głowy i  ich realizację w różnych regionach.

Na początek omówię najpopularniejsze nakrycie głowy – zawój. Zawój była to jedna, lub czasem kilka chust, którymi owijano głowę. Nakrycie to ma wiele nazw regionalnych. W XVII w Polsce zwane było podwiką/podwijką (stąd czasem niewiasty nazywano podwikami), na Białorusi namitką (на́мітка, намётка), na Ukrainie podobnie – namitką lub peremitką (намітка, перемітка). Zawoje znane były też na Bałkanach, w Rosji, na Litwie i w Inflantach. My jednak skupimy się na terenach Rzeczpospolitej.



W omawianym okresie zawój był nakryciem głowy kobiet zamężnych. Podczas ślubu w czasie ceremonii oczepin, panna zdejmowała wianek i otrzymywała czepek. Od tej pory musiała zakrywać swoje włosy. W domu wystarczał najczęściej sam lekki czepek siatkowy, ale standardem było okrywanie głowy dodatkowo zawojem. Zawoje były śnieżnobiałe, czasem zdobione haftem, stąd też wywodzi się określenie białogłowa. O podwikach tak pisze w swoim słowniku Linde:



Pierwszy z tekstów wymienionych przez Lindego „wzięto ją zaraz, ręce jej związano, płaszcz z niej, i z głowy podwikę zerwano” to tłumczenie Jerozolimy Wyzwolonej Torquato Tasso, dokonane w  1618 r przez Piotra Kochanowskiego. Pokazuje ono, że w tym okresie słowo te oznaczało zawój. 

Podwiki znajdziemy również w inwentarzach kobiecych np.:
  • Ze spisu rzeczy po służącej, K.M. Warty, nr 6, k. 38 (1575 r) : Item podwika cienka […] poszewki 3 na podwiki […] chustki 2
  • Ze zpisu rzeczy po zmarłej mieszczce, K.M. Warty, nr 11, k. 12 v-13 (1594 r): Naprzód w pudełku 5 podwiczek prawie [naprawdę] cienkich
  • Polexina postrzygaczka, Kalisz (1608 r): Podwiczki dwie iedna dziurawa cienka, druga lniana swej roboty, Trzecia rąmbkowa zła dziurawa
  • Z inwentarza dobytku mieszczki, K. M. Warty, nr 17, k. 112 (1616 r): Podwika lniana […] rąbek wiotchy
  • Z inwentarzy rzeczy należących do Żyda (głownie zastawionych), K.M. Warty, nr 27 , k. 194-195 (1628 r): Item w skrzynce równy koszulka i podwika lniane
  • Z inwentarza rzeczy mieszczki, K.M. Turka, nr 15 (1648 r): Czepków 3 z czarnym jedwabiem i zawiczka 1 kramna
  • Z zeznania mieszczki co do posiadania ruchomości. K.M. Turka, nr 17, k. 88 v – 89 (1654 r): Podwiki 3 bielone po 4 łokcie, podwiczek krąconych 4: 2 po 2 łokcie, a 2 po półtora; podwiczek lnianych 2 krąconne, białych, prostych, cienkich 8


Jak widać podwiki występują w testamentach mieszczek i pod koniec XVI w i przez cały XVII w. Z czasem jednak stają się coraz rzadsze i zastępują je czepki. Szczególnie ciekawy jest ostatni z przytoczonych inwentarzy, sporządzony za jej życia. Widnieją w nim zarówno podwiki długie na 4 łokcie (ok. 240 cm), jak i mniejsze podwiczki kręcone, mające po półtora-dwa łokcie (ok. 90-120 cm).

Tyle teksty, a co na to ikonografia? Okazuje się, że dla terenów Rzeczpospolitej mamy całkiem pokaźną ikonografię kobiet w zawojach. Widzimy je zarówno na przedstawieniach pracujących w polu chłopek, jak i kobiet pokazanych w innych sytuacjach – w czasie modlitwy, czy przy pracach domowych. Ciekawe jest jedno z przedstawień z Orawki, gdzie kobieta siedząca przy stole (mężatka) ma na głowie zawój, a jej córka (panna) nie. Cała scena ma miejsce w domu, co pokazuje, że nawet w otoczeniu rodziny przestrzegano zwyczaju zakrywania głowy. Zawoje te są zawsze białe, najczęściej bez żadnych widocznych zdobień. Wyjątkiem jest tu kobieta przedstawiona na ukraińskiej ikonie z XVII w, u której zawój ozdobiony jest na końcach pasami (prawdopodobnie tkanymi).



Podsumowując – zawój jako nakrycie głowy powinien być używany przez każdą rekonstruktorkę odtwarzającą Polską mieszczkę czy chłopkę z XVI lub XVII w. Wyjątek stanowiły panny (o których będzie w kolejnym wpisie) i dziewki wszeteczne.

Sama konstrukcja zawoju jest bardzo prosta. Jest to prostokątny kawałek płótna (najczęściej lnianego). Nie znam żadnych zachowanych zawojów z XVII w (poza rańtuchami, ale to ciut inne okrycie). Etnograficznie rozmiary są różne – od ok. 30 do ok. 60 cm szerokości i najczęściej ok. 2,5-3 m długości. Tu z pomocą przychodzi nam cytowany inwentarz. Na jego podstawie możemy założyć, iż chodzi o płótno szerokości ok. 45-60 cm (najczęstsza szerokość płócien domowej roboty) i długości 240 cm (4 łokcie). Oprócz tego widzimy też mniejsze podwiki – o długości zaledwie 90-120 cm więc trudno mówić o jakimś standardzie.

Druga sprawa to jak wiązać zawój. Jak widać na przedstawieniach było wiele rozwiązań. Być może czytelniczki podejmą się prób rekonstrukcji konkretnych sposobów i je zaprezentują na naszym funpage’u? Gorąco do tego zachęcamy!

Rafał Szwelicki

niedziela, 7 grudnia 2014

Marginnai

Dziś wpis o bardzo starym i prostym typie spódnicy noszonym przez Litwinki. Strój ten tak opisuje Theodor Lepner:

Zamiast spódnicy [dosłownie Schürze – fartucha] noszą mężatki i panny, zimą i latem płachty [Decken], które same z uprzędzonej wełny, na czerwono, niebiesko, biało i żółto ufarbowanej, tkają w jakieś/pewne paski [gewissen Striche] i nazywają je Marginnai.

Są one na 7 łokci długie i na 6 ćwierci [Viertel] szerokie.

Ich dwie krawędzie są zszyte ze sobą, a następnie [są one] owijane wokół bioder i u góry przewiązywane za pomocą szerokiej na 1 palec i długiej na 2 łokcie krajki (którą same robią z czerwonej i białej wełnianej przędzy).*

Tekst jest dość skomplikowany i wymaga pewnych wyjaśnień. Po pierwsze Lepner pisze, że Litwinki noszą płachty zamiast fartuchów (Schürze) a nie spódnic. Może to wynikać z tego, że po niemiecku spódnica to der Rock, ale Lepner tym słowem nazywa kurtki, sukmany i inną odzież wierzchnią służącą do okrycia tułowia i ramion. To trochę jak ze słowem suknia, które w XVII w oznaczać mogło także żupan czy delię. Po drugie w dalszej części tekstu fartuchy wyraźnie nazywa Schurz Tücher. Tak więc w cytowanym tekście chodzi raczej o spódnice. Lepner wskazuje też, że nie są to zwyczajne spódnice znane ze stroju zachodniego i nazywa je płachtami (Decken). To bardzo ciekawe i trafne określenie. W etnografii występują szerokie zapaski używane zamiast spódnic i określane tym właśnie słowem. Żeby nie być gołosłownych fragment z Moszyńskiego:



Dalej mamy informację o gewissen Striche – jakichś/pewnych paskach. Trudno mi to dobrze przetłumaczyć. Gewissen oznacza coś co jest, ale nie jest dokońca sprecyzowane, lub też pewną zauważalną, ale nie przesadnie wielką ilość:
W tym zdaniu może oznaczać, że owe płachty były tkane w paski, ale nie było ich za wiele. Czyli na tkaninie o jakimś dominujacym kolorze tła znajdował się wzór z pojedynczych, kolorowych pasków, być może tworzących kratę (co sugeruje ikonografia), ale tkanina nie składała się z samych pasków (jak np. łowicki pasiak).

Spódnice te nazywano Marginnai. Słowo to pochodzi najprawdopodobniej od sława margas, które ma wiele znaczeń. Generalnie oznacza, że coś jest pstrokate, nakrapiane, lub ewentualnie pasiaste:
Marginnai byłyby zatem odpowiednikiem naszych pasiaków tyle, że ciężko je jednym słowem nazwać (można by je nazwać pstrokacze, albo nakrapiaki – to oczywiście żartobliwe neologizmy utworzone na podobnej zasadzie jak słowo pasiak wywodzi się od pasiastej tkaniny). Jak taka tkanina mogła wyglądać – poniżej rysunek z Lepnera i dla porównania rekonstrukcja podobnej tkaniny ze średniowiecznej Łotwy, oraz z ikonografii XVIII wiecznej:



Kolejna informacja to rozmiar owych płacht – 7 łokci na 6 ćwierci daje ok. 420 na 90 cm. Są to wymiary zbliżone do ludowych spódnic litewskich, które mają ok. 3,5-4 m obwodu.

Wreszcie ostatni akapit informuje nas o sposobie noszenia tychże płacht. Były one zszywane jedną krawędzią (co da nam formę przestronnej tuby), a następnie zakładane i przepasywane krajką. To odróżnia je od normalnych spódnic. Te w XVII wieku były przyszywane do paska tkaniny, lub do stanika (zwanego w tekstach z epoki opleczkiem). Tu mamy do czynienia z dużo starszą, wręcz pierwotną formą spódnicy. Analogie można znaleźć 3000 lat wcześniej w Danii. Tam, w Borum Eshøj, w pochówku datowanym na rok 1350 p.n.e. odnaleziono kobietę odzianą w podobną spódnicę. Są co prawda pewne wątpliwości (brak rysunków in situ), ale sposób noszenia spódnicy rekonstruuje się następująco:



Na planszy umieściłem również dwa przedstawienia polskich plebejek (chłopek lub służących). Być może noszą one podobne spódnice – ściągnięte w pasie i wywinięte, ale nie jestem tego pewien. Niestety nie znam zapisków etnograficznych, które potwierdzałyby takie spódnice u polskich chłopek. Jeżeli ktoś z czytelników zna takie przykłady proszę o komentarz.

Dość ciekawa jest też informacja o krajkach, którymi te spódnice przepasywano. Do tej pory na Litwie i Łotwie elementem stroju ludowego jest pas tkany bardzo często z czerwonej i białej przędzy. Mam o tym trochę informacji, więc za jakiś czas postaram się przygotować krótki wpis o tych krajkach.

Podsumowując – dla osoby odtwarzającej litewską chłopkę kolejnym po podwójnej zapasce pomysłem na spódnicę może być taka własnie prosta tuba z tkaniny, przewiązana w pasie tekstylną krajką. Niestety brak mi na razie potwierdzenia by tego typu archaiczna spódnica zachowała się w chłopskim ubiorze w innych regionach Rzeczpospolitej. Jak zwykle – wszelkie uwagi i komentarze mile widziane.

Rafał Szwelicki

* Tekst jest dość trudny, podaję więc oryginał (z uwspółcześnioną pisownią):

Anstatt der Schürze tragen die Weiber und Magde Winter und Sommer Decken, welche sie selbst von gesponnen wollen Garn, so roth, blau, weiss und gelb gefarbt wird, mit gewissen Strichen gewerken haben, und ihnen Marginnai gennant werden.

Diese sind 7 ellen lang und 6 viertel breit.

Von diesen wird ein Ende zusammen genäht, und nachmals um den Leib gewickelt, und oben mit einer eines Fingers breiten und zwey Ellen langen Egge (so sie selbst von wollenen roth und weiss gefärbten Garn werken) befestigt.

niedziela, 23 listopada 2014

Podwójna zapaska

Dziś kontynuujemy wpisy o ubiorach kobiecych. Opisywałem już koszule, teraz czas na kolejne elementy garderoby. I tu zaczynają się pojawiać spore regionalne różnice. O ile krój przyramkowy koszul kobiecych był wspólny dla większości obszaru Rzeczpospolitej (i nie tylko), to nie koniecznie będzie tak z pozostałymi elementami ubioru.

Dziś opiszę specyficzny rodzaj „kiecki”. Czy może raczej jej przodka. A jest nim zestaw dwóch zapasek - jednej noszonej z tyłu a drugiej z przodu. Na początek oddaję głos Moszyńskiemu. Jako że tekst jest dość długi wrzucam skan:



Podobnie o tym elemencie ubioru pisze w opisie wystawy w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej jej kurator - Elżbieta Teresa Filip:

Na uwagę zasługują także prezentowane na wystawie stroje Górali śląskich, do dzisiaj w dużej mierze wykonywane z samodziałowego płótna i sukna […]. W stroju Góralki uwagę zwraca brak spódnicy – zamiast niej zakładały kobiety dwie zapaski – tylną, którą stanowił obszerny, gęsto marszczony płócienny fortuch i przednią – fortuszek. Początkowo był to tzw. modrzyniec, drukowany ręcznie techniką batikową, później zastąpił go fortuszek z jedwabnego adamaszku.

Etnografowie uważają tego typu ubiór za pierwotną formę kobiecego przyodziewku. Z jego rozpowszechnienia wyciągają wniosek, iż był to dawny strój słowiańskich kobiet. Trudno mi określić jak sprawa się miała we wczesnym średniowieczu, ale dla XVII w taki strój znajduje potwierdzenie w ikonografii.

Na początek przyjrzyjmy się rejonowi Pokucia. Teren ten zamieszkują Huculi – swoista wołosko-rusińska mieszanka. Do tradycyjnego ubioru kobiet huculskich należały noszone latem 2 zapaski - przednia i tylna. Są to proste, raczej nie marszczone w pasie płaty materiału, tkane w drobny kolorowy wzór:



Podobne stroje w latach 30-tych XIX wieku uwiecznił na swoich akwarelach Kielisiński. Nawet wzornictwo i kolorystyka uległy niewielkim zmianom:


Tradycja ta sięga jednak dalej. Nie mam co prawda przedstawień wcześniejszych z obszaru Korony, jednak ten typ ubioru odnajdujemy na Węgrzech. Na akwarelach z początku XVIII i końca XVII w widzimy wołoskie chłopki noszące 2 zapaski. Różni je zdobnictwo – są tkane w proste pasy a nie tak drobne i kolorowe wzory jak zapaski huculskie:



Podobną tradycję można prześledzić na Słowacji. Tam elementem stroju ludowego jest szeroka zapaska, prawie spódnica. Okrywa ona niemal całkowicie nogi, pozostawiając tylko wąską przerwę z przodu, która była zasłaniana przez fartuch. Wydaje się że taki strój może mieć kobieta przedstawiona na rycinie Hollara i podpisana Mulier Matrisana. Prawdopodobnie chodzi o kobietę z rejonu Matry (pasma górskiego na pograniczu słowacko-węgierskim). Uważam, że jej strój można interpretować następująco:



Tak jak pisze Moszyński, podobny ubiór odnajdujemy na Litwie. Pisze o tym Praetorius:

Podbrzusze zakrywają im dwie kapy [Decken] tkane w czerwone i białe pasy, które okrywają je z obu stron, aż do stóp, które są częściowo tkane wielokolorową nicią, a częściowo na wszelkie sposoby wyszywane.

Do tego opisu pasuje kilkakrotnie wrzucane przez mnie przedstawienie Litwinki w dziele Leppnera:



Widać na nim, że kobieta ma dwie zapaski – jedną szerszą okrywającą pośladki i biodra, a drugą węższą z przodu. Niestety opis samego Lepnera nie jest w tym miejscu zbyt pomocny. Wydaje mi się, że opisuje on drugą z przedstawionych postaci (która najwyraźniej posiada prostą spódnicę, a nie 2 zapaski).


Podsumowując. Dwie zapaski znajdujemy w XVII w na obszarze Karpat, zarówno na Węgrzech, jak i Słowacji – wszędzie tam gdzie sięgały wpływy wołoskie. Możemy zatem rozszerzyć to o inne obszary wpływów wołoskich - Pokucie, Ruś Czerwoną, czy południową Małopolskę. Tak jak pisze Moszyński znajdujemy je także na Litwie. Nie znalazłem jednak ich śladu na innych wskazanych przez niego terenach (co nie znaczy, że tam nie występowały). Zapaski takie mają zawsze bardzo podobną konstrukcję. Są to dwa płaty materiału, raczej nie marszczone w pasie (to wydaje się być późniejsza cecha). Płaty te mają przyszyte taśmy, służące do wiązania. Widziałem gdzieś rekonstrukcję takich zapasek, gdzie obie były wiązane ze sobą. Jednak w przypadku znanych mi z etnografii egzemplarzy nigdy nie spotkałem się z takim rozwiązaniem. Ludowe zapaski zakładano po kolei. Najpierw zakładano tylną i przewiązywano w pasie z przodu, a następnie zakładano przednią i zawiązywano z tyłu. Taka też rekonstrukcja wydaje mi się być najwłaściwszą i najbardziej oddającą to co przedstawia ikonografia.

Rafał Szwelicki

piątek, 14 listopada 2014

Jeszcze o koszulach kobiecych


Dziś krótki dodatek do tematu koszul kobiecych. Wspominałem poprzednio, iż koszula może być dwudzielna, a dół (podołek) może być pofałdowany z tyłu i po bokach. Ostatnio zwróciłem uwagę na to że tak wydaje się być uszyta koszula Litwinki przedstawionej przez Lepnera:

Gdy się jej dobrze przyjrzymy to możemy zauważyć, że rąbek z przodu jest dość prosty, a jednocześnie silnie pofałdowany na bokach. Jak wspominałem podobnie szyto ludowe koszule piotrkowskie. Oto wykrój:


Koszulę taką szyto z dwóch gatunków płótna. Góra była szyta z cienkiego lnu, natomiast podołek ze zgrzebnego. Na rysunku zaznaczyłem także wymiary poszczególnych części (na podstawie jednego z zachowanych egzemplarzy), a także kierunek w którym biegły nici osnowy. Jak widać szyto ją z płócien o 2 różnych szerokościach. Co ciekawe te właśnie szerokości (44-48 cm i 62-68 cm) są najczęstsze wśród płócien ręcznie tkanych. Góra koszuli różni się od litewskiej – ma krój poncza podczas gdy litewska przyramkowy. Różnią się też rękawy. Wydaje się natomiast, że dół uszyto podobnie. Tak więc krój koszuli pokazanej u Lepnera można zrekonstruować następująco:


Na ilustracji zaznaczyłem miejsca gdzie należy wykonać marszczenia. Powinno dać nam to wygląd zbieżny z przedstawieniem Lepnera.

Do uszycia koszuli oczywiście najlepiej użyć lnu ręcznie tkanego. Jeżeli zdecydujemy się jednak na tańszy, maszynowy to należy zwracać uwagę na to, że len produkowany przez chłopów był dosyć zbity i niezbyt cienki. Pod względem faktury, grubości i ilości nici na cm przypomina len z worków wojskowych. Czasem jest też lepszej jakości (cieńszy). Dość dobrze różnice w jakości tkaniny oddałoby wykonanie podołka koszuli z lnu workowego, a ciałka i rękawów z trochę cieńszego lnu. Warto kupić len nie do końca biały, lub w ogóle naturalny. Taki len dość łatwo wybielić do poziomu bieli lnu domowej roboty – trzeba go tylko wystawić na słońce i regularnie polewać (powinien być cały czas lekko wilgotny). Po około tygodniu-dwóch ładnie wyblaknie. Niestety taka operacja wymaga dość słonecznej pogody, o którą trudno o tej porze roku. Chłopki zimą przędły, tkały i szyły, a bieliły płótna i koszule późną wiosną i latem. Porównanie lnu workowego i ręcznie tkanego można znaleźć we wpisie o szyciu gaci:


Kolejny element, na który warto zwrócić uwagę, to zapięcie przodu koszuli. Niestety tekst u Lepnera nie wyjaśnia jak zapinano koszule. Poniżej zdjęcie ludowej koszuli z Wileńszczyzny i porównanie do rysunków Lepnera:


Koszula ludowa zapinana jest na małe niciane guziki. Nie wiem czy takie były stosowane w XVII w. Na jednym z rysunków Lepnera widać zapięcie, jak się wydaje, na wstążkę/tasiemkę. Niestety na drugim nie widać żadnych guzików ani tasiemek. Z kolei u szynkarki koszula wydaje się być zapięta tylko pod szyją (być może przewiązana), przez co tworzy się charakterystycznie otwarty dekolt.

Skoro mowa o zapięciach, to warto zwrócić także uwagę na kołnierzyk ludowej koszuli litewskiej. Ma on ozdobę w postaci charakterystycznych trójkątów. Lepner takiego zdobienia nie pokazuje, ale podobne trójkąciki widzimy na przedstawieniach polskich koszul. Oczywiście rysunki te są tak schematyczne, że owe trójkąty mogą być czymkolwiek – koronką, czy malutką kryzą lub falbanką. Tym niemniej wrzucam pod rozwagę porównanie:



Na razie to tyle luźnych uwag do kroju koszuli. Być może z czasem rozszerzę to zagadnienie o kolejne wpisy (np. zdobienia, hafty etc.).

Rafał Szwelicki