niedziela, 23 listopada 2014

Podwójna zapaska

Dziś kontynuujemy wpisy o ubiorach kobiecych. Opisywałem już koszule, teraz czas na kolejne elementy garderoby. I tu zaczynają się pojawiać spore regionalne różnice. O ile krój przyramkowy koszul kobiecych był wspólny dla większości obszaru Rzeczpospolitej (i nie tylko), to nie koniecznie będzie tak z pozostałymi elementami ubioru.

Dziś opiszę specyficzny rodzaj „kiecki”. Czy może raczej jej przodka. A jest nim zestaw dwóch zapasek - jednej noszonej z tyłu a drugiej z przodu. Na początek oddaję głos Moszyńskiemu. Jako że tekst jest dość długi wrzucam skan:



Podobnie o tym elemencie ubioru pisze w opisie wystawy w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej jej kurator - Elżbieta Teresa Filip:

Na uwagę zasługują także prezentowane na wystawie stroje Górali śląskich, do dzisiaj w dużej mierze wykonywane z samodziałowego płótna i sukna […]. W stroju Góralki uwagę zwraca brak spódnicy – zamiast niej zakładały kobiety dwie zapaski – tylną, którą stanowił obszerny, gęsto marszczony płócienny fortuch i przednią – fortuszek. Początkowo był to tzw. modrzyniec, drukowany ręcznie techniką batikową, później zastąpił go fortuszek z jedwabnego adamaszku.

Etnografowie uważają tego typu ubiór za pierwotną formę kobiecego przyodziewku. Z jego rozpowszechnienia wyciągają wniosek, iż był to dawny strój słowiańskich kobiet. Trudno mi określić jak sprawa się miała we wczesnym średniowieczu, ale dla XVII w taki strój znajduje potwierdzenie w ikonografii.

Na początek przyjrzyjmy się rejonowi Pokucia. Teren ten zamieszkują Huculi – swoista wołosko-rusińska mieszanka. Do tradycyjnego ubioru kobiet huculskich należały noszone latem 2 zapaski - przednia i tylna. Są to proste, raczej nie marszczone w pasie płaty materiału, tkane w drobny kolorowy wzór:



Podobne stroje w latach 30-tych XIX wieku uwiecznił na swoich akwarelach Kielisiński. Nawet wzornictwo i kolorystyka uległy niewielkim zmianom:


Tradycja ta sięga jednak dalej. Nie mam co prawda przedstawień wcześniejszych z obszaru Korony, jednak ten typ ubioru odnajdujemy na Węgrzech. Na akwarelach z początku XVIII i końca XVII w widzimy wołoskie chłopki noszące 2 zapaski. Różni je zdobnictwo – są tkane w proste pasy a nie tak drobne i kolorowe wzory jak zapaski huculskie:



Podobną tradycję można prześledzić na Słowacji. Tam elementem stroju ludowego jest szeroka zapaska, prawie spódnica. Okrywa ona niemal całkowicie nogi, pozostawiając tylko wąską przerwę z przodu, która była zasłaniana przez fartuch. Wydaje się że taki strój może mieć kobieta przedstawiona na rycinie Hollara i podpisana Mulier Matrisana. Prawdopodobnie chodzi o kobietę z rejonu Matry (pasma górskiego na pograniczu słowacko-węgierskim). Uważam, że jej strój można interpretować następująco:



Tak jak pisze Moszyński, podobny ubiór odnajdujemy na Litwie. Pisze o tym Praetorius:

Podbrzusze zakrywają im dwie kapy [Decken] tkane w czerwone i białe pasy, które okrywają je z obu stron, aż do stóp, które są częściowo tkane wielokolorową nicią, a częściowo na wszelkie sposoby wyszywane.

Do tego opisu pasuje kilkakrotnie wrzucane przez mnie przedstawienie Litwinki w dziele Leppnera:



Widać na nim, że kobieta ma dwie zapaski – jedną szerszą okrywającą pośladki i biodra, a drugą węższą z przodu. Niestety opis samego Lepnera nie jest w tym miejscu zbyt pomocny. Wydaje mi się, że opisuje on drugą z przedstawionych postaci (która najwyraźniej posiada prostą spódnicę, a nie 2 zapaski).


Podsumowując. Dwie zapaski znajdujemy w XVII w na obszarze Karpat, zarówno na Węgrzech, jak i Słowacji – wszędzie tam gdzie sięgały wpływy wołoskie. Możemy zatem rozszerzyć to o inne obszary wpływów wołoskich - Pokucie, Ruś Czerwoną, czy południową Małopolskę. Tak jak pisze Moszyński znajdujemy je także na Litwie. Nie znalazłem jednak ich śladu na innych wskazanych przez niego terenach (co nie znaczy, że tam nie występowały). Zapaski takie mają zawsze bardzo podobną konstrukcję. Są to dwa płaty materiału, raczej nie marszczone w pasie (to wydaje się być późniejsza cecha). Płaty te mają przyszyte taśmy, służące do wiązania. Widziałem gdzieś rekonstrukcję takich zapasek, gdzie obie były wiązane ze sobą. Jednak w przypadku znanych mi z etnografii egzemplarzy nigdy nie spotkałem się z takim rozwiązaniem. Ludowe zapaski zakładano po kolei. Najpierw zakładano tylną i przewiązywano w pasie z przodu, a następnie zakładano przednią i zawiązywano z tyłu. Taka też rekonstrukcja wydaje mi się być najwłaściwszą i najbardziej oddającą to co przedstawia ikonografia.

Rafał Szwelicki

piątek, 14 listopada 2014

Jeszcze o koszulach kobiecych


Dziś krótki dodatek do tematu koszul kobiecych. Wspominałem poprzednio, iż koszula może być dwudzielna, a dół (podołek) może być pofałdowany z tyłu i po bokach. Ostatnio zwróciłem uwagę na to że tak wydaje się być uszyta koszula Litwinki przedstawionej przez Lepnera:

Gdy się jej dobrze przyjrzymy to możemy zauważyć, że rąbek z przodu jest dość prosty, a jednocześnie silnie pofałdowany na bokach. Jak wspominałem podobnie szyto ludowe koszule piotrkowskie. Oto wykrój:


Koszulę taką szyto z dwóch gatunków płótna. Góra była szyta z cienkiego lnu, natomiast podołek ze zgrzebnego. Na rysunku zaznaczyłem także wymiary poszczególnych części (na podstawie jednego z zachowanych egzemplarzy), a także kierunek w którym biegły nici osnowy. Jak widać szyto ją z płócien o 2 różnych szerokościach. Co ciekawe te właśnie szerokości (44-48 cm i 62-68 cm) są najczęstsze wśród płócien ręcznie tkanych. Góra koszuli różni się od litewskiej – ma krój poncza podczas gdy litewska przyramkowy. Różnią się też rękawy. Wydaje się natomiast, że dół uszyto podobnie. Tak więc krój koszuli pokazanej u Lepnera można zrekonstruować następująco:


Na ilustracji zaznaczyłem miejsca gdzie należy wykonać marszczenia. Powinno dać nam to wygląd zbieżny z przedstawieniem Lepnera.

Do uszycia koszuli oczywiście najlepiej użyć lnu ręcznie tkanego. Jeżeli zdecydujemy się jednak na tańszy, maszynowy to należy zwracać uwagę na to, że len produkowany przez chłopów był dosyć zbity i niezbyt cienki. Pod względem faktury, grubości i ilości nici na cm przypomina len z worków wojskowych. Czasem jest też lepszej jakości (cieńszy). Dość dobrze różnice w jakości tkaniny oddałoby wykonanie podołka koszuli z lnu workowego, a ciałka i rękawów z trochę cieńszego lnu. Warto kupić len nie do końca biały, lub w ogóle naturalny. Taki len dość łatwo wybielić do poziomu bieli lnu domowej roboty – trzeba go tylko wystawić na słońce i regularnie polewać (powinien być cały czas lekko wilgotny). Po około tygodniu-dwóch ładnie wyblaknie. Niestety taka operacja wymaga dość słonecznej pogody, o którą trudno o tej porze roku. Chłopki zimą przędły, tkały i szyły, a bieliły płótna i koszule późną wiosną i latem. Porównanie lnu workowego i ręcznie tkanego można znaleźć we wpisie o szyciu gaci:


Kolejny element, na który warto zwrócić uwagę, to zapięcie przodu koszuli. Niestety tekst u Lepnera nie wyjaśnia jak zapinano koszule. Poniżej zdjęcie ludowej koszuli z Wileńszczyzny i porównanie do rysunków Lepnera:


Koszula ludowa zapinana jest na małe niciane guziki. Nie wiem czy takie były stosowane w XVII w. Na jednym z rysunków Lepnera widać zapięcie, jak się wydaje, na wstążkę/tasiemkę. Niestety na drugim nie widać żadnych guzików ani tasiemek. Z kolei u szynkarki koszula wydaje się być zapięta tylko pod szyją (być może przewiązana), przez co tworzy się charakterystycznie otwarty dekolt.

Skoro mowa o zapięciach, to warto zwrócić także uwagę na kołnierzyk ludowej koszuli litewskiej. Ma on ozdobę w postaci charakterystycznych trójkątów. Lepner takiego zdobienia nie pokazuje, ale podobne trójkąciki widzimy na przedstawieniach polskich koszul. Oczywiście rysunki te są tak schematyczne, że owe trójkąty mogą być czymkolwiek – koronką, czy malutką kryzą lub falbanką. Tym niemniej wrzucam pod rozwagę porównanie:



Na razie to tyle luźnych uwag do kroju koszuli. Być może z czasem rozszerzę to zagadnienie o kolejne wpisy (np. zdobienia, hafty etc.).

Rafał Szwelicki

niedziela, 2 listopada 2014

Koszule kobiece



W zeszłym roku pisałem o koszulach chłopskich. Wtedy skupiłem się głównie na męskich, o kobiecych jedynie wspominając przy okazji omawiania typologii:


Ostatnio dostałem trochę zapytań o koszule kobiece, czas zatem wrócić do tematu.

Jak pisałem w poprzednim artykule koszule męskie w ikonografii i zachowanych zabytkach mają głównie kroju poncza. Jak sprawa wygląda z koszulami kobiecymi? Etnograficznie koszule te mają najczęściej, zależnie od regionu,  krój przyramkowy, lub bezprzyramkowo-marszczony. Pytanie jaki krój przedstawiają nam źródła z epoki.

Tak jak poprzednio zaczniemy od tekstów. Na początek Ulryk Werdum, który w swoim dzienniku z lat 1670-72 tak opisywał koszule chłopek ukraińskich:

Latem chodzą tylko w koszuli, u chłopek z grubego płótna, u mieszczek i majętniejszych dziewczyn z haftowanej kitajki, przy czym wszystkie kształty ich ciała prawie równie dobrze widzieć można, jakby nago chodziły. Górna część takich koszul jest u szyi i pasa ściągnięta w fałdy jak kabat i zgrabnie obramowana różnokolorową bawełną.[…] Polskie chłopki nie są tak ładnie ustrojone, mało jednak różnicy między mieszczańską a tą ludnością.

Z opisu dowiadujemy się, że koszula to główny i latem często jedyny ubiór chłopki ukraińskiej. Nawet bogatsze mieszczki nie nosiły pod koszulami żadnej innej bielizny, co potwierdza ikonografia:


Koszule te były szyte z płótna (lnianego lub konopnego), albo kitajki (cienkiej jedwabnej tkaniny o splocie płóciennym – współczesnej tafty lub habotai). Koszule te wg. autora miały być ściągnięte w fałdy jak kabat i haftowane kolorowymi nićmi bawełnianymi. Co do chłopów polskich ważną informacją jest to, że ich ubiór nie odbiegał od ubioru mieszczan.
      
Przywoływany wielokrotnie Leppner tak z kolei opisuje koszule Litwinek:

Ich koszule są z małych i dużych konopi, które przędą w miejsce lnu. Kiedy idą do kościoła lub w gości zakładają dwie, a bogate trzy koszule na raz.  Wokół szyi noszą kołnierzyki [stójki? Jak w męskich jest to określone jako Einosel/Apikakle], […] rękawy koszul są długie, przy ramionach szerokie, często w tym miejscu wyszywane, przy rękach są wąskie i zebrane [pofałdowane].

Opis ten doskonale współgra z ilustracjami przedstawiającymi Litwinki:



Jak widzimy koszule litewskie mają dość szerokie i długie rękawy, mocno fałdowane przy mankietach, a także na ramionach. Zarówno mankiety, jak i ramiona są wyszywane. Same koszule są też dość szerokie i zebrane w fałdy pod szyją. Pasuje to bardzo dobrze do kroju przyramkowego, według którego szyte są ludowe koszule litewskie. Dla przypomnienia ten krój wg. Moszyńskiego:



Koszula taka składa się z dwóch części – górna wykonana była z dobrej jakości płótna, dolna, tzw. podołek z płótna gorszej jakości. Koszule odświętne były wyszywane na mankietach, kołnierzyku, pod szyja i na ramionach. Koszule robocze nie były wyszywane, miały też trochę węższe i mniej pofałdowane rękawy. W koszulach litewskich widocznych na ilustracjach Leppnera rękawy pofałdowane są też przy ramionach, ale może to wynikać z tego że są to egzemplarze odświętne.
Podobnie do litewskich wyglądają koszule, na przedstawieniach z terenów Polski:


Wszystko to są raczej przedstawienia mieszczek, ale jako, że Werdum nie widział różnic pomiędzy ich i chłopskim ubiorem, mogą nam posłuzyć za przykład.  W przypadku szynkarki dość dobrze widać krój przyramkowy, na drzeworycie przedstawiającym kobietę przy studni nie jest on tak wyraźny, jednak możemy go założyć. U kobiety z Tarłowa widać tylko fragment rękawa nie można więc określić z całą pewnością kroju. Jednak fakt, że rękawy są w zasadzie identyczne z tymi u pozostałych kobiet, możemy założyć, że krój całej koszuli też jest podobny.

Wszystkie powyższe koszule maja krój przyramkowy. Moszyński pisał za Tilkem, że dla Słowian charakterystycznym i unikalnym był krój bezprzyramkowo marszczony. Niestety nie udało mi się odnaleźć ikonografii poświadczającej go w stu procentach. Poniżej przedstawiam pochodzącą z Oekonomiki Haura rycinę chłopki w koszuli, która może mieć podobny krój. Widoczny rękaw wydaje się być wszyty bardzo głęboko i wchodzić klinem aż do szyi, co jest charakterystyczne dla kroju bezprzyramkowego.


Reasumując.

  • Dla chłopek i mieszczek z terenu Polski w XVI i XVII w najpewniejszym krojem koszul jest krój przyramkowy.
  • Koszule były długie – sięgały do pół łydki lub do kostek.
  • Koszule często były dwudzielne – od pasa w górę robiono je z lepszej tkaniny, a dół z gorszej. Warto taką cechę kroju zachować. Podołek można wykonać szerszy niż ciałko (tak określa się czasem górę koszuli). W takiej sytuacji należy go pofałdować  - mocniej z tyłu, słabiej lub wcale z przodu i po bokach. W ten sposób szyto dawniej koszule w ludowym stroju piotrkowskim. Być może podobnie szyte były koszule na Ukrainie stąd uwaga Werduma o ściągnięciu w pasie jak kabat.
  • Koszule odświetne były często wyszywane. Tu zalecam jednak ostrożność – hafty to bardzo charakterystyczna dla danego regionu i okresu rzecz. Naprawdę łatwo o pomyłkę i zrobienie czegoś co nie mieściło się w stylistyce epoki.
  • Krój bezprzyramkowo marszczony jest słabo atestowany, dlatego raczej go nie polecam.

Rafał Szwelicki


niedziela, 26 października 2014

Zapaska naramienna

                                                                                                                
Dziś krótki artykuł o pewnym elemencie ubioru, który jakiś czas temu zwrócił moją uwagę. Zaczęło się od książki Aleksandra Błachowskiego Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy Zachodniej w ikonografii J. Głogowskiego i K.W. Kielisińskiego. Jest to zbiór prawie tysiąca obrazków przedstawiających ubiory ludności wiejskiej i przedmieść odwiedzanych przez autora. Powstały one w większości w latach 30-tych XIX w i dokumentują tradycyjny ubiór ludowy. Jak się uważa korzenie wielu z tych ubiorów sięgają XVII w i wcześniej. Dziś opiszę jeden z takich elementów ubioru.

Wśród przedstawień kobiet polskich z końca XVI i początku XVII w widzimy kilka odzianych w charakterystyczny długi płaszcz:

Vecellio tak opisuje ten ubiór:

Noszą one [Polki] płaszcz podbity futrem, pokryty jedwabiem lub suknem różnego koloru, wedle własnego upodobania.

Płaszcz ten sięga do kolan, czasem trochę krócej, czasem dłużej i jest mocno pofałdowany. Pytanie zatem jak był krojony. Obecnie w rekonstrukcji najczęstsze są płaszcze z wycinka koła – ćwiartki, półkola lub niemal pełnego koła. Płaszcze takie są znane z wielu zabytków:


Jednak jak widzimy układają się one trochę inaczej niż te na przedstawieniach polskich kobiet. Są pofałdowane u dołu, ale na ramionach i przy szyi fałdy zanikają. U Polek wydaje się, że idą one aż pod szyję, a czasem wręcz pod szyją jest ich więcej niż u dołu. Szukając dalej trafiłem na rycinę Josta Ammana z której Vecellio korzystał, oraz ilustracje w książce Lucasa de Heere. Widać na nich dokładnie, że płaszcz jest fałdowany od dołu do góry:


Szczególnie dobrze widać to na ilustracji d’Heere. Wygląda to tak jakby płaszcz był zebrany w fałdy i wszyty do paska (kołnierza). W ten sposób powstaje fałdowanie podobne do tego znanego ze spódnic - równe fałdy od dołu do góry.

A teraz spójrzmy na płaszcze narysowane przez Kielisińskiego, od których zaczęło się moje zainteresowanie tematem:



Wyglądają dość podobnie – jak szerokie pasy materiały, pod szyją ściągnięte w fałdy. Oczywiście są też różnice. Wykonane są z mniejszej ilości tkaniny, stąd fałdy są mniej wyraźne. Płaszcze są sporo krótsze, a wiązanie pod szyją mniej dopasowane, ale ogólna zasada wykonania wydaje się być podobna. Co ciekawe taki typ okrycia przetrwał do naszych czasów w ludowym stroju świętokrzyskim i nazywa się zapaską naramienną:


Zdjęcie pochodzi z tej strony:
Zapaska ta jest krótsza od płaszczy widocznych na siedemnastowiecznych przedstawieniach, ale tak jak one jest fałdowana u góry. Dzieje się tak, bo jest szyta podobnie jak spódnica czy normalna zapaska – z prostokątnego kawałka materiału, który jest następnie fałdowany i zszywany z paskiem tkaniny. Końce tego paska służą jednocześnie (po zawiązaniu ich pod szyją) za zapięcie płaszcza.

Jednak czy tego typu płaszcze znajdziemy w XVI/XVII wieku? Okazuje się, że tak. W zbiorach Muzeum Wiktorii i Alberta znajduje się ciekawy kobiecy płaszcz z ok. 1590-1610 r:


Jest on jak widać mocno pofałdowany, zarówno u góry, jak i u dołu. Susan North w książce Seventeenth-Century Women's Dress Patterns: Book 1 pokazuje krój tego płaszcza. Składa się on z kilku trapezoidalnych części, zszytych razem. Całość pod szyją jest mocno marszczona i wszyta w listwę kołnierza. W listwie są otwory służące do przewlekania wstążki, służącej zapięciu płaszcza.

Podsumowując. Artykuł ma na celu pokazanie, że oprócz płaszczy z półkola w XVI i XVII w znano płaszcze w formie prostokąta lub trapezu i marszczone pod szyją. Marszczenia takie wszywano w kołnierz i być może przyszywano też do taśmy. Prawdopodobnie tego typu płaszcze mieszczańskie trafiły później na wieś i stały się elementem stroju ludowego. Jako zapaska naramienna w czasach Kielisińskiego były znane na sporym obszarze Polski – w Mazowieckim, w okolicach Częstochowy, pod Krakowem, w Świętokrzyskim i w Sandomierskim. Z czasem zanikły, poza ludowym strojem świętokrzyskim. Niestety nie znalazłem jeszcze potwierdzenia, że taki element ubioru był noszony przez polskie chłopki. W Ekonomice Haura z 1689 r znajduje się przedstawienie kobiety w podobnym płaszczu, które na końcu tego wpisu zamieszczam, ale trudno określić czy to szlachcianka, mieszczka czy może bogatsza, lub odświętnie ubrana chłopka. Pozostałe ryciny u Haura przedstawiają chłopów więc i z tą może być podobnie, ale do końca nie jest to pewne.  Inne znane mi przedstawienia chłopek z XVI-XVII wieku pokazują je raczej w czasie pracy w polu, jak piorą czy krzątają się w domostwie, a więc w sytuacjach gdy płaszcz nie był używany. Możliwe również, że okrycia tego typu wywodzą się z dawniejszej tradycji. Podobne płaszcze widać na ilustracjach kobiet łotewskich i estońskich. Czasem są one marszczone, czasem to tylko prostokątny kawałek materiału spięty broszą. Tam wywodzą się one z płaszczy bałtów poświadczonych już w VII w (patrz A. Zarina Apgerbs Latvija). Może i w Polsce ten typ ubioru wywodzi się z okryć słowiańskich? Trudno mi to na razie stwierdzić, ale z kronikarskiego obowiązku wspominam o takiej możliwości.

Jak zwykle czekamy na wasze uwagi i komentarze.


Rafał Szwelicki

środa, 8 października 2014

Instrumenty litewskie

Dziś pierwszy artykuł przedstawiający instrumenty muzyczne używane przez chłopów w Rzeczpospolitej. Od razu zaznaczam – nie jestem muzykologiem, nie gram też na niczym*. Przeglądając ikonografię i czytając źródła często trafiałem na instrumenty muzyczne i grajków. Dlatego postanowiłem temat przybliżyć naszym czytelnikom. Na początek pójdzie Litwa. Tu jest o tyle łatwo, że mamy dość dobre opisy i ilustracje. Zapraszam zatem do czytania i komentowania.

Jako główne źródło dla tego wpisu posłuży opis muzyki i instrumentów Litewskich w dziele Teodora Lepnera Der Pruesche Littauer. Książka została wydana po raz pierwszy w 1744 r, jednak została napisana dużo wcześniej (autor zmarł w 1691 r, jego opisy powstały prawdopodobnie w latach 70-tych lub 80-tych XVII w ).  Lepner opisuje muzykę Litwinów rozdziale 10 swojego dzieła. W opisie wymienia kilka instrumentów.

Truba

Pierwszym instrumentem który opisuje jest rodzaj trąby:

Mają specjalny rodzaj trąbek czy też puzonów [Posaunen], które nazywają Truba. Są one wewnątrz puste, wydrążone z drewna jodłowego, na końcu całkiem szerokie i okrągłe, jak puzon, owinięte przy pomocy Davet (kory brzozowej) i długie na sążeń.**

Lepner opisuje instrument zwany obecnie daudyte i występujący tylko w Auksztocie. Co ciekawe pisze, że miejscowi zwali go truba. Jest to wyraźny slawizm  (nie jedyny zresztą przekazany przez Lepnera, inne to np. pierogi czy magierka). Nie wiem na ile daudyte jest ludową nazwą, a na ile późniejszym lingwistycznym konstruktem, służącym „oczyszczeniu” języka, dlatego dalej będę używał słowa truba, jako potwierdzonej historycznie nazwy. Wg. informacji jakie znalazłem truba była wykonywana z prostego pnia lub gałęzi o długości  120-170 cm (trochę mniej niż sążeń) jesionu, wierzby, klonu, wiązu lub brzozy (brak opisanej przez Lepnera jodły). Drewno było dzielone na pół, z wyjątkiem końca (ustnika). Następnie obie części były drążone w bruzdy o rosnącej szerokości. Następnie połówki łączono, zaklejano przy pomocy smoły lub dziegciu i owijane gotowaną korą brzozową. Na trubach grano parami. Obie były strojone unisono co miało dawać ciekawy efekt. Tak o tym pisze Lepner:

Dwóch gra jednocześnie na tych puzonach, co wywołuje ciekawy efekt.

Poniżej fragment ilustracji z Lepnera, oraz zdjęcie takiego instrumentu:




Jak widać rysownik dość dobrze oddał paski kory oplatające instrument. Na tej stronie możecie też znaleźć pieśń gdzie na wstępie i na zakończenie słychać truby (trzeba kliknąć na nutkę pod zdjęciem instrumentu):

Kankles

Kolejne instrumenty Lepner jedynie wymienia, widać je również na ilustracji. Pierwszym jest kankles (który Lepner nazywa kanklos):

                Oprócz tego mają [instrument] zwany po niemiecku Schweins Kopf [dosłownie „świński łeb”] (Kanklos) z dziewięcioma lub dwunastoma mosiężnymi strunami […]***

Kankles jest to rodzaj psałterium czy też cytry. Uważa się go za najbardziej archaiczny z instrumentów litewskich. Według legend to na nim dawni bardowie grali melodie pod pieśni o bohaterach. Według legend na pieśń pogrzebową często specjalnie przygotowywano instrument. Podobno najlepsze brzmienie miały mieć te zrobione z drewna wyciętego w głębokiej knieji w okresie pomiędzy zgonem bohatera, a jego pogrzebem. Istnieje kilka rodzajów tych instrumentów. Wiele ma tylko 5 strun, jednak te z Auksztoty mają najczęściej 9 lub 12  - tak jak w opisie Lepnera. Struny wykonuje się z miedzi, stali lub jelit, natomiast pudło z lipy, klonu, czarnej olszy lub dębu. Gra się potrącając struny palcami lub przy pomocy pałeczki wykonanej z drewna, kości lub pióra. Współczesne egzemplarze różnią się od tego w dziele Lepnera:



         Trudno mi powiedzieć czy to błąd rysownika, czy też dawniej miały one inny kształt (a może to tylko regionalizm). Oprócz kształtu pudła różni je to że współcześnie struny są różnej długości, a te z ilustracji Lepnera – tej samej. Znalazłem jednak stare zdjęcie grajka, który trzyma kankles którego struny wydaja się mieć taką samą długość.

Bęben

        Kolejnym instrumentem wymienionym przez Lepnera jest bęben. Nie podaje on jego litewskiej nazwy (obecnie bęben to būgnas), ani szczegółów budowy. Ludowe bębny litewskie były robione z wydrążonych pni brzozy lub jesionu, a małe bębenki – z obłogu. Pokrywano je skórą koźlą lub psią. Duże bębny miały jedną lub 2 membrany. Na tych z pojedynczą grano stawiając bęben na ziemi. Na ilustracji Lepnera widać bęben. Podobny ma też jeden z grających na ilustracji Praetoriusa przedstawiającej taniec litewski:


Flety i fujarki

Kolejną kategorią instrumentów wspomnianą przez Lepnera są poprzeczne  i inne flety/fujarki [Pfeiffe]. Jak w przypadku bębnów nie opisuje ich w żaden sposób. Wiemy, że Litwini konstruowali mnóstwo różnych ludowych typów takich instrumentów. Poprzeczny flet jest widoczny na ilustracjach Lepnera i Praetoriusa. Ludowe flety poprzeczne zwane svilpa wykonywane były z wierzbowej lub osikej kory, albo z drewna jesionowego lub klonowego. Ludowe flety tego typu są otwarte – podczas gry jedną ręką zatyka się ich koniec, nie mają też otworów. Praetorius i Lepner pokazują inne – jak się wydaje klasyczne renesansowe flety poprzeczne. Być może instrument ten zaginął, albo po prostu nie dotarłem do informacji o nim. Poniżej przedstawienia:


Oprócz tych fletów na Litwie istnieje cała masa ludowych fletów i piszczałek. Nie mam jednak ich potwierdzenia w ikonografii więc ich nie opisuję. Wyczytałem natomiast że wiele odmian powstało późno – w końcu XIX i na początku XX w na fali zainteresowania tradycyjną muzyką.

Skrzypce/gęśle

Kolejny wspomniany przez Lepnera instrument określa on niemieckim słowem Fiddel. Nie bardzo wiadomo czy chodzi mu o skrzypce barokowe, czy jakiegoś ich prekursora – gęśle czy też fidel. Brak jest też ich przedstawień. Wiemy, że w XVII w skrzypce były bardzo popularnym isntrumentem w Polsce – znane są liczne przedstawienia i opisy. Skrzypce miały być kupowane przez Litwinów a nie wykonywane własnoręcznie. Tak samo w opisach skrzypiec na stronach opisujących litewską muzykę ludową spotykałem się ze stwierdzeniami, że był to import. Być może jest to wpływ kultury polskiej?

Drumla

Ostatnim wymienianym przez Lepnera instrumentem, który również, tak jak skrzypce był przez litewskich chłopów kupowany jest drumla (Lepner nazywa ją z niemieckiego Brummeisen, jej nazwa litewska to dambrelis). Nie udało mi się znaleźć przykładu w ikonografii z terenów Litwy, czy też znalezisk z XVII w, ale znalazłem starszą drumlę – pochodzącą z XIV w i znalezioną na zamku w Wilnie:


Dudy
Ostatnim instrumentem muzycznym znanym z XVII w Litwy są dudy. Lepner nic o nich nie wspomina, ale na ilustracji Praetoriusa możemy znaleźć dudziarza. Dudy ludowe (zwane dudmasis, albo duda – znów wyraźny slawizm) były bardzo mało rozpowszechnione na Litwie aż do XX w. Znane są z terenów Łotwy czy Polski, ale na Litwie wg. etnografów występowały tylko sporadycznie. Wykonywano je z owczej, koźlej, wołowej lub psiej skóry, albo owczego żołądka. Ludowe dudy litewskie miały jedną piszczałkę melodyczną i jedną lub dwie burdonowe. Chłop z obrazu Praetoriusa ma dudy z dwiema takimi piszczałkami:



Z wymienionych wyżej instrumentów wg. Lepnera chłopi kupowali tylko drumle i skrzypce. Wszystkie pozostałe wykonywali powszechnie we własnym zakresie co wzbudziło podziw Lepnera:

Tacy z nich artyści! [Solche Künstler sind sie!]

Lepner zachwycony był również litewskim śpiewem. Według niego wszyscy Litwini byli urodzonymi muzykami (Musici naturales). Śpiewem zajmowały się głównie kobiety. Mężczyźni raczej skupiali się na grze na instrumentach. Kobiety za to śpiewały ciągle – przy każdej pracy od rana do wieczora i były w tym bardzo dobre. Owa muzykalność musiała autentycznie wywrzeć na nim wrażenie. Jego opisy są zazwyczaj dość zwięzłe i rzeczowe, tymczasem w akapicie o muzyce, a szczególnie śpiewie czuć autentyczny podziw. Akapit jest dość długi więc go na razie nie przytaczam. Może kiedyś J

Rafał Szwelicki


* Z wyjątkiem czyichś nerwów. W tym jestem prawdziwym wirtuozem.

** W oryginale (po korektach zapisu):
Sie haben eine sonderlich Art Trompeten oder Posaunen, welche sie Truba nennen. Diese ist inwendig hohl, von Tannen Holz ausgehöhlt, am Ende ziemlich breit und rund, wie eine Posaune, auswendig mit Davet (Birke Rinden) dich umwunden, uber ein Klafter lang.

*** Ten i dalszy ciąg w oryginale:
Sonst haben sie den so von den Deutchen genannten Schweins Kopf (Kanklos) mit neun oder zwolf messingenen Seiten bezogen, die Trommel, Quer und andre Pfeifen, eine Fiddel und Brummeisen, dieses kauffen sie nur aus dem Krahm, die andre jezt benannte Stücke machen sie alle selbsten. Solche Künstler sind sie!


sobota, 4 października 2014

Bezpieczny cep

W poprzednim artykule opisywałem wygląd cepów i to jak cep zbudować. Warto jednak zauważyć, iż cep, czy to oryginalny, czy wykonany przez nas to dość niebezpieczne narzędzie (nie tylko dla przeciwnika, ale też dla użytkownika czy jego kolegów). Uderzenie cepem może powalić człowieka w zbroi, a co dopiero nieopancerzonego muszkietera czy szlachcica. Możemy też po prostu zostać niedopuszczeni do inscenizacji. Stąd poniżej opiszę swoją próbę wykonania bezpiecznego cepa. Chciałem by wyglądał jak najbardziej realistycznie, a jednocześnie umożliwiał bezpieczne młócenie szlacheckich łbów i szwedzkich zadków.

Na początek typ cepa. Zdecydowałem się na wiązanie kapicowe, które wydaje mi się najodpowiedniejsze dla XVII w Rzeczpospolitej. Można jednak wykonać inne wiązanie.

Materiały

Do wykonania bezpiecznego cepa będziemy potrzebować:
- otuliny
- okleiny drewnopodobnej
- skóry i sznurków lub ścięgien na kapice i ich łączenia
- 2 kijów

Pierwszą kwestią są kije – dzierżak i bijak. Dzierżak najlepiej wykonać z naturalnego kija. Ja użyłem do tego celu leszczynowej gałęzi. Jest ona trochę cieńsza niż w oryginalnym cepie, na którym wzorowałem swój bezpieczny. Po pierwsze, dlatego że grubszy pręt nie jest konieczny – bijak jest lżejszy niż w oryginale, po drugie tak też jest trochę bezpieczniej – jak ktoś podejdzie pod dzierżak to nie dostanie grubym i ciężkim kijem. Dzierżak powinien mieć ok. 1,5 m długości (choć ikonografia pokazuje też dłuższe – ok. 2 m). Dla leniwych lub miastowych – można użyć trzonka do szczotki, lub grabi. Optymalny byłby taki o średnicy ok. 30 mm. Nie ma potrzeby brać grubszego. Na bijak potrzebujemy drugiego kija. Ponieważ będzie on ukryty w otulinie możemy spokojnie użyć kijka sklepowego. Dobierając otulinę wybrałem taki by ładnie wchodził wewnątrz. Kijek ten powinien mieć ok. 1 m długości.

Druga sprawa to otulina – potrzebujemy 1 m. Dobieramy taką by dobrze pasowała średnicą do naszego kija, który wybraliśmy na bijak. Ja wybrałem otulinę pokrytą warstwą jakiejś folii – o taką czerwoną (są też otuliny bez tej folii – jak te szare na dole, ale bałem się, że okleina będzie się kiepsko na nich trzymać):




Kolejna kwestia to okleina. Nie chcemy przecież biegać z czerwonym cepem. Na szczęście w sklepach budowlanych i na znanym serwisie aukcyjnym można bez problemu kupić okleiny drewnopodobne. Służą głównie do upodabniania blatów z paździerzu do takich z litego drewna. Nam posłużą do upodobnienia otulinowego bijaka, do drewnianego. 1 mb okleiny o szerokości 30 lub 45 cm wystarczy nam w zupełności (a nawet trochę zostanie).

Ostatni potrzebny materiał to skóra i ścięgna na wiązanie. Na kapice najlepsza byłaby skóra surowa (niegarbowana). Taka skóra po namoczeniu staje się elastyczna i można ją formować, natomiast, gdy wyschnie staje się twarda. Ja takiej nie miałem. Zamiast tego użyłem grubej skóry roślinnej. Do tego z tej samej skóry wyciąłem rzemienie na wiązanie.

Wykonanie

Pierwszym krokiem jest przygotowanie dzierżaka. Jak pisałem użyłem kija leszczynowego. Z grubsza go okorowałem i półokrągłym pilnikiem wykonałem zakończenie pod kapicę:



Trochę więcej pracy zajmuje przygotowanie bijaka. Ja wykonałem swój następująco. Po pierwsze użyłem kijka z marketu. Był on za cienki by wypiłować w nim zakończenie takie jak w dzierżaku. Stąd wykonałem nasadkę z kawałka drewna, którą odpowiednio wyprofilowałem:



Nasadkę nawierciłem, koniec pręta lekko wypiłowałem pilnikiem (nie miałem wiertła tej średnicy) i wkleiłem w nakładkę. W ten sposób uzyskałem odpowiednie zakończenie. Następnie wkleiłem pręt w otulinę i ścisnąłem jej końce taśmą. Warto zauważyć, że otulina musi być trochę dłuższa niż pręt, tak by uformować ładne zakończenie bijaka. Na początku okleiłem cały bijak dodatkową taśmą i to w sposób nierówny. Po to by cały bijak był bardziej zbliżony do naturalnych bijaków (które nie były idealnie okrągłe jak robione na tokarce):



Okazało się jednak, że nie udało mi się tego idealnie równo okleić. Sama okleina, którą kupiłem była termokurczliwa, ale mimo wszystko nie wyszło to za dobrze. Zdarłem ją, zatem, razem ze zgrubieniami z taśmy i okleiłem od nowa.
               
                Wykonanie kapic jest już bardzo proste. Są to zwyczajne paski skóry. Najpierw przywiązujemy je na wyprofilowanych zakończeniach dzierżaka i bijaka, a następnie łączymy pętlami z rzemienia. Całość pracy wykonujemy po namoczeniu skóry – będzie dużo łatwiej, a dodatkowo po wyschnięciu zachowa ona częściowo nadany jej kształt (chyba, że używamy skóry chromowej, wtedy moczenie niewiele nam da). Na poniższym zdjęciu widać kapicę założoną na bijak, a także już wykonane wiązania do połączenia z drugą kapicą.



I tyle. Po skończeniu roboty warto kapicę i więź posmarować olejem (może być lniany, lub inny spożywczy). Gotowy cep prezentuje się tak:


 Koszty i czas

Koszty wykonania cepa to mniej więcej:
- dzierżak: od 0 pln za kij leszczynowy do 3-5 pln za trzonek od szczotki/grabi
- pręt na bijak: ok. 3-4 pln
- otulinka: ok. 3 pln za 2 m (u mnie nie mieli krótszych więc mam na drugi cep J)
- okleina: ok. 6-8 pln za 1mb (starcza na 2-3 bijaki)
- skóra: trudno powiedzieć – ja użyłem odpadów

W sumie zrobienie cepa kosztowało mnie ok. 10-12 pln, przy czym zostało mi trochę materiałów. Czas pracy to kilka godzin. Trudno mi powiedzieć ile mi to zajęło – ok. 3-4 godzin, następny zrobiłbym szybciej (myślę, że w 2 godziny jakbym musiał się spieszyć). Więcej czasu zajęło mi opracowanie technologii i wyszukanie materiałów.

Wnioski z użytkowania

Cep wypróbowałem na Polach Chwały. Na pierwszy rzut oka nikt nie poznał, że jest piankowy. Wprost przeciwnie – ten wyraz przerażenia i odruchowe zasłanianie się, gdy po chwili rozmowy bez ostrzeżenia uderzałem nim kogoś świadczą o tym, że iluzja spełniła swoje zadanie. Trafionym cep tak się podobał, że często go pożyczali by zmłócić kolegów J

Myślę, że tak wykonany cep może zagościć na polu bitwy. Podobnego cepa można używać też w treningach (są Fechtbuchy opisujące walkę cepem) – wtedy wyjdzie nawet taniej, bo nie musimy stosować okleiny drewnopodobnej. Już z kolegami zastanawialiśmy się nad sparingiem cep na szablę („szabla” Go-Now ;) ). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie jest full reko. Znajdą się pewnie tacy, którzy uznają to za mrok. Cóż na takich mam normalny cep ;). Myślę, że nawet lekkie uderzenie skłoni ich do zastanowienia się czy warto z normalnym wychodzić do inscenizacji. Ciekaw jestem jak na sprawę zapatrują się organizatorzy imprez. Osobiście, jako widz wolałbym zobaczyć cepnika zamachującego się na przeciwnika niż takiego, co tylko wystawia cep do przodu i nieśmiało nim majta. Jako uczestnik również wolałbym dostać piankowym cepem w głowę niż w ramię czy nogę lekkim majtnięciem drewnianego (bo wiem jak czuć jedno i drugie). Myślę że to taki sam kompromis pomiędzy realizmem a bezpieczeństwem jak strzały-pacynki. Zapraszam do komentowania i dyskusji na naszym profilu na FB.


Rafał Szwelicki

PS. Urodził mi się w głowie pomysł na kolejną bezpieczną broń, która wyglądać będzie naprawdę morderczo. Na razie nie zdradzam, co to – jak wykonam to nie omieszkam wypróbować. Czujcie się ostrzeżeni ;)

czwartek, 2 października 2014

Cep

Proste jak budowa cepa jak mówi porzekadło. Tylko co to znaczy? Jak zbudowany jest cep i jak zbudowany był w XVII wieku? Postaram się to pokrótce omówić poniżej. Dzięki tym informacjom łatwo będzie wykonać cep własnoręcznie.

Na początek trochę teorii. W procesie uzyskania ziarna konieczne jest wymłócenie kłosów. Dawniej stosowano kilka metod młócki – najprostsze to wydeptywanie zboża (czy to przez ludzi czy np. przez woły), druga metoda to użycie tribulum – deski nabitej krzemieniami, trzecia, to zastosowanie cepów. Tribulum stosowano w imperium rzymskim oraz na starożytnym wschodzie. Oprócz ziarna w procesie młócki uzyskiwano słomiana sieczkę. Była ona materiałem przydatnym np. w wyrobie cegły mułowej. W europie środkowej i północnej królował jednak cep. Wiąże się to z faktem, że w procesie młocki uzyskiwano dobrą, prostą i nie połamaną słomę. Był to ważny surowiec, używany do krycia dachów, czy też wyrobu różnych przedmiotów (kapeluszy, obuwia etc).

Według Moszyńskiego cepy możemy podzielić na kijowate (czyli najzwyklejsze kije), kijowato-dwudzielne (specjalnie obrobiony kij z przewężeniem, w którym dość łatwo się wygina) i dwudzielne. Cep kijowaty obok normalnego widać np. na tej XV wiecznej ilustracji:


Nas najbardziej będą interesować cepy klasyczne - dwudzielne. Cep taki składa się z 2 elementów drewnianych: dzierżaka i bijaka złączonych ze sobą więzią (dzierżak to ten kij za który trzymamy, bijak to ten którym walimy). Bijak i dzierżak to zwykłe kije, natomiast to co jest ciekawe w konstrukcji cepa to więź. Moszyński wyróżnia kilka typów więzi. W Polsce najpowszechniej występuje wiązanie kapicowe:


Wiązanie takie składa się z 2 nakładek noszących nazwę kap lub kapic. Kapice wykonywane były najczęściej ze skóry (często surowej, formowanej na mokro, która po wyschnięciu twardniała). Widziałem też takie wykonane z wygiętego kawałka drewna (prawdopodobnie giętego nad parą). Kapice mocowano na specjalnie wyprofilowanych końcówkach bijaka i dzierżaka, tak by mogły się obracać (ułatwia to bicie cepem, gdyż obraca się on w takiej sytuacji w płaszczyźnie uderzenia i się nie plącze). Kapice łączono ze sobą rzemieniami, sznurkami, łykiem lub ścięgnami.

 Drugim sposobem wiązania cepów jest wiązanie gązewkowe. Występuje ono głównie na Polesiu, Litwie i Białorusi, ale także w Słowenii i Chorwacji. W wiązaniu tym nie ma kapic – jedynie rzemienne pętle na dzierżaku i bijaku połączone ze sobą gązwą/gązewką – grubym, skórzanym zwojem. Prawdopodobnie było ono dawniej bardziej rozpowszechnione o czym świadczy fakt, że nazwa gązwa na obszarze Małopolski przeszła na kapicę.


Pozostałe sposoby wiązań są dużo mniej popularne. Można wśród nich wyróżnić wiązania pętlicowe, ogniwkowe i tulejkowe. Wiązanie ogniwkowe jest charakterystyczne dla północnej Litwy i Łotwy, występuje też w Skandynawii. W wiązaniu tym w bijaku mamy otwór przez który przechodzi rzemienna pętla (ogniwko). Wiązanie pętlicowe występuje na Białorusi i składa się z przypominającej długą kapicę, umieszczonej na bijaku skórzanej pętli (ale zamocowanej na sztywno, w przeciwieństwie do obrotowej kapicy) i przywiązanej rzemieniem do dzierżaka. Ostatnie wiązanie – tulejkowe, jest najdziwniejsze. Występuje w Estonii i w północnej Rosji. Jego cechą charakterystyczną jest wydrążona w jednej z części (najczęściej dzierżaku) tulejka, w którą wchodzi rzemień lub sznur łączący ją z drugą częścią.


Tyle etnografia. Jak sytuacja przedstawiała się w XVI-XVII w? Niestety nie jest to do końca pewne. Wiązania na ikonografii są często słabo widoczne i trudno rozpoznać o jaki typ chodzi. Tym niemniej wrzucam niżej garść obrazków i moich domysłów co do konstrukcji przedstawionych cepów:


Nie ma tego wiele – większość przedstawień cepów jest niestety na tyle schematyczna, że ciężko określić typ, albo też pochodzi z oddalonych obszarów, które nie koniecznie muszą przekładać się na rozwiązania stosowane w Rzeczypospolitej. Wydaje się, że dla polskiego chłopa najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie cep kapicowy, a dla litewskiego – ogniwkowy. Trudno też wykluczyć pozostałe typy wiązań, ale jak na razie nie znam potwierdzenia dla ich stosowania w XVII wieku.

Oprócz cepów rolniczych warto zwrócić uwagę na zjawisko występowania cepów bojowych. Kilka przykładów znamy zarówno z ikonografii, jak i zachowanych zabytków. Cepy te jednak są charakterystyczne raczej dla średniowiecza. Co ciekawe techniki ich użycia pojawiają się w kilku traktatach szermierczych (także tych z początku XVII w). Jest to jednak mało powiązane z chłopami. Być może kiedyś zajmę się tym zjawiskiem.

Dzięki informacjom zawartym w tym artykule zbudowanie własnoręcznie cepa nie powinno nastręczać problemów. Można oczywiście pójść na skróty i kupić oryginalny cep – trzeba tylko zwrócić uwagę na wiązania. Niestety sporo cepów z XX w zostało "ulepszonych" i otrzymało kapice z gumy (głównie starych dętek), a wszystko skręcone na drut czy wręcz kabel. Tym niemniej można poprawić te ulepszenia we własnym zakresie. Cep można wykonać z gotowych elementów (trzonek do grabi jako dzierżak, trzonek do łopaty jako bijak), ale tego nie polecam. Oryginalne cepy były dość krzywe i nierówne. Najlepiej zrobić ich elementy z obrobionych gałęzi. Niezależnie od metody wykonania trzeba uważać – cep to niebezpieczne narzędzie (także dla nieumiejętnego użytkownika). Dlatego w kolejnym wpisie opiszę jak wykonać bezpieczny cep, którym będziemy mogli bez skrupułów młócić kolegów po grzbietach. Kto był na Polach Chwały mógł poznać go na własnej skórze ;)

Rafał Szwelicki