środa, 6 maja 2015

O podolskich chłopach słów kilka

Garść ciekawych informacji dotyczących majątku – w tym garderoby – należącej do chłopów na Podlasiu w pierszej połowie XVI wieku. Wszystkie cytaty pochodzą z pracy Leona Białkowskiego, Podole w XVI wieku. Rysy społeczne i gospodarcze (Warszawa 1920). Materiały źródłowe zostały zaczerpnięte z nieistniejącego już archiwum ziemskiego podolskiego.



Chłopom z Sokołowa, dzierżawy Jana Tworowskiego, starosty kamienieckiego, krwawo napadniętym w r. 1522 przez czeladź zamku jazłowieckiego, pozabierano pieniądze, sprzęty tudzież rozmaite części odzienia. Jednemu np. zabrano żupan żółty z sukna holenderskiego (z Mastrichtu), drugi żółty wrocławski, sześć koszul, cztery skórki kunie, trzy lisie. Innemu wieśniakowi wzięto żupan czerwony z londyńskiego sukna, drugi żupan z sukna holenderskiego, trzeci — biały z sukna sochaczewskiego, koszul pięć, dwie kuny i lisa. Trzeciemu znów zabrali napastnicy bobra, żupan londyński czerwony, wrocławski żółty oraz czarny z sukna sochaczewskiego, sześć koszul, trzydzieści łokci płótna. Owemu wyjęto ze skrzyni wszystką bieliznę czyli „płacie", żupan żółty, futro kunie, suknię zieloną zajęczą. Jeszcze jeden postradał siedem koszul płóciennych różnego koloru, tkanych z jedwabnej materyi, sześć lisów, dwa naszyjniki jedwabne, jeden złoty, wreszcie żupan „nowej barwy".


(…)


Z jednego aktu poznajemy ubiór pasterzy, którzy w lesie żwanieckim pasą (w r. 1582) owce swego pana i zostają napadnięci i zrabowani przez chłopa z fcojowiec, który odbiera im pellicros duos, (serdaki dwa), dwie czapki czerwone (pilleas rubeas duas), parę butów (caligas duas), dwa paski moskiewskie (cingulos moschiticos duos), cztery noże węgierskie (cultellos ungaricales quatuor), dwa ogniwa (ignilia duo), dwie siekiery, dwie torby pełne żywności, naczynie miedziane (ahenum) i dwie koszule (indusias duas).


(…)


Kmieć jednak podolski miał nie tylko do świecideł upodobanie, obfitował i w bieliznę. Np. laboriosus Wołos, poddany albo „bojar" z Wasilkowiec, zostawił był w domu jednego z dziedziców tej wsi (ale nie u swego pana) czasu najazdu tatarskiego, nie tylko sześć pierścieni pozłocistych, „czelcze pozłociste", „cztery sponki" srebrne pozłociste, ale i koszul koleńskich z jedwabiem 20, innych koszul 4, plachet czerwonych 6, ręczników 20 i wiele innej bielizny.


(…) 


Ażeby wyczerpać posiadany materyał, przytoczę jeszcze nieco przedmiotów z inwentarza ruchomości niejakiego Onyska i żony jego Maryjki, poddanych z Hawryłowiec, z r. 1585. Są tu i pieniądze i ozdoby i ubiory, więc: talarów starych 12 cum strophiolo, 20 monet po 4 grosze, trzygroszówek 15; „knyflików białych srebrnych 12", sygnet srebrny, „żupan luński ciemnobrunatny", obuwie (caligae) z tegoż sukna, inne z sukna luńskiego błękitne, „sablatarz brunatny", kożuch (pelliceum) „czabański" i w. in.


(…)


Bogate sianożęcie, szczególnie na Pobożu, gdzie była obfitość łąk, dostarczały zbiorów siana, tak np. Taras, wataman z wsi Tereszowiec (ad Międzyboż) miał w 1539 r. na swej łące 130 wozow siana. Jednym z głównych działów gospodarki kmiecej były pasieki, o czem świadczą powszechne na Podolu daniny miodowe i dziesięciny pszczelne.



Kmieć miewa tu zwykle zamożną pasiekę, oto np. chłop z Hołozubiniec skarży 1528 r. Talafusa o zabranie mu z lasu 80 pni, 3 trzecinnikow miodu, czterech trzecin. wosku etc. Jeden z poddanych p. Radeckiej we wsi Bronicy ma w 1582 r. 300 pni w pasiece, inny —160 pni. .Niekiedy akta wymieniają narzędzia pasieczne jako to: topór, przysiek, ostry nóż, dłuto, skobel.


(…)
Co do żywego inwentarza, przedstawia się on dość zasobnie 1 na ogół zamożność kmiecia podolskiego w tym czasie chyba nie ustępuje tej, jaką się on tu cieszy u schyłku w. XV. Osiadły poddany szlachecki ze wsi Klipiniec alias Ciołkowiec, około r. 1534, ma 8 wołów, 9 krów, 30 świń, 60 pni pszczół, 50 kaczek (ancas), 100 kur.

W r. 1529 poddany Herburta z Mańkowiec pozywa Ewę Sanowcowę z Derażni o 4 woły, 2 krowy i 3 wieprze. Sieńko ze Snietowa, wataman i kmieć p. Nadolskiego, pozywa w r. 1559 jednego z Radejowskich o odebranie 6 wołów i 5 krów Każdy z pięciu chłopów z Olchowca w r. 1559 ma po sto owiec. Po śmierci wieśniaczki z Napolnego Olchowca w r. 1582 pozostał był posag jej następujący: para wołów, para krów, klacz, dziesięć owiec, cztery ule i sporo sukien i ozdób kobiecych.


A do tego jeszcze ciekawostka, czyli definicja owego tajemniczego „watamana”:


Na czele wsi stoi wataman. Wataman — to pozostałość doby tatarskiej na Podolu (XIII—XIV w.), kiedy miano owo nosili naczelnicy gromad wiejskich, będący zarazem poborcami podatku dla chana. Nie jest rzeczą pewną, czy w wieku XVI wataman był obieralny przez gromadę, czy też przez pana mianowany; ostatnie, zdaje się, podobniejsze do prawdy. Już bowiem wcześnie utożsamiano watamana z faktorem, sprawcą, czyli urzędnikiem gospodarczym samego dziedzica przezeń mianowanym i jego jedynie interesów broniącym. Łączył więc on w sobie charakter naczelnika gromady wiejskiej z charakterem sługi pańskiego; — pojęcia te mięszano owcześnie na Rusi nader często.

W wieku XVI watamana przyrównywano do sołtysa. Był wataman na Podolu — podobnie jak watamani Rusi halickiej w. XV — przedstawicielem gminy wiejskiej wobec swego pana i wobec wszelkich władz rządowych. Jemu wręczano pozwy sądowe, zarówno na wieśniaków jak na dziedzica. Ciążył na nim obowiązek poszukiwania i stawienia winowajcy, w razie zaś nieobecności


Michał 'Kadrinazi' Paradowski

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Haftki cz.2


                Zgodnie z zapowiedzią dziś opiszę jak wykonać i przyszyć haftki. Na początek materiały. Jak pisałem poprzednio haftki mogły być żółte, białe, czarne, srebrne lub złocone. Ja pokażę jak wykonać haftki żółte – z drutu mosiężnego. Do wykonania haftek na zapięcie sukmany użyłem drutu 1,5 mm. Można też użyć drutu cieńszego – np.1-1,2 mm, nie polecam natomiast grubszego. Oprócz drutu będziemy też potrzebować kombinerek (szczypiec płaskich), szczypiec okrągłych i cęgów bocznych (szczypiec bocznych tnących). Te ostatnie mogą być niepotrzebne jeżeli mamy cęgi w kombinerkach.  

                Haftki składają się z 2 elementów – konika (haczyka) i kobyłki (uszka). Na początek wykonamy uszko:



Do wykonania uszka potrzebować będziemy odcinek drutu długości 5 cm. Łapiemy go szczypcami okrągłymi na środku [1]. Trzeba go złapać u nasady szczypiec – tam gdzie są najgrubsze.  Następnie zaginamy końce drutu na szczypcach [2]. W kolejnym kroku wyginamy końce uszka – łapiemy je końcem szczypiec (tam gdzie są cieńsze) i wyginamy [3]. Trzeba to zazwyczaj wykonać w kilku ruchach, tak by dogiąć drut ładnie do końca [4]. Tak samo doginamy drugi koniec. Po tych manewrach nasze uszko się rozegnie, ale nic nie szkodzi – łapiemy cążkami za oba wygięte końce i doginamy je do siebie [5]. Uszko gotowe! [6].




                Teraz czas na haczyk. Zależnie od tego jakiej długości haczyk chcemy mieć docinamy odpowiedni kawałek drutu. Ja przygotowałem swój z drutu długości 8 cm. Na początek zaginamy końce [1]. Robimy to tak jak w przypadku uszka w kroku 4. Trzeba uważać by oba były w tej samej płaszczyźnie. Następnie zginamy drut w połowie długości [2]. Trzeba pamiętać o tym by dobrze docisnąć czubek haczyka [3]. Następnie zaginamy koniec haczyka [4]. Nie trzeba go za mocno doginać. Dzięki właściwemu przyszyciu nie będzie się rozpinał [5]. Jak widać z dwóch odcinków drutu wyszła nam haftka o wielkości ok. 4 cm. Na rękawy warto wykonać mniejsze haftki (z cieńszego drutu).

                Na koniec czas na przyszycie haftki. Wielu ludzi ma z tym problemy. Sam je miałem i długo kombinowałem jak przyszyć haftkę tak by się nie rozpinała, a spięta nią poła nie odstawała. Wreszcie sięgnąłem do źródeł. Analizując stroje ludowe i zabytki zauważymy, że tylko czubek haczyka i koniec uszka wystają z tkaniny. Haftka przebija bowiem materiał. Poniżej trochę przykładów z ludowych sukman. W poprzednim artykule pokazywaliśmy rysunki zapięć żupanów – tam haftki przyszyte są w ten sam sposób.


Jak zatem przyszyć haftkę? Spójrzcie na poniższą instrukcję.



Na początek wyznaczamy miejsce w którym będziemy przebijać tkaninę. Najlepiej zrobić to w takiej odległości by haftka wystawała tylko minimalnie za brzeg sukmany [1]. Następnie przebijamy końcem haftki tkaninę. Nie rozcinamy jej! Zamiast tego przepychamy czubek haftki. Pomaga poruszanie jej na boki i „rozpychanie” tkaniny [2]. Następnie przeciągamy haftkę dotąd aż zatrzyma się zaokrąglonymi końcami. Widok haftki po przebiciu tkaniny – od wewnątrz [3] i od strony zewnętrznej [4]. Tak samo postępujemy z uszkiem. Tu z uwagi na to, że jest większe będzie trudniej, ale też się da. Można w razie czego posiłkować się przebijakiem do tkanin. Widok na gotowe haftki – jedna zapięta, druga rozpięta [5]. Jak widać nic nie odstaje – dobrze przyszyte haftki dociągają bowiem połę. Na rękawie robimy podobnie, z tą różnicą że tam krawędzie tkaniny spotykają się na styk a nie nachodzą na siebie, warto też użyć mniejszych haftek [6].

I to na tyle – mam nadzieję, że artykuł okaże się przydatny. Jak zwykle czekamy na pytania i komentarze.


Rafał Szwelicki

piątek, 24 kwietnia 2015

Haftki cz.1



Dziś krótki wpis o haftkach. Haftki to jeden z najpopularniejszych sposobów zapięcia sukmany (i nie tylko) w etnografii. Dziś krótko o tym jak to wyglądało w XVII w. W kolejnym wpisie pokażę jak wykonać haftki i co ważniejsze jak je właściwie przyszyć, tak by się nie odpinały, a poły nimi spięte nie odstawały.

Na początek trochę tekstów. Haftki spotykamy często w inwentarzach pośmiertnych kupców i depozytach rzeczy kramnych. Poniżej kilka przykładów:

Haftek żółtych tuzinów 5 dwoisto składanych, haftek białych półczwarta tuzina składanych
Z inwentarza rzeczy chłopki (?) z depozytu. K. M. Turka, nr 19, 1663 r

Haftek żółtych 2 tuzinów, haftek białych tuzinów 9
Z inwentarza ruchomości szewca. K. M. Turka, nr 16, k. 304, 1662 r

Haftek żółtych 40 tuzinów za gr 6. Item haftek czarnych i białych, prostych 30 tuzinów 
za gr 3. Item haftek czarnych i białych tuzinów 31 za gr 15.
Z inwentarza dobytku po kupcu (Hanussie Szocie). K. M. Warty, nr 8, k. 68, 1590 r

Oprócz inwentarzy kupieckich, haftki często znajdujemy w inwentarzach pośmiertnych – tak mieszczan jak i szlachty:

Kopieniak falendyszowy lazurowy z parą haftek srebrnych nowy, Ferezja Myszyńskiego sukna wilkami podszyta u niej para haftek srebrnych złocistych ale haczyk złamany
Simonis Organarij, Gniezno, 1608 r

Delia czerwona falendyszowa bagazją modrą podszyta z parą haftek srebrnych do niej przyszytych
Tomasz Kołder, Kalisz, 1599 r

Delia czarna falendyszowa nachodzona podszyta królikami czarnemi z hafteczkami
srebrnemi
Benedykt Kienik, Kalisz, 1602 r

Jak widać mamy haftki żółte, białe, czarne, srebrne i złociste. Srebrne nie nastręczają problemów - były zapewne zrobione ze srebrnego drutu. „Srebrne złociste” to haftki zrobione ze srebra i następnie pozłocone. Trochę mniej wiadomo o pozostałych. Haftki żółte to najprawdopodobniej haftki zrobione z mosiądzu. Największy problem to haftki białe i czarne. Białym metalem, nazywano cynę. Jednak haftki z czystej cyny byłyby zbyt miękkie. Może chodzić o jakiś stop cyny, albo o haftki żelazne, z polerowanego drutu. Mogły też być wykonane z innego materiału i cynowane. Haftki czarne to prawdopodobnie haftki żelazne, czernione.

Tyle inwentarze miejskie i szlacheckie. Mamy też wzmiankę o używaniu haftek w litewskich strojach chłopskich podaną przez Lepnera:

Sukmany [die Röcke] są w rejonach Ragnety i Tylży zawsze obszerne i sięgają do kolan; z długim zapięciem przy pomocy haczyków i uszek*

          Oprócz tekstów mamy też znaleziska haftek. Proste haftki znaleziono pod Beresteczkiem. Były to zarówno haftki żelazne (nr 3 na ilustracji), jak i haftki mosiężne (nr 1 i 2). W inwentarzach haftki znajdujemy głównie przy deliach, ferezjach, czy kopieniakach, jednak mogły też służyć do zapinania rękawów przy żupanach i nogawek spodni. Haftki na rękawach zostały znalezione w kilku jedwabnych żupanach opisanych w „Odzieży grobowej” A. Drążkowskiej. O żelaznych haftkach przy spodniach dowiadujemy się z „Relacji o Polsce” Claudio Rangoniego z 1608 r, przytoczonej przez Radka Sikorę:

Spodnie są z sukna fioletowego, obcisłe w łydkach, nie całe zszyte, lecz zapinające się z tyłu na żelazne haftki, słowem – na sposób węgierski.

                


Haftki odnajdujemy też w sukmanach ludowych. Jest to bodajże najpopularniejsze ich zapięcie. Przykłady to ilustrujące pokażę w drugiej części artykułu.

Podsumowując

- Haftki to popularna w XVII w metoda zapinania delii, ferezji, kopieniaków i żupanów (tych ostatnich głównie na rękawach), oraz nogawek spodni. Można ich zatem śmiało użyć w zastępstwie guzików.

- Haftki były wykonywane z różnych materiałów – drutu żelaznego, mosiężnego i  srebrnego, mogły też być złocone.

- Mamy informacje Lepnera o używaniu haftek przez chłopów litewskich. W połączeniu z ich niską ceną w spisach inwentarzowych i analogiami etnograficznymi możemy przyjąć, że używano ich także w innych regionach kraju, jako zapięcia sukman i żupanów chłopskich.

W kolejnym wpisie pokażę jak wykonać i przyszyć haftki.

Rafal Szwelicki

* Oryginalny tekst:

Die Röcke sind im Ragnitschen und Tilsitchen etwas weit, und gehen bis and die Knie, mit weitläufig gefassten Heften und Ochsen.


Lepner pisze o Heften i Ochsen – dosłownie haczykach i wołach. Prawdopodobnie to drugie to potoczna nazwa uszka haftki. Por. ze staropolskim – konik (haczyk) i kobyłka (uszko). 

piątek, 10 kwietnia 2015

Ciupagi

Dziś krótko o siekierkach - ciupagach. Wszyscy znamy je dobrze jako atrybut typowego górala. Czy jednak używano ich w XVI-XVII w a jeżeli tak to jak wyglądały? Poniżej kilka moich spostrzeżeń na ten temat.

Jak zwykle zacznę od słowników i etnografii. Linde nie notuje słowa ciupaga, ale znajdziemy o niej informacje w Encyklopedii  Staropolskiej Glogera, pod hasłem siekierka. Gloger nie używa w nim słowa ciupaga, ale załączona ilustracja przedstawia ciupagę właśnie. Trochę więcej o ciupagach pisze Moszyński. Wskazuje, iż była to broń i narzędzie wspólne dla całych Karpat. Rzeczywiście ciupagi znajdujemy na całym łuku Karpat – wszędzie gdzie dotarło osadnictwo Wołoskie. Z Wołochami łączyć należy też inną nazwę ciupagi - czeskie valaška. Według Moszyńskiego ciupagami walczono nie tylko wręcz, ale potrafiono też niezwykle celnie ciskać. Opisuje rytuał postrzyżyn u Hucułów, w którym watah (przywódca zrzeszenia) postrzygał kandydatów (fryców) cięciem, czy nawet rzutem ciupagą. Podobnie w niektórych regionach dokonywano postrzyżyn panny młodej. Jej warkocz przywiązywano do kołka w ścianie, a pan młody musiał ściąć go jednym rzutem ciupagi.

Zachowane ludowe ciupagi mają wiele wspólnych cech. Po pierwsze długie na ok. 80-100 cm stylisko, dzięki któremu ciupaga mogła być używana, jako wygodna laska podróżna. Po drugie dość małe i lekkie żeleźce. Długość żeleźca to zazwyczaj 15-18 cm, szerokość ostrza ok. 7-9 cm. Ciupagi czasem mają na dole kolec. Pomagał on przy wspinaczce. Używanie obucha jak w przypadku czekanów do wspinaczki wydaje się dość ryzykowne. Ciupagi nie posiadały wąsów i obuch mógłby pod ciężarem człowieka zwyczajnie spaść ze styliska.

Tym niemniej ciupagi były bardzo użytecznymi przedmiotami, ale czy używano ich w XVI-XVII w? Analiza ikonografii pokazuje, że używano siekierek o cechach ciupagi. Poniżej kilka przedstawień:



Najstarszym z nich jest prawdopodobnie scena bójki w karczmie. Pochodzi ona z ryciny wydrukowanej w książce Jakuba Haura w 1693 r, ale przedstawione na niej postacie noszą ubiory charakterystyczne dla przedstawień chłopów w XVI w. Można zatem uznać, iż jej wykorzystanie jest wtórne (tym bardziej, że mamy u Haura kilka rycin które bez wątpienia pochodzą z dzieł z XVI w). Dwa kolejne przedstawienia pochodzą z Orawki i datowane są dość szeroko na II połowę XVII w- początek XVIII w. Przedstawiają one okolicznych górali, z których dwóch ma przy sobie siekierki. Ostatnie przedstawienie to grafika z XVIII w, będąca kopią wcześniejszej, datowanej na XVII w kołtryny. Jak widać wszystkie przedstawienia pokazują podobną broń – małą siekierkę na dość długim stylisku i o charakterystycznym kształcie żeleźca. Wykazują one duże podobieństwo do autentycznej ciupagi z XIX w opisanej przez Moszyńskiego.

     W przypadku przedstawień z Orawki dokonałem pewnych pomiarów. Przyjmując, że przedstawione postacie mają po 170 cm wzrostu otrzymałem następujące wymiary przedstawionych siekierek: długość styliska – ok. 80 i 70 cm, długość żeleźca – ok. 16,5 i 14,5 cm, szerokość ostrza ok. 7,5 i 5 cm. Wymiary te dość dobrze korespondują z wymiarami ludowych ciupag. Trochę większe jest żeleźce ciupagi przedstawionej w scenie bójki w karczmie, ale jest to drugi plan i artysta nie uniknął sporej ilości uproszczeń. Możliwe też, ze czasem używano siekierek o większych żeleźcach (patrz dalej wykopaliska spod Beresteczka). Tyle przedstawienia, a co ze znaleziskami? Niestety nie znam znalezisk z XVII w z obszarów Karpat, ale bardzo podobne siekierki odkryto pod Beresteczkiem. Na początek dwa egzemplarze o bardzo podobnych wymiarach do przedstawionych ciupag:


Obie mają styliska długie na ok. 80 cm, długość żeleźca ok. 14 cm i szerokość ostrza 6 cm. Wpisuje się to w opisane wyżej wzorce. Kształt żeleźca jest minimalnie różny od znanych z ikonografii. Obok tych siekierek odnaleziono też wiele innych o podobnym kształcie obucha, ale znacznie większych niż u ciupagi:



Niektóre wyglądają identycznie jak te znane z ikonografii, tyle że są większe – mają ponad 20 cm długości.

Podsumowując. Jeżeli ktoś chce odtwarzać górala z XVII w to ciupaga będzie jak najbardziej na miejscu. Oczywiście nie taka jaką można kupić w sklepiku z pamiątkami czy na straganie. Zamawiając replikę można posłużyć się wzorami spod Beresteczka, należałoby je tylko trochę pomniejszyć – tak by długość żeleźca zawierała się między 14 a 17 cm, a jego szerokość nie przekraczała 7-8 cm. Do ciupagi należy dodać długie na ok. 70 - 80 cm lub trochę dłuższe stylisko. Najlepiej dobrać długość do siebie – trzeba stanąć i opuścić swobodnie rękę przy ciele. Następnie zmierzyć długość od ziemi do nadgarstka. Przy takim pomiarze, przy moim wzroście (172 cm) stylisko o długości ok. 75-80 cm byłoby idealne. Można się zastanowić nad dodaniem okucia i kolca na końcu styliska, ale na razie nie znalazłem potwierdzenia na takie rozwiązanie w ikonografii z epoki.

Na koniec jeszcze jedna uwaga – zarówno przedstawienie bójki w karczmie, jak i polichromia z Orawki pokazują, iż w walce uderzano obuchem, a nie ostrzem. O uderzeniu obuchem pisze też w swoich pamiętnikach Pasek: „Obuchem w piersi — padł“. Rozstrzygnięcie kwestii czemu stosowano tę metodę to temat na osobny artykuł, ale takie rozwiązanie znacznie ułatwia inscenizację. Można w jej trakcie udawać walkę, kierując w stronę przeciwnika tępy obuch i nie obawiać się, że postępuje się niehistorycznie J

Rafał Szwelicki

poniedziałek, 16 lutego 2015

Gunia w XVI i XVII wieku

Witajcie. Dziś krótki wpis o ciekawym elemencie ubioru – guni. Pracuję od jakiegoś czasu nad różnymi artykułami, ale brakuje mi weny by je skończyć. Ten artykuł powstał za to w ciągu ostatnich kilku godzin. Tak to jest gdy pracuje się pod wpływem natchnienia chwilą J

Ale po kolei – przeglądając „Regestr złoczyńców grodu sanockiego” trafiłem na taką informację z przesłuchania Marko Hatala hetmana wszytkich złodziejów i rozbójników po różnych miejscach z 13 września 1593 r:

Item zeznał, iż po sukno do folusza chodzili do Surzan cztery, to jest: Marko Hatala, Walko Trabulik i z bratem, Tymko, nie wie; którzy dwa poginęli, a to z namowy Walka Trabulika. Tem suknem podzielili się, że każdemu dostało się na dwie guni.

To bardzo ciekawa informacja. Pokazuje ona, że gunie znane były wśród górali już w końcu XVI w. Potwierdza to też hasło w słowniku Lindego. Rodzi się przy nim jednak mały problem. Gunia była nie tylko ubiorem, ale też rodzajem koca czy kapy:

Co za naszych ojców była gunia to teraz kilim, derha („Co nowego abo dwór” 1650 r)

Pytanie zatem czy w zeznaniach Marko Hatala chodzi o gunie w rozumieniu koca czy ubioru? I dlaczego kwestia ta jest tak ciekawa?

Żeby odpowiedzieć na te pytania najpierw trzeba przyjrzeć się współczesnym guniom. Jest to okrycie o kroju poncza poprzecznego, wykonane z grubego, samodziałowego sukna, spilśnionego w foluszu. Co istotne te informacje zgadzają się w pełni z zeznaniami Hatala. Gunie były dwojakie – ciemnobrunatne („czorne”) i z domieszką białej wełny, co dawało szaro-brunatny lub naturalnie biały kolor („siwe”). Miarą ilości potrzebnego na gunię materiału, była tzw. sięga – tzn. rozpiętość rozłożonych ramion noszącego. Długość guni zależała z kolei od szerokości tkaniny.

Co do kroju to już dawno temu etnografowie zwrócili uwagę na jego archaiczność. Pisze o tym Moszyński i przypomina, że już Seweryn Udziela porównał ten krój „do znalezisk z kurhanów Jutlandii”. Chodziło tu o znaleziska z epoki brązu, z duńskiego Borum Eshøj. Dziś znamy trochę więcej zbliżonych znalezisk. Warto je porównać.



Podobieństwo jest uderzające. Jedyne różnice są takie, że gunia jest rozcięta w całości, podczas gdy ubiory z epoki brązu mają tylko rozporki, oraz to że szwy w guni idą na piersiach, a w ubiorach z epoki brązu – na plecach. Jednak podstawy kroju tego ubioru są takie same. Stroje te oddzielają od guni tysiące lat. Znalezisko z Borum Eshøj datowane jest na ok. 1351 r p.n.e. (kalibrowane datowanie dendro trumny w której pochowano kobietę do której należała prezentowana bluzka). Pochówek z Egtved datowany jest na 1390-1370 p.n.e. a Skrydstrup na ok. 1300 r p.n.e. Tak więc najmłodszy z tych zabytków od guni z Podhala dzieli ok. 3200 lat. Czy to oznacza, że mamy do czynienia z tradycją mającą ponad 3 tysiące lat? Trudno to orzec na pewno, ale wydaje się, że przynajmniej dla XVI-XVII można zastosować ten właśnie krój ubioru.

Jeżeli przyjrzymy się współczesnym guniom czy cuchom (nazwy zależą od regionu) zauważymy, że jest to najczęściej ubiór sięgający trochę poniżej pasa, z dość szerokimi rękawami. Co ciekawe niemal identycznie wyglądają ubiory górali z kościoła w Orawce, datowane na II połowę XVII-początek XVIII wieku:



Gunie te wyglądają niemal identycznie jak gunie znane z etnografii. Maja proste, szerokie rękawy, są też dość obszerne i krótkie. Tak jak współczesne gunie nie mają śladów zapięć czy szamerunków (co odróżnia je od delii czy mente). Wszystkie są też brunatne – tak jak współczesne „czorne”. Od współczesnych odróżnia je tylko brak kolorowych obszyć. Prawdopodobnie wynika to z ich bardziej utylitarnego charakteru. 

Tak więc rekonstruując górala z XVI-XVII w można spokojnie użyć kroju guni podanego przez Moszyńskiego. Do jej wykonania należy użyć grubej, brunatnej, spilśnionej wełny. Strój jest dość ekonomiczny – jak widzimy miał on w XVII w dość krótkie rękawy, zatem ok. 1,4 - 1,5 mb tkaniny będzie w sam raz.  Guni niczym nie podszywamy, ani nie ozdabiamy wyszyciami. W jeden wieczór jesteśmy zatem w stanie wykonać ubiór przydatny dla każdego szanującego się zbója karpackiego. Nie polecamy jedynie napadów na folusze w celu zdobycia materiału.

Rafał Szwelicki

Ps. Na koniec mała uwaga – wydaje się, że pod wpływem kroju guni powstał krój mente bez szwów na ramionach znany z Leonfeldner Schnittbuch:


Mente ta też składa się z pojedynczego kawałka tkaniny (jedynie na bokach znajdziemy małe sztukowanie), złożonego na pół a następnie zszytego. Być może krój niektórych guń w XVII w był bardziej zbliżony do powyższego. Część współczesnych guni i cuch jest rozkloszowana wstawionymi klinami. 

niedziela, 18 stycznia 2015

Rańtuch

Dziś krótko o kolejnym elemencie kobiecego ubioru – rańtuchu. W polskich zbiorach zachowało się kilka rańtuchów. Nie ma ich zbyt wiele. Jak pisze Gutkowska-Rychlewska, analiza testamentów pokazuje, że rańtuchy często były zapisywane kościołom do użytku jako obrusy na ołtarze. Poniżej zestawienie 4 różnych zachowanych rańtuchów:



Trzy pierwsze pochodzą z Muzeum Narodowego w Krakowie i są datowane na pierwszą połowę XVII w. Poniżej linki do tych zabytków:
Czwarty można znaleźć w Historii ubiorów Gutkowskiej-Rychlewskiej. Wg. opisu pochodzi również z Muzeum Narodowego w Krakowie, jednak nie udało mi się odnaleźć go na stronie muzealnej. Prezentowane powyżej rańtuchy to oczywiście dość bogate egzemplarze. Wydaje się, że jedynie rańtuch z czerwonym haftem mógł być własnością niezbyt zamożnej kobiety.

Z rańtuchem mam pewien problem. Gutkowska-Rychlewska pisze że rańtuch to okrycie głowy. Początkowo sądziłem, że można go utożsamiać z podwiką, ale obecnie skłaniam się do innej interpretacji. Pomocne tu jest hasło w słowniku Lindego:


Jak widać rańtuch mógł być noszony na głowie, ale także na ramionach. Linde utożsamia go z płachtą – łoktuszą, o której tak pisze:

Czym zatem był rańtuch? Samo słowo pochodzi z niemieckiego Rein-tuch czyli błyszczące/jasne/glazurowane płótno. Rańtuchy pojawiają się czasem wśród płocien także w chłopskich inwentarzach np.:

„…płótna kawałek, ręczników 3, rańtuch lichy”
Z inwentarza chłopki lub mieszczki, K.M. Warty, nr 20, k. 39 v (1616 r)

Zachowane rańtuchy to spore, prostokątne płachty. Mogły z powodzeniem być użyte do okrycia głowy, jak również ramion (niczym szal). Mając wszystkie powyższe dane na uwadze poszukałem trochę w ikonografii. Oto wyniki:



Myślę że jako rańtuchy można interpretować chusty noszone na ramionach czy też wystające spod czepców noszone przez przedstawione wyżej kobiety (zaznaczyłem je dla ułatwienia na czerwono). Przedstawień nie ma wiele, ale może być to spowodowane tym, że była to chusta odświętna. Wszystkie powyższe ilustracje przedstawiają ludzi w dzień świąteczny, lub w ogóle w czasie modlitwy.

Reasumując: rańtuch to duża, prostokątna, płócienna (lniana) chusta. Noszono go na ramionach, lub narzucony na głowę (pod czepkiem lub na nim). Często haftowany, stanowił raczej rodzaj ozdoby, przedmiot zbytku i odzienie odświętne. Dobrze ilustruje to powiedzenie przytoczone przez Lindego: kupisz jej dziś koszulkę, jutro chce rańtuszka. Nie jest to zatem element obowiązkowy i powszechny, ale ładnie haftowany, może stanowić doskonałą ozdobę i uzupełnienie stroju, nie tylko szlachcianki, ale i chłopki.

EDIT:

Dla klarowności zmieniłem ostatni obrazek. Teraz każda rycina jest w dwóch wersjach - oryginalnej i takiej gdzie na czerwono zaznaczyłem obrys rańtucha.

Rafał Szwelicki

czwartek, 8 stycznia 2015

Nakrycia głowy i fryzury panien cz.2

Poprzednio omawiałem sytuacje na Litwie:


Dziś czas na inne obszary Rzeczpospolitej. Nie ma tego za wiele i informacje są bardziej rozproszone niż w przypadku Litwy, ale warte wspomnienia.

Ruś

Nakrycia głowy i fryzury panien na Rusi tak opisuje w latach 70-tych XVII wieku Ulryk Werdum:

Co do ozdoby głowy, odznaczają się wielką zgrabnością. Zdobią je latem świeżymi kwiatami i zielonymi wieńcami, zimą muszą je zastąpić wieńce woskowe […]. Włosy oddzielają wzdłuż na środku głowy bardzo zręcznie i starannie na obie strony, a kiedy tak gładko z obu stron spadają, splatają je z boku w dwa małe warkocze, przeciągając je pod uszami ku plecom. Z tych dwóch bocznych warkoczy wraz z grubą kosą na plecach tworzą na tyle głowy krążek, na którym nawet najbiedniejsze wiejskie dziewczęta umieszczają wieniec zielony lub z kwiatów. Polskie chłopki nie są tak ładnie ustrojone, mało jednak różnicy między mieszczańska a tą ludnością.

Nie znalazłem niestety przedstawień dziewczyn z wiankami czy opisanym fryzurami z tego terenu. Wydaje się jednak, że opis powinien wystarczyć do przygotowania odpowiedniej rekonstrukcji. Warto zwrócić również uwagę na wzmiankę o tym, że polskie chłopki nie stroiły głów tak bardzo jak Rusinki. Po przejrzeniu dostępnej mi ikonografii muszę się z tym zgodzić. Zobaczmy zatem jak wygląda sprawa w przypadku polskich chłopek.

Nałęcze

Na początek warto wspomnieć o przepasce, nałęczu. Linde w swoim słowniku jedynie ją wzmiankuje:

Nałoń, Nałonie, Nałęcz = binda

Hasło binda niewiele więcej nam mówi, gdyż może oznaczać dowolną przepaskę – nie tylko na głowę, ale i np. wstęgę przez pierś. Trochę więcej znajdziemy w „Słowniku Języka Polskiego” Maurycego Orgelbranda:

Nałęczka – staropolska nazwa chusty służącej jako przepaska na głowę lub ręcznik

Najwięcej informacji o nałęczach podaje Moszyński. Pisze on, że nałęcze to długi i wąski pas tkaniny, często wyszywany na końcach i przypominający ręcznik. Składało się go kilka razy, tworząc rodzaj taśmy i obwiązywało głowę. Ten typ nakrycia głowy był charakterystyczny dla panien. Mężatki w niektórych regionach też nosiły nałęcze, ale zawsze w połączeniu z innymi chustami i czepkami okrywającymi głowę (włosy). U panien włosy były widoczne. Kilka rodzajów wiązań nałęczek pokazuje Moszyński na ilustracji nr. 359. Tego typu nakrycie głowy może nosić kobieta przy żniwach, na rycinie z Haura/Crescentyna. Widać dość wyraźnie przepaskę, jednak trudno na 100% stwierdzić czy na głowie nie ma jeszcze jakichś chust. Wygląda mi to raczej na nałęcze, ale pozostawiam mały znak zapytania (brak jest widocznego węzła i opadających na kark wyraźnych końców chusty). Wątpliwosci za to nie ma przy nakryciu głowy przedstawionym na polichromii z Orawki. Wyraźnie widać przepaskę, węzeł i spadający na kark wyszywany koniec nałęczki.



Zaplecione warkocze

Przeglądając dalej ryciny i obrazy przedstawiające chłopki zauważyłem, że kilka nie ma nakryć głowy, tylko coś co wydaje się być zaplecionymi na głowie warkoczami. Udało mi się znaleźć podobnie wyglądającą fryzurę na obrazie Jacopo Bassano „Droga Krzyżowa”. Jest to co prawda obraz włoski i wcześniejszy niż przedstawienia z Polski, ale wydaje się, że fryzura ukazanej na nim kobiety może być taka sama jak Polek. Niestety nie znalazłem na to potwierdzenia w źródłach pisanych. Natomiast ten typ ozdoby głowy – pozbawiony wstążek, czy wianków pasuje do przytoczonej wyżej wzmianki Werduma. W przypadku przedstawienia z Orawki, jak również panny chłopskiej z 1571 r nie jestem pewien fryzur, z uwagi na jakość posiadanych przedstawień. Pozostawiam zatem temat warkoczy pod rozwagę. Być może któryś z czytelników ma inny pomysł?



Pozostałe

Na koniec jeszcze trzy przedstawienia. Na polichromii z kościoła w Łaziskach widzimy dziewczynę z rozpuszczonymi włosami, bez żadnej ozdoby. Trochę podobne jest przedstawienie kobiety, być może panny, z 1578 r. Przedstawiona ma rozpuszczone włosy, z narzuconą na nie chustą, być może rańtuchem. Ostatnie z przedstawień to przedstawienie szynkarki z 1655 r. Trudno powiedzieć czy to panna, ale ma odkryte włosy i jedynie jakąś ozdobę (być może rodzaj wianka?).



Podsumowanie

Dla odtwarzających dziewczyny z Rusi dobrym pomysłem będą wszelkiego typu wianki i fryzura opisana przez Werduma. Dla panien z Polski ciekawym i prostym w wykonaniu nakryciem głowy będzie nałęcze. Można też nie wkładać żadnego nakrycia głowy, zadowalając się tylko zawiniętymi na głowie warkoczami, czy w ogóle rozpuszczonymi włosami. Tak więc rekonstrukcja nakrycia głowy polskiej panny z XVII w jest dość prosta do zrealizowania J

Jak zwykle zapraszamy do komentowania!

Rafał Szwelicki